Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Dziewczyna z Ipanemy

Autor: pietrzanka (zredagowany przez: Analityk, Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: brazylia, Rio de Janeiro, podróże, plaża, samba, dziewczyna

Przez miesiąc byłam mieszkanką Rio de Janeiro. Próbowałam wtopić się w krajobraz tego tropikalnego miasta, poznać codzienne życie jego mieszkańców, historię, kulturę, mentalność.
plaża Ipanema

plaża Ipanema / fot. Anna Pietrzak

Carioca to mieszkaniec Rio de Janeiro. Jak śpiewała w 1994 roku Adriana Calcanhotto (piosenkarka brazylijska), jest on: piękny, twardy, nowoczesny, seksowny, nie lubi czerwonych świateł ulicznych oraz zachmurzonych dni. Do portretu piosenkarki wielu dodałoby jeszcze: carioca to oszust, świetny tancerz samby i uwielbia plażę. Jak też ja mogłam się wtopić w ten krajobraz? Było ciężko, gdyż z moją jasną karnacją rzucałam się w oczy. Mimo to, każdy w Brazylii może uchodzić za Brazylijczyka. Istnieją tam wszystkie rasy i typy urody. Wynika to z historii tego kraju. Brazylia została podbita przez Portugalczyków (Pedro Cabral) w 1500 roku. Spotkali się wtedy Indianie-rdzenni mieszkańcy tych ziem z Europejczykami. Następnie, zostali sprowadzeni do tego kraju czarni niewolnicy z Afryki. Pod koniec wieku XIX sprowadzono Europejczyków, którym dano ziemię, aby zasiedlili interior Brazylii. Preferowani byli mieszkańcy krajów o nordyckim typie urody - chciano "wybielić" naród. Klimat i piękno ziem sprowadziło także rzesze mieszkańców z Azji, głównie Japończyków. Podczas II Wojny Światowej do Brazylii uciekło wielu Żydów.

Rio de Janeiro to miasto podzielone na dwie strefy: południową i północną, otoczone zewsząd wzgórzami, na których znajdują się fawele - dzielnice biedy. Strefa południowa, to strefa najbogatszych mieszkańców Rio, to dzielnice takie jak: Leblon, Ipanema, Copacabana (choć ta ostatnia czasy świetności ma już za sobą), gdzie z uwagi na bliskość plaż znajduje się również większość hoteli. Strefa północna to centrum biznesowe, jak i biedniejsze dzielnice, w tym również dzielnica najlepszych klubów nocnych - Lapa.

Brazylia to kraj tropikalny, prawie zawsze świeci tam słońce, a temperatura nie spada poniżej 15 stopni Celsjusza. Mieszkańcy Rio rozpoczynają swój dzień od porannego spaceru wzdłuż plaży, przeczytania "O globo" - gazety z najnowszymi wiadomościami; na śniadanie zjadają jeden z cudownie słodkich owoców, przeważnie jest to papaja, mango lub ananas lub jeden z owoców amazońskich np. maracuja. Na rogu każdej ulicy znajduje się bar z sokami owocowymi i przekąskami. Najpopularniejszy jest sok z açai ze zmielonym lodem, podobno dostarcza organizmowi więcej witaminy C, niż sok z dwóch kilogramów pomarańczy. W drodze do pracy, przeważnie na jednej ze stacji metra mieszkańcy Rio zaopatrują się w torebkę papierową z "pao de queijo" - kulki z mąki i żółtego sera. Jazda samochodem, autobusem bądź taksówką zawsze przyprawia o gęsią skórkę. Kierowcy nie respektują sygnalizacji świetlnej i zasad ruchu ulicznego. Wszyscy jeżdżą, jak szaleni.

Oczywiście prawdziwy carioca nie omieszka również wypić swojego cafezinho (brazylijskie espresso). Potem niestety trzeba kilka godzin popracować (to według lokali czas stracony). W południe jednak odbywa się rytuał obiadowy. To czas spotkań stęsknionych kochanków, ploteczek, randek, spotkań biznesowych itp. Carioca ma do wyboru liczne restauracje Churasco. Są to bary samoobsługi, tzw. szwedzkiego stołu. Przed wejściem każdy dostaje kartkę z menu - napojów oraz deserów. Wszystko inne ma cenę zależną od wagi. Każdy dostaje talerz, na który nakłada, co chce. Do wyboru, do koloru - sałatki, sushi, ryż, ziemniaki, makarony, warzywa, owoce. Jest też osobne stanowisko z mięsem z grilla oraz z rybami. Oczywiście prawdziwy carioca nie omieszka nałożyć na swój talerz ryżu i czarnej fasoli - to codzienny zestaw, którego nie może zabraknąć. Dla łasuchów na deser musy o smaku owocowym, tudzież ciasta z czekoladą itd... Większość osób dba jednak o linię, gdyż panuje w Rio moda na wysportowaną sylwetkę (chudość jednak nie jest w cenie).

Po zakończeniu wszystkich zadań profesjonalnych prawdziwy carioca wraca do domu, przebiera się w strój do biegania i znów udaje się na plażę. Rower, rolki, deska do surfowania są dla mieszkańca Rio nieodzownym atrybutem zastępującym sprzęty z siłowni. Wiele osób biega, bądź spaceruje wzdłuż plaży. Pływanie utrudniają wysokie i niebezpieczne fale. Na plaży popularnością cieszy się piłka nożna, siatkówka.

Kolacja, przygotowana przez gosposię jest spożywana nie wcześniej niż o dwudziestej pierwszej. Oczywiście, znów na stole nie może zabraknąć ryżu i czarnej fasoli. Dyskusje przy stole, a potem obowiązkowo telenowela, czyli serial telewizyjny, który będzie szeroko komentowany następnego dnia.

Mieszkańcy Rio z utęsknieniem czekają na weekend. Przeciętnie zaczyna się on już w czwartek wieczór, a kończy w poniedziałek... Gorące wieczory spędza się w dzielnicy Lapa, gdzie kluby nocne rozbrzmiewają sambą, a zewsząd leje się caipirinha (drink z cachacy - wódki z trzciny cukrowej, gniecionych limonek, kruszonego lodu i cukru). Do takich miejsc, jak "Rio Scenarium", czy "Carioca da gemma", gdzie odbywają się koncerty samby i bossa novy stoi się w długiej kolejce. Czas umila pogawędka z innymi oczekującymi, drinki roznoszone przez ulicznych sprzedawców, obserwacje innych - kreacje pań. Panowie z reguły nie zawracają sobie głowy strojem, dżinsy, czysty podkoszulek i dobre perfumy - to całe starania męskiej klienteli, garnitury raczej nie są tutaj na miejscu. Po wejściu, każdy dostaje kartkę z menu i zostaje poinformowany o kwocie, którą trzeba będzie zapłacić po zakończeniu zabawy - za wstęp oraz dodatkowo za konsumpcję. Kartka ta jest bardzo ważna i nie można jej zgubić, gdyż grozi to grzywną. Potem można już się rozkoszować cudowną muzyką na żywo i obserwować wprawnych tancerzy.

Przeciętnemu Polakowi samba kojarzy się z pochodem skąpo ubranych Brazylijek podczas karnawału. Taniec ten jednakże ma również inną formę - sambę gafieirę tańczy się w parze. Jest to jednak wyższa szkoła jazdy, trzeba znać kroki.

Popularnym tańcem w Rio (zwłaszcza w klubie "Democraticus") jest forro, pochodzi on z północy Brazylii (Nordeste). Tańczy się go dwa na dwa, bardzo blisko partnera. Różnica pomiędzy atmosferą w klubie w Europie i tą w Rio jest kolosalna. W Brazylii tańczy się w parze, jak niegdyś w Polsce na odeszłych już do lamusa dancingach. Panowie aż rwą się do pląsów, gdyż taniec jest tu radością, a może również stać się wstępem do gorącego romansu. Normą jest widok namiętnie całujących się par na parkiecie. Podejście do intymności też jest nieco inne. Nie jednokrotnie jest ona wystawiona na widok publiczny. Brazylijczycy, jak większość Latynosów są gorący, są hedonistami - przyświeca im zasada "carpe diem".

Cieszą się życiem i bliskością z drugą osobą. Do Rio przybywa wiele osób, zarówno mężczyzn jak i kobiet z całego świata, które szukają seksu i miłości. Nic w tym nadzwyczajnego, jeśli spojrzymy na populację tego miasta. Mieszkańcy są wysocy, śniadzi, wysportowani; wszystkie kobiety mają długie, gęste, kręcone włosy; duże pupy i biust. Chodzące ideały piękna. Trzeba również zaznaczyć, że tutaj operacje plastyczne są na porządku dziennym i nikogo nie dziwią, ani nie oburzają. Są po prostu panującą normą.

Dla prawdziwego carioki weekend jest obowiązkowym czasem opalania. I znów, na plaży panują zasady dotyczące zarówno stroju, jak i zachowania. Kobiety zakładają bikini - góra zakrywa piersi; majteczki są jednak typu stringi - eksponuje się pośladki. Jedna dziewczyna, która chciała opalać się na Ipanemie topless wywołała oburzenie i niesmak na twarzach Brazylijczyków. Nieodłącznym atrybutem są okulary przeciwsłoneczne i kanga - kawałek materiału, który zastępuje ręcznik. Mężczyźni noszą obcisłe kąpielówki, bądź spodenki surferskie i havaiany (plastikowe klapki). Nie używają jednak ręczników, czy kangi - to nie męskie - siadają wprost na piasku lub na leżaku. Te ostatnie i parasole można za pare groszy wypożyczyć; ich właściciele będą na każde skinienie, przyniosą piwo, bądź inne zimne napoje; służą również prysznicem. Plaża jest dla wszystkich, nie ma tam społecznych podziałów na biednych i bogatych, jednakże jest ona podzielona na odcinki, które są przeznaczone dla młodzieży, rodziców z dziećmi, homoseksualistów, itd... Najsłynniejszy i ulubiony przez młodych - zamożnych, jest odcinek "posto 9" na Ipanemie. Na plaży obowiązkowo pije się mate (herbata mrożona z lemoniadą) i je się chrupki "Globo". Popularny jest także ser na patyku z grilla. Od plażowych sprzedawców można nabyć właściwie wszystko: zimne napoje, chipsy, kanapki, owoce, bikini, kangi, biżuterie, olejki i kremy do opalania, okulary przeciwsłoneczne itd... Plaża to miejsce do flirtowania, uprawiania sportu, obserwacji innych i lansowania się.

