Spychologia stosowana
Słowa kluczowe: Wrocław, Dutkiewicz, Rafał, komunikacja, spychologia, budżet
2009-09-02 11:21:33
Było sobie miasto, duże i ładne, w którym panowało porozumienie ponad podziałami. Mieszkańcom i politykom leżało na sercu przede wszystkim jego dobro. W niepamięć szły różnice i animozje, liczył się rozwój miasta. W modzie był dobrze pojęty kompromis, który służyć miał ogółowi. I pewnie było by tak do dziś, gdyby pewien człowiek nie dał się zwieść sondażom. A że sondaże, zwłaszcza te korzystne, potrafią omamić nawet najmędrszych, przeto w człowieku obudziła się Ambicja. Poczuł też potrzebę dokonania czegoś ważnego, na większą skalę: zamarzyła mu się Kariera. I wtedy zaczęły się przysłowiowe schody…
A miasto to nazywa się Wrocław.
Dziś Wrocław to arena walki politycznej. Opozycja atakuje, prezydent – odpiera. Prezydent atakuje, opozycja – odpiera. Nikogo już nie obchodzi miasto, a mieszkańcy wpadli w osłupienie, z którego trudno im się otrząsnąć.
Bo też i dziwić się mieszkańcom nie sposób, skoro co chwilę bombardowani są absurdalnymi – wydawałoby się – doniesieniami o tym, co się we Wrocławiu dzieje.
Weźmy, na przykład, rzecz w ostatnich miesiącach dla miasta kluczową: braki w budżecie. Opozycja grzmi: a przecież uprzedzaliśmy, choć więcej w tym grzmieniu kiepsko ukrytej satysfakcji, niż rzeczywistej troski. Prezydent zaś, w którym pamięć o sondażach wciąż trwa, stara się stanąć na wysokości zadania i działać. Tyle, że z działań tych, jak do tej pory, niewiele – poza zniesmaczeniem obserwatorów – wynika. Choć wszystko to zapewne wina dokazujących urzędników, którzy każde polecenie swego zwierzchnika rozumieją opacznie.
Ot, choćby ostatnia afera ze zmianami w rozkładach jazdy komunikacji miejskiej. Prezydent nakazał szukać oszczędności, po czym udał się na urlop. A że, jak głosi stare porzekadło, gdy kota nie ma, myszy harcują, urzędnicy – po cichutku – dokonali cięć w rozkładach. Mniej kursów – większe oszczędności. Pomysł z natury swej – biorąc pod uwagę problemy komunikacyjne Wrocławia – poroniony, nic więc dziwnego, że zaatakowali go wszyscy. Urzędnicy byli jednak niewzruszeni. Do czasu. Kot bowiem w porę wrócił z urlopu i myszy do pionu ustawił. I chwała mu za to; a raczej – jego ludziom od PR-u chwała, bo gdyby oni w porę nie interweniowali (dla dobra prezydenckiego wizerunku), Bogu ducha winni pasażerowie złożeni zostaliby jako ofiary na ołtarzu kryzysu.
I tak oto dochodzimy do tytułowej psychologii: opozycja spycha na prezydenta, prezydent – na urzędników. Tu, co prawda, łańcuszek się urywa, bo urzędnicy nie mają już na kogo spychać, ale fakt pozostaje faktem.
Zadziwia tylko jedno: że prezydent bez większych oporów udaje, że najważniejsze dla miasta decyzje podejmowane są nie tylko nie z jego polecenia, ale wręcz za jego plecami. I takie pytanie ciśnie się pod pióro na zakończenie: Panie Prezydencie, Pan naprawdę myśli, że ktoś w to jeszcze wierzy?


















~kikx
Dalej dla ratowania dziury budżetowej -brak 100
milionów zł na rok 2010 -podniesie się
czynsz...
~PFFFFFFFFFFFFF
TEŻ JESTEM Z WROCŁAWIA I NIKT KOGO ZNAM NIE
PRZEJMUJE SIĘ TAKIMI RZECZAMI, SZUKANIE NA SIŁĘ
...
~ret
że sprzedajni posłowie PO z Wrocławia
odwrócili się od tego miasta !!
~ted
a co ma do tego Tusk, polityka budżetowa od lat
zależy tylko i wyłącznie od władz
samorządo...
~pol
a ma dużo !!bo PO odbiera Wrocławiowi fudusze
centralne !!
teraz rozumiesz ??
~witeck
którzy odbierają Wrocławowi wszelkie programy
centralnie zatwierdzone jeszcze w czasach
PIS-u....
~ABC
Kłopoty Wrocławia zaczęły się chyba od tego
jak Tusk poczuł się zagrożony zapowiedzią
Ra...
~m
tak, ale najzabawniejsze lub jak kto woli-
najstraszniejsze w tym wszystkim jest to, że
prawą r...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »