Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

"Władcy marionetek", czyli ciebie i mnie

Autor: Alexxander (zredagowany przez: kambuzela, Analityk)

Słowa kluczowe: Netyści, netarchia, e-demokracja

fot. Emil Bacik / sxc.hu

fot. Emil Bacik / sxc.hu

Rozważania dotyczące sfery naszej obecnej polityki po obejrzeniu filmu T.Sekielskiego - „Władcy marionetek”.

Pewnie wielu z was zna już film Tomasza Sekielskiego: „Władcy Marionetek”. Z pewnością jest on wydarzeniem w ramach debaty nad stanem polityki w naszym kraju. Bardzo rzadko tak bezkompromisowo pokazuje się tzw. mechanizmy władzy w mainstreamowych mediach.

Jaki świat (polityczny) wyłania się z filmu?

1. Jest to świat całkowicie bez zasad moralnych lub inaczej, jedyną zasadą moralną w tym świecie jest skuteczność w ramach „klasycznego” rozumienia rzemiosła politycznego (tzn. zdobywania i utrzymywania władzy). Innymi słowy, poziom moralny polityków sprowadza się do poziomu moralności Kalego - jak my oszukamy konkurencję polityczną i wyborców i wygramy wybory - to dobrze! Ale jak inni to zrobią - to źle!

2. Podstawą funkcjonowania w tym świecie (normą istnienia w kręgu polityków) jest posługiwanie się kłamstwem... nieomal wobec wszelkich działań. Chodzi przy tym o kłamstwo w swojej najbardziej obrzydliwej formie: manipulacji. Podstawowym działaniem (tropem), jakim jako polityk trzeba się posługiwać to: obiecywać, obiecywać, roztaczać wizje poprawy tych czy innych sfer życia (łącznie z obiecywaniem cudów, jak PO ostatnio). Przy czym z góry wiemy (jako politycy), że realizacja obietnic nie wchodzi w grę (bo naobiecywaliśmy rzeczy niemożliwych do realizacji albo ich realizacja naruszałaby interesy naszych kolegów/mocodawców, albo bezwładność systemu polityczno-urzędniczego jest tak duża, że nie da się tego zrobić). Ostatecznie, z „umiejętnością” tą (obiecywania) musi być zatem powiązana inna umiejętność – „mydlenia oczu”/zrzucania winy na coś/kogoś… [uzupełnić we własnym zakresie!].  

Co ciekawe, manipulacja ostatecznie polega na tym, że nie dość, że nie realizujemy złożonych obietnic, to jeszcze ludzie postępują niezgodnie z ich dobrem, czyli naszym interesem.  W tym wypadku, najczęściej, po prostu bezkrytycznie popierają nas w sondażach, a potem głosują na nas! (bo na czymże innym mogłaby polegać rola tzw. „obywatela” w demokracji – wszak może tylko odegrać rolę, która wcześniej mu wyznaczyliśmy!). 
W filmie przykładem takiej kłamliwej manipulacji jest sprawa z pielęgniarką Ewą, wykorzystaną przez Tuska podczas debaty z Kaczyńskim (i potem w spotach wyborczych), straszenie Eriką Steinbach przez PiS (a wcześniej Krzaklewskiego), czy przystąpienie Polski do wojny w Iraku (decyzja Kwaśniewskiego i Millera), mimo ostrzeżeń polskiego wywiadu.

3.  Odmianą owej kłamliwości jest skrajnie koniunkturalny system oceny sytuacji. Najbardziej wstrząsającym przykładem takiego koniunkturalizmu jest przykład PO, która cztery lata temu zebrała prawie milion podpisów pod czterema postulatami: wprowadzeniu jow i ordynacji większościowej, likwidacji Senatu, zniesienia immunitetu i ograniczeniu liczby posłów do 230. Autor filmu przytacza liczne, buńczuczne wypowiedzi liderów PO (Tuska, Zdrojewskiego, Gowina, Nowaka), że jeżeli postulaty te nie będą zrealizowane w ówczesnym Sejmie, po wygraniu wyborów - PO natychmiast wniesie je pod obrady. Jak jest - widzimy do dzisiaj. Autor przytacza podobne zachowania PiS-u np. sprawa z umorzeniem długów PC przez PiS-owskiego ministra czy dopuszczalność sprzedaży alkoholu blisko kaplicy w Sejmie.

4. Politycy przy tym mogą być całkowicie nieodpowiedzialni za słowa, które wygłaszają, nawet gdy te słowa powodują śmierć wielu ludzi. Przykładem jest sprawa Ziobry i jego słynne słowa: „nikt już przez tego pana życia pozbawiony nie będzie." Czy gdy ich oskarżenia pogrążają niewinnych ludzki, jak w przykładzie oskarżenia pana Tylickiego przez kontrwywiad z powodu potrzeby odwrócenia uwagi od Kwaśniewskiego. Słowa te najczęściej politycy podtrzymują nadal na zasadzie: "idę w zaparte" (Ziobro, Barcikowski, Kapusta).

5. Obraz naszej klasy politycznej uzupełniają obrazy pijanych posłów, Kwaśniewskiego; huczne, nocne zabawy alkoholowe i libacje. Odnosi się wrażenie, że politycy uwielbiają świętować kolejne sukcesy w zakresie okłamywania nas, manipulowania nami i w ogóle prowadzeniu nas na swoim pasku. A w istocie chodzi o potrzebę zrzucania masek, które – dla potrzeb spektaklu politycznego – trzeba zakładać. Gdy tymczasem więzy „braterstwa” z powodu przynależności do własnej „klasy” (klasa polityczna) są silniejsze niż wymogi spektaklu.

Można zapytać - ale po co cała ta gra?

Autor tylko ogólnie zwraca uwagę na sens tej gry. Ale, zgodnie z przysłowiem, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o…  owszem! No i partie wydają ogromne kwoty. Pada kwota, że dotąd partie otrzymały 823 mln zł. Przy czym o wydawaniu tych łupów bez jakiejkolwiek kontroli decydują prawie samodzielnie bossowie partyjni (co wyznają Ujazdowski, Marcinkiewicz).

Resumując, z filmu wyłania się obraz całkowicie amoralnej, cynicznej kasty ludzi, którzy rządzą nami za pomocą fabrykowanych wciąż kłamstw i manipulacji; są przy tym nieodpowiedzialni za swoje słowa i swoje decyzje. Rokita nazywa ten system "rządami durniów bez charakteru". Nawet, gdy jest to obraz nieco przesadzony (wynika z doboru treści do filmu), to mimo wszystko mamy, jako obywatele, powody do zmartwień.

Widać wyraźnie, że ta cyniczna i niekompetentna kasta zawodowa stoi w poprzek szans rozwojowych naszego kraju. Nie tylko nie przyczynia się do wzmacniania nas, jako wolnego społeczeństwa, nie jest w stanie generować nowych wizji rozwojowych i sprawnie kierować państwem, ale wprost marnuje nasz społeczny potencjał, a do tego brutalnie ograbia nas z ogromnych pieniędzy (jest to szczególnie bolesne ze strony PO, bo partia ta głosiła do niedawna poglądy bliskie temu, co tu piszę; ich „obrotowy” koniunkturalizm jest szczególnie zdumiewający). Okazuje się, że budzimy się z ręką w nocniku: zbudowaliśmy system polityczny, który promuje ludzi zupełnie nienadających się do służby publicznej; ludzi, których perspektywa myślowa nie sięga dalej, niż horyzont interesów ich partii, określanych przez liderów partyjnych, a w istocie wszechwładnych wodzów (oligarchów). Oni sami przy tym są gotowi do najgorszych kłamstw i manipulacji, byleby tylko trwać przy stołkach, które zdobyli.

Film składania do refleksji, że po 20 latach od przełomu dochodzimy do momentu, w którym we wszystkich sferach życia społecznego musimy od nowa stworzyć lepsze rozwiązania, i to jest warunkiem uczynienia przez nas - jako obywatele, społeczeństwo, państwo - kolejnego kroku w rozwoju (bo rozwój społeczny warunkuje postęp we wszystkich innych sferach; kapitał społeczny jest najbardziej pożądanym dzisiaj kapitałem!). Musimy przede wszystkim stworzyć nowe rozwiązania w zakresie:

  1. Systemu politycznego – sposobu wyłaniania przedstawicieli narodu, sposobu ich działania, sposobu podejmowania decyzji politycznych, innymi słowy – chodzi o stworzenie nowej ramy ustrojowej, która uniemożliwi dzisiejsze patologie władzy, a zarazem stworzy mechanizmy silnego współdziałania ludzi z wybranymi przedstawicielami (posłami, senatorami, urzędnikami), które będą pełniły funkcje kontrolne, z jednej strony, i tworzące podstawy do realnej, prawdziwej samorządności Polaków. 
  2. Nowy model demokracji - nowy system polityczny musi być wyrazem dążenia do dokonania radykalnego, kwantowego skoku w rozwoju naszej demokracji. Trzeba znacznie poszerzyć bazę rządzenia. We wszystkich miejscach stanowienia decyzji o społecznym charakterze – trzeba jako zasadę wprowadzić konsultacje między wszystkim stronami, których decyzja dotyczy. Jest to idea demokracji deliberatywnej, czyli takiej, w której istnieje w każdej sferze społecznej wielu tzw. aktorów społecznych (oprócz sfer rządu, organizacje pozarządowe, eksperci, grupy wirtualne), którzy poszukują rozwiązań, które będą mieć dwie cechy. 
    A. Będą oparte na konsensusie, czyli realizacji dobra dla wszystkich stron (idealnie w perspektywie, iż każda strona odnosi zysk, na którym jej zależy (zasada win/win)). 
    B. Będą oparte na fundamencie społecznej synergii, czyli że decyzje te będą wyzwalały możliwości współdziałania ludzi, zamiast ich (jak obecnie) blokować. 
  3. Rzecz jasna, potrzebujemy całkowitej wymiany całej klasy politycznej. Niezbędni są w sferze społecznej nowi liderzy, którzy przełamią prymitywne stereotypy dotyczące modelu uprawniania polityki; ludzie, którzy wniosą nowe idee i koncepcje polityczne oraz całkowicie nowy model uprawiania polityki. Można powiedzieć nawet, że zmienią w ogóle znaczenie pojęcia „polityka”. Zamiast dotychczasowego modelu politycznego, jaki film ujawnia, będą działali w nowym paradygmacie. A ten mówi, że: polityka to sztuka łączenia ludzi i wyzwalania ich potencjału do samodzielnego załatwiania ich spraw

Wszystkie powyższe postulaty da się rozwinąć, gdy skorzystamy z potencjału w zakresie łączenia ludzi i wypracowywania przez nich wspólnych decyzji, czyli potencjału politycznego (w tym nowym sensie), jaki niesie Internet. Pozwala on na prawdziwą samoorganizację społeczeństwa poza manipulatorskimi wpływami tradycyjnych partii politycznych. Pozwala on także monitorować aktywność wybrańców narodu i domagać się realizacji postulatów wypracowanych w ramach procesu społecznej deliberacji. Innymi słowy, Internet tworzy niezbędny fundament do radykalnej zmiany systemu, zmiany demokracji. Idee powyższe reprezentuje ruch polityczny nowego typu (21 wieku) – Netyści. Pracujemy nad zmianą systemu, który określamy jako  netarchia – ustrój społeczeństwa oparty na wolnej współpracy realnych i wirtualnych sieci społecznych. Netarchia oparta jest na systemie rządów, który nazywamy, z kolei, e-Demokracją.

Po więcej informacji/inspiracji zob. na stronę Netystów – www.netysci.pl oraz na Interii: O-netystach-netarchii-i-nowej-demokracji

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   66,67 %

Przeczytano razy: 101

 

Dodatki


Informacje dodatkowe