Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Czy warto umierać za USA?

Autor: Gregory Akko (zredagowany przez: Marcin Kosiński)

Słowa kluczowe: USA, emigracja, imigracja, wizy, polska

fot. Paul Richards/AFP

fot. Paul Richards/AFP

Polacy ciągle w większej liczbie, niż jest dopuszczana, nie wracają w terminie z USA, za co wszyscy płacimy - taki komentarz usłyszeliśmy od premiera budowniczego IV Rzeczypospolitej prawem i sprawiedliwością pałającą - Jarosława Kaczyńskiego.

W Kancelarii Premiera został przygotowany projekt zmian ustawy o służbie zagranicznej, który może przynieść rewolucyjne zmiany w resorcie. Czy potrzebna następna rewolucja w Polsce, żeby kraj cokolwiek znaczył na arenie międzynarodowej? Należałoby odtrąbić następny sukces w polityce zagranicznej ze Stanami Zjednoczonymi. Rozwiązano definitywnie sprawę Visa Waiver Program, bo winni nasi.

>Czy w tym przypadku winą za brak gestu dobrej woli wobec polskiej nadmiernej gorliwości w stosunku do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej należy obwiniać kongresmanów i senatorów amerykańskich? Czy przyczyną jest nieudolność polskiej dyplomacji i polityki?

>Jak to działa w Ameryce 

>W polityce amerykańskiej panuje taka zasada, jak i w gospodarce, że musi przynosić zyski, a dobre stosunki czy koleżeństwo to tylko otoczka właściwych działań do sukcesu. Jakim to sukcesem może pochwalić się rządząca koalicja PIS-u w ciągu ostatnich dwóch lat w stosunku do USA? Handel zagraniczny powinien być tym głównym widocznym i wymiernym wskaźnikiem korzyści z wcześniejszych wielkich kontraktów offsetowych z amerykańskimi firmami oraz oczywistych profitów z wojny w Iraku i Afganistanie. Wojny nie są przypadkowe, wojny się planuje.

>Czas najwyższy policzyć korzyści ze współpracy. Polskie obroty handlowe z USA wynoszą tylko 1.9% ($4.2 mld U.S., 2006) łącznej wartości wymiany handlowej ze wszystkimi krajami w ciągu roku. W tym roku za 5 miesięcy (styczeń-maj 2007) polska wymiana handlowa była na poziomie $1,614.9 mln U.S., wykazując trend spadkowy, analogicznie do roku 2006 (styczeń-maj) wynosiła $1,964.7 mln U.S., przy mniejszych obrotach zwiększając Polskie zadłużenie (źródło: FT900: U.S. International Trade in Goods and Services, U.S. Census Bureau,Current Release: May 2007, Release date: Thursday, July 12, 2007, Next Release: Tuesday, August 14, 2007).

>Wojsko

>Polska rozszerzając swoje misje wojskowe i zaopatrując się w sprzęt wojskowy produkcji amerykańskiej, zwiększa swoje zadłużenie względem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Z wojaczek korzyści nie widać ani moralnych, ani tych namacalnych. Wymiana handlowa na tym poziomie i przy tej wielkości nie ma większego znaczenia dla polskiej gospodarki, a w prowadzeniu nijakiej polityki zagranicznej, też nie widać sukcesów.

>Podam tylko dla porównania, że niemieckie obroty handlowe z USA w 2006 roku wyniosły $130.4 mld, saldo dodatnie na korzyść Niemców wyniosło $47.8 mld. Wymiana handlowa Francji z USA w 2006 roku wyniosła $61.3 mld. Francja mając proamerykańskiego Prezydenta Nicolasa Sarkozy obejmując prezydencję, w UE (2008 rok) sfinalizuje przyjęty już traktat konstytucyjny i przejmie stery polityki zagranicznej (przede wszystkim Turcja, Ukraina, Gruzja). Przewidywanym politycznym zyskiem będzie zwiększenie o połowę wymiany handlowej z USA.

>Polska w Europie (w mniemaniu rządzących) pretenduje do tego narzucającego warunki, ale czym tak naprawdę może zaimponować swoim sąsiadom.

>Zjednoczone Niemcy to kraj kluczowy dla procesu europejskiej integracji, po heroicznym powojennym zrywie odbudowania swojej pozycji w Europie. Obecność wojsk amerykańskich na ziemi niemieckiej - 68 tys. żołnierzy od 62 lat po wojnie oraz pełna kontrola NATO przez Pentagon są gwarantem bezpieczeństwa na europejskim kontynencie. Budowa zjednoczonej Europy to przezwyciężenie propagowania nacjonalizmów i wojen toczonych w ich imię, a dziesiątki lat pokoju potwierdzają kontynuację właściwej idei pod kontrolą amerykańskiej polityki.

