Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

« wróć do artykułu

Kochanka - czy można ją nazwać kobietą drugiej kategorii?

Wszystkie wątki   |   « poprzedni wątek   następny wątek »


  • ja to widzę jeszcze inaczej.nie chcę nigdy
    więcej być w formalnym związku,za dużo by
    opowiadać.wystarcza mi bycie tą drugą,choć nie
    jest łatwo.kiedy jestem sama ,żyję
    wspomnieniami krótkich chwil spędzonych z moim
    partnerem.on nigdy,przenigdy nie powiedział na
    żonę złego słowa.nigdy nie żądam od niego
    żadnych deklaracji.kiedy jesteśmy razem jest mi
    cudownie.nie chodzi tylko o fizyczność,wręcz
    przeciwnie.czekam na każdy jego telefon,wtedy
    jest dla mnie święto.wiem,że on musi dużo
    poświęcić by choć chwilkę spędzić w moim
    towarzystwie.wiem,że jestem dla niego
    ważna,dawał niejednokrotnie tego dowody.wiem,że
    to on jest w trudniejszej niż ja sytuacji.na
    spotkanie czekam czasem miesiąc,ale warto.nie
    uważam się za osobę wykorzystywaną.nie wiem
    czy taka sytuacja może trwać wiecznie,ale modlę
    się o to.wiem,że to jest życie w
    nieprawdzie.choć mam okresowo wyrzuty
    sumienia,myślę że zasłużyłam sobie na takie
    krótkie chwile radości.a tych,których
    krzywdzę-nie potrafię przeprosić.nie potrafię
    tego wszystkiego wyrazić.za moim partnerem
    tęsknię,ale nigdy nie zrobię nic by naciskim
    odciągnąć od rodziny.ten układ trwa już
    bardzo długo i oby trwał wiecznie.



zgłoś naruszenie prawa »

Dodatki