Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Nie przenoście nam rocznicy...

Autor: Krzysztof Gawart (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Kraków, Gdańsk, Ełk, Rocznica, Tusk, 4 sierpnia, rząd, sierpień

fot. D. Mackenzie/Stock.Xchng

fot. D. Mackenzie/Stock.Xchng

Nie przenoście nam stolicy do Krakowa śpiewał kiedyś krakowski zespół Pod Budą. Chciałoby się lekko parafrazując tekst piosenki zaśpiewać Nie przenoście nam rocznicy do Krakowa.

Informację o przeniesieniu 20 rocznicy wyborów z 4 czerwca 1989 przyjąłem z niedowierzaniem, ale szybko okazało się, że nie jest to kaczka dziennikarska ale fakt. Z sondaży społecznych przeprowadzonych ad hoc wynika, że Polacy raczej są niechętni podjęciu  takiej decyzji przez rząd. Czy w Polsce, w kraju wielu absurdów może to oznaczać, że należy się liczyć, że np. rocznica Powstania Warszawskiego z jakiś politycznych powodów odbędzie się w Poznaniu lub we Wrocławiu? Chyba tak, choć przykład wydaje się śmieszny, ale czy nawet tak absurdalna sytuacja jest niemożliwa w Polsce. 

Trochę groźnie zabrzmiały słowa premiera RP z uzasadnienia tej decyzji, że nie jest w stanie w Gdańsku zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom obchodów uroczystości, ale nie trzeba chyba tych słów traktować poważnie. Nie świadczą one o słabości państwa, to raczej ładnie brzmiący pretekst. Myślę jednak, że warto się zastanowić co skłoniło premiera do podjęcia takiej decyzji. Dbałość o wizerunek Polski w przekazie na cały świat transmisji z uroczystości? Na pewno służy Polsce przekaz, że jesteśmy krajem szybko się rozwijającym, ze stabilną gospodarką i zadowoleniem społecznym, protesty związkowców burzą taki obrazek naszego kraju. Ale czy zamieszki na ulicach w czasie większych wydarzeń politycznych w Europie są czymś niezwykłym? Śmiem twierdzić, że jeśli jakiemuś wydarzeniu nie towarzyszą protesty to dowód, że wszystkie siły protestacyjne uznały je za tak mało ważne, że nie warto się angażować. Po co zatem decyzja o przeniesienie uroczystości do Krakowa? Nie uchroni ona przed protestami.

Związkowcy  zapowiadają, że pojadą do Krakowa. A już nie raz dali dowód, że przemieszczanie się po kraju nie jest dla nich wielkim problemem. Wielu działaczy z tamtego okresu zajmujących dziś prominentne stanowiska chce postrzegać minione wydarzenia jak tylko walkę z nienawidzonym systemem politycznym zakończoną sukcesem przy ich wydatnym udziale. Spokój w Gdańsku, kolebce Solidarności miałby być tego potwierdzeniem. Bohaterowie tamtych lat postawieni na piedestale i otoczeni tłumem co chwila wybuchającym gromkim okrzykiem DZIĘKUJEMY. W takiej sytuacji protesty w Krakowie czy gdziekolwiek indziej to całkiem inna, bieżąca sprawa. Tu w Gdańsku wygraliśmy, jest sukces jesteśmy wielcy, ale świat nie jest doskonały, są bieżące problemy i protesty, ale wkrótce je również rozwiążemy i tam też będziemy wielcy i przyjmowani z kwiatami.

W krytycznych wypowiedziach medialnych tych osób przebija dla mnie pytanie. O co wam chodzi oszołomy przecież jest dobrze? Każdy z nich znajdzie łatwą odpowiedź. Walka polityczna o wpływy, obecnie wybory do euro parlamentu, o stołki w związkach itd. Ale czy to są prawdziwe odpowiedzi, zapewne jest w nich część prawdy ale tylko część. Brak tej odpowiedzi, a właściwie nawet brak chęci jej znalezienia, bo mało kogo interesuje co chce społeczeństwo, to główna przyczyna wielu konfliktów społecznych. Do decyzji o przeniesieniu uroczystości dochodzi chęć p. Tuska bycia premierem opatrznościowym, który ratuje kraj z zapaści po rządach PiS-u, zgodnie z oczekiwaniami całego społeczeństwa. Świat nie jest czarno biały nie wszystko wtedy było złe, a obecnie wszystko jest dobrze. Nikt rozsądny tego nie oczekuje. Próba takiego przekazu społecznego sprawowania rządów musi się skończyć niepowodzeniem i nie z przyczyny protestów stoczniowców z Solidarności w Gdańsku.