>Jak jest w Polsce 

>Bardzo mnie poruszyła dziwna wypowiedź premiera Polski, (którą cytowałem na początku) i co takiego on robi żeby zatrzymać Polaków w kraju, a gdzie te „szklane domy (3 miliony)".

>Premier, grając rewolucjonistę Cezarego Barykę, uwierzył w to, że „rewolucja jest to konieczność, wyższa ponad wszystko? I jest to prawo moralne". Uwierzył w IV Rzeczypospolitą kraj powszechnej szczęśliwości. Fantastyczne wizje przyszłości w idei „szklanych domów", do której spełnienia, dążyły i będą dążyć pokolenia ludzkości znów się oddalają i są tylko mrzonką. Czy to tylko wizja niebawem 3-ch milionów nie „szklanych domów", lecz emigrantów, którzy wrócą kiedyś, aby umrzeć już na ojczystej ziemi i w niej spocząć?

>Solidarność i raj

>Przypomniały się mi czasy „Solidarności", gdy byłem zwykłym szeregowym członkiem, ale oddanym i wiernym. Zdrowo myślący człowiek w tym czasie przejadał się komunistycznym dobrobytem na kartki. Młody wiekiem z wielkimi ambicjami i wyższym technicznym wykształceniem, pracowałem w tych czasach „dla siebie" i nie bardzo pasowałem do tego solidarnościowego towarzystwa. Ciągle w swoim otoczeniu słyszałem - skończy się „prywata", jak „Solidarność" będzie rządzić. We władzach „Solidarności" do władzy dochodzili ci, którzy najwięcej krzyczeli i rozpychali się łokciami, a nie ludzie wartościowi z wiedzą i trzeźwą (a nie przepitą) głową na karku. Wiedząc, że za wiele nie wskóram tak jak i tysiące innych, wybrałem ekonomiczną emigrację do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.

>Dzisiaj mogę powiedzieć, że byłem jednym z nielicznych szczęśliwców, którym udało się dostać do raju.

>Ile jeszcze tych polskich zakrętów historii. Wygląda na to, że historia lubi się cofać przez nieodpowiedzialność rządzących. Kryterium, jakie sobie stawiają rządzący w Polsce jest uczciwość, która ma być wymówką tłumaczącą to, że nic nie mają. Ale czy im ktoś bronił mieć, czy to tylko usprawiedliwienie swojej nieudaczności i brak zaradności życiowej. Sprawowanie władzy przez PIS to zakulisowe gierki, fałszowanie dokumentów, podkładanie świń - kopiują najgorsze komunistyczne metody wywołujące jedynie podziały.

>Najskuteczniejszą walką z korupcją jest zmniejszenie decyzyjności urzędników, pieczątek i rozbudowa prywatnego sektora w każdej dziedzinie, bo prywatne to zawsze będzie opłacalne.

>„Mierni kolesie, ale wierni" - bo razem byli w podziemiu, a dzisiaj razem w ramach walki z nieprawidłowościami, to obraz demokratycznej i wolnej Polski w XXI wieku z Rydzykiem stróżem "odnowy moralnej".

>Dwa lata temu, gdy formował się polski rząd, byłem gorącym zwolennikiem ludzi z PIS-u, ale nie zdawałem sobie sprawy, że mogą mieć polityków tak archaicznych, nieznających świata i jego realiów.

>Kontakty z USA

>W czym się przejawia polska niemoc i nieudolność w relacjach z USA? Przede wszystkim na niewiedzy mechanizmów rządzących polityką amerykańską.

>Polityka amerykańska zarządzana jest i finansowana przez prawnie uregulowany lobbing. Lobbing na terenie Stanów Zjednoczonych mogą uprawiać tylko obywatele amerykańscy i finansowany może być przez firmy i organizacje amerykańskie. Organizacje lub osoby uprawnione do prowadzenia działalności politycznej i lobbingowej muszą być zarejestrowane na terenie USA (uczestniczą tylko obywatele USA i organizacje zarejestrowane o statusie Section 527, Section 512 itp., uprawianie polityki w kościołach też musi być prawnie zalegalizowane).

>Polska musi być równoprawnym partnerem, a to jednak kosztuje.

>Dlaczego tak ważne są wizy wjazdowe do USA?

>Po pierwsze licząc na długofalowe korzyści ze współpracy z USA należy postawić na młodzież, uczelnie i biznesy. Młodzi ludzie przyjeżdżając tutaj, jak nigdzie indziej na świecie mają możliwość kształcenia się i otrzymania stypendiów na naukę. Należy zacieśnić współpracę między uczelniami, a zniesienie wiz otwiera nieskrępowaną drogę to tej współpracy. Natomiast pozytywne załatwienie zniesienia choćby częściowego obowiązku wizowego dla studentów i wyłączenia pewnych grup zawodowych z obowiązku wizowego oraz pełna współpraca z uczelniami w USA jest sprawą do załatwienia w bardzo krótkim czasie.

>Po drugie potrzebny jest napływ nowej fali emigrantów celem umocnienia pozycji wielu polskich biznesów i samej Polonii. Wiele polskich biznesów na terenie USA egzystuje tylko z działalności w polskim środowisku, a ich odwzajemnieniem może być finansowanie polskich lobbistycznych potrzeb.

>Po trzecie dla poprawienia nadszarpniętego wśród Polonii i polskich obywateli wizerunku USA, która w dowód wdzięczności za polską widoczną, na każdym kroku lojalność nie jest nawet w stanie uchylić prawa wizowego dla obywateli polskich.

>Jak obywatel USA może korzystać z politycznych dobrodziejstw i wpływać na polityczne decyzje?

>Jestem naturalizowanym Amerykaninem pochodzenia polskiego. Prowadzę działalność polityczną poprzez wspieranie partii republikańskiej uczestnicząc od 4-ch lat w National Republican Congressional Committee (NRCC) oraz na prywatny użytek mam założoną organizację New Europe Coalition Political Action Committee (NECPAC) o statusie Section 527 i poprzez Republican Jewish Coalition (RJC). Udział w politycznym towarzystwie jest dobrowolny, ale kosztuje dziesiątki tysięcy dolarów rocznie w zależności od przynależności do klubów partyjnych lub grup lobbingowych. Takie same zasady lokalnych kontaktów biznesowych przeniosły się do układów międzynarodowych.

>W Washington D.C. wiele państw wykorzystuje silny lobbing do załatwiania swoich spraw inwestując setki milionów dolarów. Dla Egiptu np. pracuje 100 profesjonalnych lobbistów, podobnie dla Turcji i Izraela. Zapewne dziwimy się, dlaczego te państwa dostają pomoc idącą, w miliardy dolarów Jednak  cześć tych pieniędzy wraca ponownie finansując polityków.

>Lobbing tutaj jest uznanym zawodem i skutecznym w działaniu oraz uregulowanym odpowiednimi przepisami.

>Robiąc w Ameryce milionowe interesy trzeba też i te miliony inwestować w lobbing. Rząd, prezydent, dyplomacja (bo te są tylko na chwilę) nie są gwarantami dla szanujących się dużych prywatnych biznesów, które nie inwestują spekulacyjnego kapitału na rok czy dwa, tyko na lata. Duże kompanie amerykańskie muszą mieć gwarancję, że za ich uczciwie zarobionymi pieniędzmi i zainwestowanym kapitałem stoi wpływowa grupa lobbingowa, w każdej chwili chroniącą ich dobra.

>Fakt, że Polska nie ma swoich lobbistów na tyle żeby coś znaczyć, a powinna ich mieć, ma ogromny wpływ także na tutejszą Polonię, bo tylko poprzez lobbing możemy uzyskać to, co nam się należy. Brak tego skutecznego lobbyingu wprowadza cześć społeczeństwa polskiego do wściekłości i agresji w dyskusjach na temat Ameryki, dlatego też tak bardzo czujemy się niedoceniani.

>W trakcie negocjacji „Visa Waiver Program" polskie MSZ korzystało z usług lobbingowej firmy Dutko Worldwide z siedzibą w Washington D.C., oraz m.in. w Pradze i Kijowie. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że kosztowało nas to ok. 21,5 tys. euro (ok. 81 tys. zł). W wyniku negocjacji ustalono próg odrzuconych wniosków wizowych na 10% (dotychczas obowiązywał 3%).

>Informuję tylko, że w 2006 roku firmy lobbingowe U.S. wydały $2.55 mld.

>Wydana kwota przez MSZ jest raczej adekwatna do efektu końcowego załatwienia bezwizowej turystyki dla Polaków.

>Na prywatny indywidualny lobbing czy działalność polityczną w USA rocznie wydaje się ok. $50 000. Uniwersytety, lokalne rządowe instytucje, małe biznesy płacą „miesięcznie" do $30 000 za lobbying.

