Chińczyka kupię... w częściach
Słowa kluczowe: Chiny, organy, życie, prawa człowieka
2008-01-25 21:08:36
Świat wcale się nie zmienia na lepsze. Ludzie nie uczą się na błędach minionych pokoleń. Można wręcz powiedzieć, że proces dehumanizacji zachowań i postaw ulega pogłębieniu. Uczestniczą w nim, ręka w rękę, ludzie Wschodu i Zachodu. Kilka faktów na poparcie tej tezy.
>Jakiś czas temu natrafiłam na książkę pt. „Piekło środka: Chiny a prawa człowieka", a w niej na rozdział „Handel ludzkim mięsem". W omawianym artykule opisywane są przypadki nagminnego naruszania standardów dotyczących pobierania organów do transplantacji. Autor Krzysztof Łoziński w swojej refleksji powołuje się na szereg doniesień dotyczących łamania praw człowieka. Human Rights Watch potwierdziło, że w Chinach występują liczne przypadki pobierania organów do przeszczepów od osób skazanych na śmierć. Co gorsza, organy te są sprzedawane zagranicznym klinikom. Władze chińskie dopuszczają pobieranie organów do przeszczepów w trakcie egzekucji lub tuż po niej.
>Ma to miejsce na przykład przy zapotrzebowaniu na serca. W artykule cytowanych jest wiele wypowiedzi naocznych świadków tych zatrważających praktyk. Zeznania uciekinierów z Chin oraz więźniów politycznych są przerażające. Unaoczniają one bezduszność lekarzy, którzy zamiast ratować i nieść ulgę w cierpieniu skazańcom w ostatnich chwilach ich życia, zadają je im. Zdarzają się przypadki przyspieszania egzekucji więźniów, gdy jakiś organ jest pilnie potrzebny. Według Human Rights Watch Asia od 2 do 3 tysięcy chińskich więźniów staje się dawcami organów jeszcze przed egzekucją. Biorcami z reguły są osoby z kasty władzy oraz ci, którzy płacą w twardej walucie, czyli amerykańskich dolarach.
>Autor podkreśla brak niezawisłości oraz rzetelności chińskich sądów. Obawia się, iż mogą one na rozkaz władz skazywać ludzi na karę śmierci jedynie dlatego, że któraś z zagranicznych klinik zgłosiła zamówienie na konkretny organ. W Chinach zdarzają się także przypadki wykorzystywania do doświadczeń medycznych porzuconych lub osieroconych noworodków. Jest to niezgodne z jakimikolwiek standardami przeprowadzania eksperymentów medycznych. Nie ma tu mowy ani o dobrowolnej zgodzie, ani o celowości używania bezbronnych istot, jakimi są małe dzieci. Osoby dorosłe również nie mają szans skutecznego sprzeciwu w kwestii bycia dawcą organu. A jeśliby nawet taka zgoda miała miejsce, to może zdarzyć się tak, że jest ona wyrażona w trakcie tortur, czyli z jawnym naruszeniem dobrowolności.
>Samego uśmiercenia dokonuje się w taki sposób, by w momencie pobrania organów skazany jeszcze żył. Co więcej, już w trakcie przygotowań do niego następuje przygotowanie skazańca do roli dawcy. Polega ono między innymi na podaniu, na chwilę przed egzekucją, specjalnych środków w zastrzyku, które mają na celu wywołanie pożądanych zmian fizjologicznych. W tym procesie człowiek jest traktowany jako materiał, produkt, który posiada elementy użyteczne oraz te, które stanowią jedynie zbędny „balast".
>O okrucieństwie i swoistej bezpardonowości świadczy sposób przeprowadzania tych egzekucji oraz towarzyszących im pobrań narządów. W ciągu kilkudziesięciu sekund po egzekucji żywy wciąż człowiek jest przenoszony do ambulansu, gdzie lekarze bez zachowania jakichkolwiek procedur obowiązujących przy przeprowadzaniu zabiegu transplantacji, wycinają potrzebny organ. Pomyślmy o tym, że dawca-ofiara cały czas żyje. W trakcie takiej „operacji" cierpi okropnie, gdyż nie podaje mu się ani znieczulenia, ani środków uśmierzających ból. A gdy już organ zostaje pobrany, donator jest wyrzucany z ambulansu. Nikt nie przejmuje się jego agonią, która dokonuje się w warunkach skrajnie niehumanitarnych.
>Egzemplifikacją postawy chińskiego aparatu terroru jest opis egzekucji więźniarki Hong Haiyuan. Dowiadujemy się o niej z relacji dysydenta Ping Hu. Świadek zamieścił swoją relację w książce „Ziemia czerwona od krwi ofiar". Chińskim służbom bezpieczeństwa wprawdzie udało się zniszczyć jej oryginał, ale kopia została przemycona na Zachód przez działaczy Human Rights Watch Asia. Jest tu między innymi opis depersonalizacji więźnia.