Chciałoby się powiedzieć za wielkim politykiem obojga czasów, czyli działaczem na każdą pogodę, "nie idźcie tą drogą". Ratowanie decyzji o przeniesieniu, zapowiedzą obecności premiera 4 czerwca w Gdańsku chyba nie wielkie ma już znaczenie. Nie przenoście nam stolicy do Krakowa śpiewał kiedyś krakowski zespół Pod Budą. Chciałoby się lekko parafrazując tekst piosenki zaśpiewać. Nie przenoście nam rocznicy do Krakowa. Szkoda, że ta popularna piosenka nie przedarła się do świadomości polityków. Nie skłoniła do zastanowienia czemu w niej pojawiają się słowa: "pojawi się poseł, który rację ma zawsze i basta" lub 

"To się jednak już zdarzyło
deszcz nie jeden na nas spadł
nie powtórzy się co było
inny dziś w kominach wiatr"

Przeniesienie uroczystości, chyba nie zamierzenie, wpisuje się w większe zjawisko, dla mnie o wiele gorsze. To wysiłki zmierzające do ukierunkowywania pamięci zbiorowe społeczeństwa. Gdybym sam nie pamiętał tamtych czasów i późniejszych przemian, z dzisiejszych relacji i komentarzy nie wiele bym rozumiał co tak naprawdę się zdarzyło i zmieniło w Polsce. Może bym uwierzył, że coś tam było, już się skończyło, wręczmy medale zasłużonym, niech rządza, a reszta niech robi swoje. Nie można oczekiwać, że proces wymian elit politycznych już się zakończył. a jedynie akceptowana droga na szczyt polityki to noszenie teczki za liderem. Takich przykładów karier mamy aż nadto. Czy windowanie własnych karier na protestach społecznych jest czymś gorszym od dreptania za liderem? Można wielu działaczom związkowym zarzucić naiwność i krótkowzroczność w ich propozycjach rozwiązywania problemów społecznych.

Takie zarzuty miałyby sens gdyby można było przestudiować programy najważniejszych partii, by znaleźć w nich skuteczne sposoby rozwiązywania tych problemów. Same partie ich nie realizują, szybko są one weryfikowane przez rzeczywistość rządzenia, jeśli któraś z tych partii dostanie się do władzy. Czym wytłumaczyć coraz bardziej radykalne działania związkowców? Czy jest ktoś w stanie uwierzyć, że można te problemy załatwić przy pomocy pisma do rządu z podpisami związkowców? Czy ktoś je przeczyta, odpowie na nie i potraktuje poważnie? By zaistnieć w świadomości władz trzeba się posuwać do coraz bardziej radykalnych i spektakularnych środków. To bardzo niebezpieczne zjawisko ale winą za nie obarczył bym związkowców ale co najmniej na równo niewłaściwy sposób sprawowania władzy.

Lekceważenie protestów, bagatelizowanie problemów społecznych, niechęć do dialogu społecznego. Weźmy chociaż wypowiedź posła Niesiołowskiego, że protesty związkowców to tylko „chuligaństwo politycznym" a Sierpień 80 to „marginalna organizacja". Pewnie nie jest to najliczniejszy związek ale jak te słowa skonfrontować ze słowami zapewne nie raz wypowiedzianymi z zachętą pójścia na wybory, bo ważny jest każdy głos. Głos jeden jest ważny, głos grupy jest marginalny czy to nie schizofrenia polityczna. Może to jest jedna z odpowiedzi na pytanie o niską frekwencję wyborczą w Polsce.

Mało kto wierzy, że jeden głos ma jakiekolwiek znaczenie, że o czymś decyduje. Może z wyjątkiem tego kto się załapie na stołek posła a później może i wyżej. Choć i tak kandydaci musieli być najpierw „pobłogosławieni" przez lidera partii, więc i wybór osób jest mocno ograniczony. Rzeczą wtórną dla mnie jest ile liczy osób ten związek, liczy się poparcie społeczne dla głoszonych idei. W końcu naród jest suwerenem w demokracji i to jego głos ma największe znaczenie i nie ograniczałbym tego głosu tylko do wyborów. Moją próbą odpowiedzi jest poddanie pod osąd społeczny postulatów Sierpnia 80. Czy i które z nich zyskają poparcie społeczne? Jeśli tak to chyba nie ważne kto je głosi, jeśli nie, to może skłonią autorów do przemyślenia słuszności swoich postulatów.

Ankieta jest dostępna pod adresem http://www.gawart.elk.pl/eds/ankieta/sierpien80/an.html

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   85,19 %

Przeczytano razy: 1138

 
  • Przykład (2)
    ( 2009-05-12 09:32)
    ~Jj

    Wrocławia jest tu nie namiejscu, bo jest on tak
    samo polski jak Lwów Ukraiński, czyli prócz
    p...

    • Z jednym błądzisz
      ( 2009-05-12 15:05)
      ~Xl-23

      Wrocław jest tak samo niemiecki jak i Berlin. To
      wszystko miasta słowiańskie, założone przez...

  • KIBOLE
    ( 2009-05-12 08:12)
    ~Adam Jezierski

    KIBOLE nie powinni spotykać się z policją na
    uroczystościach państwowych.KIBOLE
    przeszkoleni...

  • tee wybory to bzdura
    ( 2009-05-11 22:55)
    ~ferdziuu

    wybory z 4 czerwca nigdy nie były wolne,
    człowiek mogł wybrac jedynie 1/4 a "swoi"
    obsadzali 3...

  • A ja nie pamiętam tamtych czasów
    ( 2009-05-11 19:29)
    ~Ade-aem

    I tak właściwie to te obchody mogli by
    przenieść na Alaskę, drażni mnie to że od lat
    drepc...

  • A czy wybory 4 czerwca były w Gdańsku
    ( 2009-05-11 16:27)
    ~tomcio

    Czy były w ogóle wolne ?
    Nie x2


Dodatki


Informacje dodatkowe