>Wydaje mi się, że dla pracowników MSZ zbrakło trochę wyobraźni w prowadzeniu i pojęciu lobbingu. Dobrym lobbysta może być m.in. kongresman zarabiający rocznie $1 mln. Kongresmana roczna pensja wynosi $165,200.00 (annual salary, 2006), a co dwa lata na kampanie wyborczą wydaje dziesiątki milionów dolarów. Z pensji na pewno nie finansuje.

>$$$

>Wszystko w USA ma swoją cenę, jak umie się właściwie inwestować, a wydane pieniądze zwracają się. Regułą jest, że z co najmniej pięciokrotnym zyskiem do zainwestowanej kwoty.

>Czy Polska ponownie zaprzepaściła kolejną szansę na bezwizową turystykę i dlaczego?

>Polska nie mogła liczyć na to, że bez poważnych wydatków uda się załatwić bezwizową turystykę przy wskaźniku odmów w ambasadach U.S. dla obywateli polskich wynoszącym 26%. Polski rząd nie może pojąć jednego, że od polskiej strony zależy czy z tego sojuszu jest w stanie czerpać korzyści i trzeba podporządkować się panującym regułom gry politycznej.

>Program rozszerzenia ruchu bezwizowego pilotowali The Honorable Joseph Lieberman Chairman Committee on Homeland Security and Governmental Affairs (Senator U.S.) oraz ogromny wpływ na decyzje miał kongresmen Rahm Emmanuel z największego polonijnego 5th district of Illinois in Chicago. Z rozszerzenia programu ruchu bezwizowego skorzystają takie kraje jak m.in. Czechy, Estonia, Izrael, Argentyna, Korea Południowa, Tajwan (12 nowych krajów) gdzie odsetek odmów jest mniejszy niż 10%.

>Joseph Lieberman amerykański polityk ze stanu Connecticut w 2000 roku w wyborach prezydenckich USA był demokratycznym kandydatem na wice prezydenta USA. Pierwszy żydowski kandydat na tak wysoki urząd. Syn żydowskiego emigranta z Polski ze stanu, gdzie 72. sekretarz stanu jest Susan Bysiewicz - wnuczka polskiej emigrantki.

>Myślę, że przy poprawnej politycznej współpracy, gdyby taka istniała „między" Polonią, a politykami żydowskimi dwóch wyżej wymienionych polityków oraz lobbistów (moja sugestia) z Lockheed Martin i Northrop Grumman, byłoby specjalne miejsce w tych odstępstwach dla Polski (wojskowego sojusznika). Ponosząc koszta lobbingu w wysokości min. $50 mln (na zdobycie większości w 100 osobowym senacie) uzyskalibyśmy odstępstwa dla bezwizowej turystyki poprzez lobbistów (najskuteczniejszych w kongresie i senacie od lat, robiących ostatnio interes na Polsce tj., „tarcza") i przy okazji udziały w intratnych kontraktach w Iraku, Afganistanie i Libii.

>Uprawianie polityki jest kosztowne i ma swoją polityczną cenę?

>Polacy przyjeżdżają tutaj raczej z długami, a nie milionowymi majątkami. Środowisko w 80% jest pochodzenia chłopskiego. Kultura polityczna raczej domowa i z założeniem z góry, że do robienia pieniędzy na takim poziomie polityka jest niepotrzebna.

>W celu zmiany mentalności naszych rodaków należałoby wydać miliony dolarów w edukację i uświadomienie tego, że zyski w USA z polityki są niewymierne i wszystko można załatwić. Zakazy i prawa w USA nie są prawami przyrody, na które nie mamy wpływu. O ich istnieniu lub zmianie decydują tylko ludzie i polityczny klimat. O egzystencji każdej ustawy decydują kongresmani i senatorzy, których wspomagają grupy lobbistyczne.

>Za obecny stan rzeczy sami ponosimy konsekwencje naszego politycznego nieudactwa i niewiedzy. Polacy mieszkający w USA muszą uzmysłowić sobie to, jakie korzyści daje zbudowanie politycznej siły naszej diaspory przez udział w głosowaniach dla nas samych i Polski.

>Stosunek polityków zmieni się zasadniczo do naszej etnicznej grupy i zaczną zabiegać o nasze względy. Umożliwi to udział naszym biznesom w kontraktach lokalnych i rządowych na pracę.

>Wybrani przez nas politycy muszą wykazać, że troszczą się o swoich wyborców. Zapewni to więcej stanowisk pracy w lokalnych i rządowych instytucjach dla naszej grupy etnicznej i naszych dzieci. A nie tylko studenckie praktyki w specjalnych programach rządowych finansujących studia. W lokalnych urzędach pracowników polskojęzycznych będzie o wiele więcej, a inni urzędnicy nie będą patrzeć na nas z pogardą, ale z szacunkiem.

>Przywykliśmy już do tego, że działalność charytatywna Kongresu Polonii Amerykańskiej (KPA) sprowadza się do czczenia rocznic, organizowania akademii i zabaw oraz dobrze zakrapianych pikników. Teraźniejszość i ostatnie lata uwidoczniły naszą polityczną niemoc i bezsilność w amerykańskiej polityce lokalnej i na szczeblu rządowym, m.in. w wyniku niefortunnych, daleko odbiegających od przyzwoitości politycznej, wypowiedzi Edwarda Moskala byłego Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej. Wieloletnia izolacja polityczna i bojkot Polonii na szczeblu lokalnym i rządowym doprowadził do totalnego zaniku aktywności politycznej naszej grupy etnicznej.

>Czy Amerykanom polskiego pochodzenia przeszkadza polskość i czy jest tylko sprawą na prywatny użytek i czy napawa dumą?

>Dziesięć milionów Amerykanów (dumnych z polskiego pochodzenia) opowiedziało się za polskim rodowodem, podczas spisu powszechnego U.S. Census Bureau 2000. Najliczniejsze stany, w których zamieszkują Polonusi to: New York (986,141), Illinois (932,996), Michigan (854,844), Pennsylvania (824,146), New Jersey (576,473), Wisconsin (497,726), California (491,325), Ohio (433,016), Florida (429,691). Jest nas Amerykanów polskiego pochodzenia w USA ok. 10 milionów (przypomnę o liczebności innych narodowości w USA: Niemcy - 48 milionów, Irlandczycy - 34, Anglicy - 28, Włosi - 17, Francuzi - 10, Żydzi - 6 (źródło: „2004 American Community Survey").

>Należy się liczyć z tym, że inni też nie śpią i umacniają swoją pozycję w Washington D.C. Obserwuję Rosjan od 2003 roku w budowaniu lobbingu w stolicy. Dzisiaj jest to ścisła czołówka, a giganty lobbingowe, które liczą się w Washington D.C. obowiązkowo posiadają swoje przedstawicielstwa w Moskwie. Kilka lat wstecz raczej taka sytuacja nie była do pomyślenia i chyba tylko wirtualnym pobożnym życzeniem Rosjan.

>Uczniowie przerośli nauczycieli w budowaniu globalnego systemu

>Zapewne dlatego Kaczyńskim nie udało się naruszyć tablicy Mendelejewa z ich tym europejskim pierwiastkiem, czas zacząć świętować tą porażkę, bo taka tutejsza moda w Polsce. Czekam, więc na jakiś głos rozsądku z kraju urodzenia i jeszcze ten uwierający patriotyzm, który zdominował nasze serca na obczyźnie.

>Patriotyzm to tęsknota za utraconą kulturą, krajobrazem, znajomymi, przyjaciółmi - zbyt wielkie słowo dla tych, co zostali w kraju urodzenia i starają się udowadniać jak są obłudnie patriotyczni. Dzisiaj już pogodziłem się z tym, że jestem tutaj tylko lokatorem i zapewne już tak zostanie. Zacząłem również inaczej patrzeć na moją rodzinę, moich przyjaciół. To Polacy - nie Polska, ludzie, nie kraj, za który dzisiaj trzeba się wstydzić.

>Przyjaźń między naszymi krajami nie wystarcza, aby zadbać o polskie interesy. Upamiętniajmy godnie poświęcenie polskich ludzi gdziekolwiek jesteśmy, którzy walczą i walczyli o to żebyśmy żyli, Żeby „warto" było i byśmy byli nie tylko „hydraulikami", jak we Francji czy Anglii.

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   82,43 %

Przeczytano razy: 46318

 

Dodatki

Oferty turystyczne

  • Zimowiska, obozy
    Zimowiska, obozy
    Zapewnij swojemu dziecku aktywny wypoczynek w górach. Znajdź odpowiednią ofertę na otowakacje.interia.pl
    Sprawdź
  • Ośrodki SPA
    Ośrodki SPA
    Pobyt w SPA to odpoczynek dla ciała i relaks dla umysłu. Szeroką ofertę pakietów zabiegowych znajdziesz na otowakacje.interia.pl
    Sprawdź
  • Ubezpieczenia
    Ubezpieczenia
    Sprawdź cenę i kup online.
    Najszersza oferta na rynku.
    Sprawdź