Kochanka - czy można ją nazwać kobietą drugiej kategorii?
2009-01-13 14:00:15
Człowiek zaczyna inaczej patrzeć na niektóre sprawy dopiero, gdy zaczyna mieć z nimi bezpośrednio do czynienia. Spróbuję więc odpowiedzieć na pytanie jak może wyglądać życie kochanki? Moja znajoma, Pani A., jest kochanką. Zawsze zastanawiałam, się czy ta młoda, piękna kobieta była na tyle samotna i zdesperowana, żeby zostać tą drugą. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak atrakcyjna kobieta decyduje się na taki układ? Układ, który nie wróży raczej samych przyjemności. Czy taka kobieta może być tak naiwna i wierzyć, że żonaty mężczyzna zrezygnuje ze swojej rodziny i poukładanego życia dla niej - swojej ucieczki od codzienności, życiowych problemów.
Owszem, kobiety bywają łatwowierne, ale czy aż na tyle, żeby wierzyć, że taki związek ma przed sobą świetlaną przyszłość, że ta znajomość jest zupełnie inna od pozostałych? Pani A. uważała bowiem, że to jest mężczyzna jej marzeń; mężczyzna, z którym spędzi resztę swojego życia i nie ważne było dla niej, że ma on żonę i dzieci, bo uczucie, które ich łączyło, było przecież wyjątkowe. Niektórzy mężczyźni, niestety, potrafią być zakłamani aż do bólu i bez żadnych wyrzutów sumienia mydlić oczy swoim żonom i kochankom.
Pani A. często opowiadała mi o swojej miłości. Wyglądała na bardzo zakochaną. Jej mężczyzna zapewniał ją, że z żoną nic go nie łączy oprócz wspólnych kredytów i faktu posiadania dzieci, które potrzebują ojca, a przecież on je kocha ponad życie i nie może ich za nic skrzywdzić. Nie przyszło jej do głowy, że niszczenie własnej rodziny, zdradzanie małżeństwa jest właśnie największą krzywdą wyrządzaną własnej rodzinie. Ona i tak mu ufała, bo przecież on ją kochał.
To ona, "kochanka", była tą jedyną, która potrafiła go zrozumieć bez zbędnych słów. Pasowali do siebie idealnie. Ona była wyrozumiała: nie robiła mu wymówek ani nie miała pretensji, czym zyskiwała w jego oczach (jak sądziła, była milion razy lepsza od jego żony). To ona (nie jego żona) czekała z niecierpliwością na każdy telefon i spotkanie, którego tak bardzo pragnęła.
Kochana Pani A., jestem gotowa się założyć, że zupełnie inaczej reagowałaby Pani na swojego idealnego mężczyznę żyjąc z nim na co dzień, gotując mu, piorąc i spełniając całą masę innych codziennych czynności. Zapewne wtedy wasze beztroskie, piękne chwile zamieniłyby się w rutynę, a z biegiem czasu również ty, Pani A., stałabyś się tą niedobrą żoną, która go nie rozumie, a zajmuje się tylko sobą i swoimi marzeniami. Czy więc, droga Pani A., nie zasługujesz na mężczyznę Ciebie godnego, który mógłby poświęcić Ci całą swoją uwagę? Czy nie pragniesz mężczyzny, u którego boku mogłabyś zasypiać wieczorem i budzić się rano? Czy masz aż tak małe ambicje i potrafisz zadowolić się mężczyzną, z którym możesz spędzić tylko krótkie chwile w ciągu dnia pomiędzy obiadem a kolacjom? Czy wierzysz w to, czym sama go usprawiedliwiasz? Twój biedny pokrzywdzony mężczyzna, którego żoną jest ta zła kobieta. W tej bajce to Ty jesteś tą dobrą postacią. Jesteś jego ratunkiem, nadajesz sens jego beznadziejnemu życiu, bo kocha tylko Ciebie i tylko Ciebie potrzebuje do szczęścia. Ile razy Cię tak czarował? Ile razy Ci obiecywał złote góry?
Dlaczego mężczyźni, którzy pakują kobiety w takie sytuacje, czują się bezwinni i są tak bezwzględni, że potrafią okłamywać obie kobiety naraz, zapewniając zarazem obie o swojej miłości? Czy tacy ludzie nie mają wyrzutów sumienia, a może ich całe życie to tylko jedna wielka gra, w której kłamstwo gra główna rolę. Czy nigdy nie zastanawiałaś się nad tym, droga Pani A., że mężczyzna, który zdradza żonę, będzie gotowy zrobić to samo i Tobie? Czy chciałabyś się znaleźć kiedyś na miejscu żony, którą on zdradza? Nie da się zbudować własnego szczęścia na nieszczęściu innych... Zło, które wyrządzamy bliźniemu, kiedyś z pewnością do nas powróci, a role mogą się wówczas odwrócić.
Nie zamierzam w tym artykule sądzić Pani A, ani żadnej innej kobiety, która była, jest, lub może w przyszłości będzie czyjąś kochanką... Staram się tylko zrozumieć. dlaczego piękne, młode kobiety (ogólnie kobiety) decydują się na taki związek, staram się przeniknąć w ich myśli i choć w najdrobniejszej cząstce zrozumieć ich tok myślenia. Sytuacje, które spotykają nas w życiu, są przeróżne - niektóre bardziej skomplikowane, inne mniej, ale co Cię popycha do tego, żeby zostać kochanką, droga Pani A.? Staram się zrozumieć.






Każdy chciałby poznać swoją przeszłość, zbadać realia życia swoich przodków. Dotarcie do takich informacji wydaje się jednak czasem zupełnie niemożliwe. To jest powód, dla którego







OCENA: 74%