Życie jest po to, żeby się nim cieszyć - takie motto przyświeca większości mieszkańców Rio de Janeiro. Słońce świeci w ich duszach i umysłach. By zapomnieć o problemach, wystarczy pójść na spacer wzdłuż Ipanemy. Od razu człowiekowi lepiej. Styl życia podporządkowany maksymie "Carpe diem" w całej, swojej okazałości. A jeśli, Ci nie po drodze do Brazylii, zawsze możesz posłuchać "Dziewczyny z Ipanemy" na www.youtube.com

 

„Garota de Ipanema" Antonio Carlos Jobim&Vinicius de Moraes

(Dziewczyna z Ipanemy)

Olha que coisa mais linda

(Spójrz, jaka piękność)

Mais cheia de graça

(Pełna gracji)

E ela menina, que vem e que passa

(To ta dziewczyna, która przychodzi i idzie dalej)

Num doce balanço a camino do mar

(Balansując ciałem idzie ku morzu)

Moça do corpo dourado do sol de Ipanema

(Opalona dziewczyna słońcem Ipanemy)

O seu balançado e mais que um poema

(To jak się porusza jest poezją)

E a coisa mais linda que ja vi passar

(To najpiękniejsza rzecz, jaką w życiu widziałem)

Ah! Porque estou tao sozinho

(Oj, dlaczego jestem taki samotny)

Ah! Porque tudo e tao triste

(Oj, dlaczego wszystko jest takie smutne)

Ah! A beleza que existe

(Oj, istnieje taka piękność)

A beleza que nao e so minha

(Piękność, która nie jest moją)

E tambem passa sozinha

(I także spaceruje sama)

Ah! Se soubesse que quando ela passa

(Oj, gdyby tylko wiedziała, że gdy ona przechodzi)

O mundo sorrindo se enche de graça

(Świat się uśmiecha, wypełnia się elegancją)

E fica mais lindo por causa do amor

(I jest piękniejszy dzięki miłości)

So por causa do amor

(Tylko dzięki miłości)

Przetłumaczyła z portugalskiego autorka tekstu.

Przeczytano razy: 25326
Oceń tekst:
OCENA: 64%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

Arcymistrzowski Turniej Szachowy o Puchar ARPArcymistrzowski Turniej Szachowy o Puchar ARP23 listopada 2014 r. w Żorach odbył się Międzynarodowy Turniej Szachowy "Cluster Chess Open" o Puchar Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Sp. z o.o.czytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (13)

Dodaj komentarz

~KAJA -

JADE TAM JUTRO!!!

~organista -

... bo nie czytalem i mi sie nie chce ale pomyslalem ze nie wypada nie dac komentarza no i oceny oczywiscie negatywnej-bo tekst jest za dugi i zniechceca do przeczytania wpisujcie miasta i gdzie byli rodzice

~podroznik -

To jest kontynent dla Europejczyka (nie Europejki) z pieniedzmi. Jesli jestes blondynem i masz pieniadze i znasz hiszpanski i/o lub portugalski jestes tu krolem.

~krokodyl -

...i zobaczyc te wszystkie piekne, opalone dziewczeta. W zeszlym roku nawet wybralem sie w podroz, ale troche zabraklo mi kasy i wyladowalem pod... Otwockiem. Pocieszam sie, ze Otwotczanki tez sa niczego sobie.

~wtf -

i poznalem kilkunastu miejscowych. Fajne miasto i fajni ludzie.

~jola -

że nasi rodacy tacy ponurzy i wszyskim wszystko mają za złe - chciałabym by wzięli przykład z Brazylijczyków

~from california -

prawie dwa miesiace (mieszkalam na Ipanemie u znajomych), uczac sie portugalskiego. Wszystko sie zgadza i zycie jest tam piekne, jesli sie jest bialym; reszta ma szczescie jak zalapie sie na sluzaca; mnostwo dzieciecej prostytucji i transwestytow, ale i tak warto tam pojechac, na pewno sie jeszcze wybiore:))) Pyszne jedzenie, swieze soki, zakupy, generalnie totalny relax:)))

~Nomercy -

a ja mam klacz która nazywa sie "Girl from Ipanema"

~ola -

Marza mi sie wakacje :) Mysle ze Brazylia bylaby idealna...