>Hong Haiyuan - dla egzekutorów - nie była osobą posiadającą imię i nazwisko, a jedynie „Aktywnym kontrrewolucyjnym elementem", jak głosiła tekturowa tabliczka zawieszona na jej szyi. Potem zrobiono jej zastrzyk. Igła, której do tego użyto była bardzo gruba, o wiele za gruba jak na medyczne, ludzkie standardy. Świadek opisuje wręcz, że była to typowa igła do iniekcji bydła i koni. Najpierw dwukrotnie wbito igłę na wysokości bioder. Następnie żołnierz zrobił trzeci zastrzyk, który był tak głęboki, że świadek słyszał chrzęst kości, o które otarło się ostrze igły. Potem wykonano strzał w prawą skroń skazanej. Natychmiast zabrano ją do zakrytej ciężarówki, gdzie lekarze wojskowi przeprowadzili „zabieg".
>Przeraża krzyk jednego z chirurgów: „Pospieszcie się, ona umiera!". Świadek opisuje to zdarzenie jako wypatroszenie człowieka za idee i myśli. Po fakcie egzekucji i pobrania organów, ciało kobiety zostało wyrzucone jak niepotrzebna szmata. Cały zabieg przeprowadzano w czasie 2 minut od momentu strzału. Nie ma tu mowy o etycznym postępowaniu. Jest to odcinek swoistej taśmy produkcyjnej organów, a człowiek jest na niej traktowany jako rzecz, zaledwie z jednym przydatnym elementem.
>Łoziński niezwykle krytycznie ocenia rynek handlu organami pomiędzy „teoretycznie" złymi Chinami a teoretycznie dobrymi państwami zachodu. Sugeruje wzmożenie działań tak organizacji międzynarodowych jak i samych rządów państw demokratycznych celem przeciwdziałania handlowi organów uprawianymi w majestacie prawa.
>Istotne jest również to, że odbiorcami narządów są przede wszystkim kliniki wysokorozwiniętych tzw. cywilizowanych państw Zachodu, gdzie tak ostro i zdecydowanie piętnuje się gwałcenie praw człowieka, ale tylko wówczas, gdy w grę wchodzą względy polityczne. Z drugiej strony nikogo nie interesuje nieetyczny i niehumanitarny sposób pozyskiwania narządów lub może nawet nikt nie chce o nim wiedzieć.
>W imię ratowania życia biorcy nie może usprawiedliwiać okrucieństwa traktowania dawcy. Chodzi tu o prawo do pozyskiwania, a w zasadzie do grabieży narządów przez władze państwa od skazańców, którzy na to przed śmiercią nie wyrazili zgody. To jest problem na skalę światową!
>Pozostaje jedynie pytanie o moralność tzw. cywilizowanego demokratycznego świata. Czy jest ona autentyczna czy jedynie fasadowa? Ile warte są szumnie podpisywane kolejne dokumenty gwarantujące prawa i wolności? Czy Deklaracja Praw Człowieka z 1948 roku całkiem straciła na wartości? A godność osoby ludzkiej? Jedynie akademicki slogan, który nie ma przełożenia na rzeczywistość?
>Chiny, członek Rady Bezpieczeństwa ONZ bronią swych interesów. Co więcej, skutecznie i niezwykle brutalnie wypierają zachodni świat z Afryki oraz południowej Azji. Dostarczają wielkie ilości broni i technologii bojówkom antydemokratycznym. Robią kokosowe interesy na handlu złożami. Jednocześnie zazdrośnie strzegą swej autonomii.
>Być może temat ten zostanie podniesiony przy okazji innych akcji pikietujących igrzyska olimpijskie w Pekinie. Druga taka szansa może już się nie powtórzyć. Czy ONZ, od lat pogrążony w marazmie zdecyduje się na podjęcie radykalnych działań? Czy człowiek musi być usytuowany za pieniądzem? Czy za cenę inwestycji gospodarczych demokratyczna większość zamilknie w kwestii praw człowieka? Co jeszcze musi się stać by człowiek przestał być własnością państwa? A może nikomu już na tym nie zależy.
>


















~siunia
Szok w 21 wieku.W polsce zwierzeta maja lepiej.Jak
to mozliwe ze wszyscy o tym wiedza ibrak jakie...
~Kuh
Wystarczy wyjść z domu? To gdzie ty mieszkasz,
skoro za normalne uważasz wyciąganie organów
...
~SZEIK
Wysoko czy nisko rozwinięty polityka ta sama
dopiero gdy ktoś ujawni że jest coś nie tak
że...
~nielubie Czerwon...
Tak jeszcze przed Tienanmen i wszystko ucichlo
1pytanie?wiesz ze ONI sie zbroja, nie w kije
~Aga
Poruszające, a zarazem szokujące.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »