Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Mój toksyczny kolega z pracy

Autor: narcyz82 (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: praca, ludzie, atmosfera

Pracujesz w miejscu, które lubisz, twoje zajęcie sprawia ci satysfakcję, szef jest znośny i razem z resztą kolegów tworzycie całkiem zgrany zespół. Tylko jeden mały szczegół doprowadza cię do białej gorączki - jeden z członków twojego zespołu - zmora całej firmy...
fot. M. Niwicz/Agencja SE/East News

fot. M. Niwicz/Agencja SE/East News

Chyba w każdym miejscu pracy, które skupia więcej osób, znajdzie się jedna czarna owieczka. To nie musi być koniecznie ktoś, kto źle wykonuje swoją pracę, jednak sama myśl o tym, że musisz spędzić z tą osobą kolejny dzień przyprawia cię o ból głowy. Świadomość tego, że razem pracujecie (i prawdopodobnie trochę to potrwa) uniemożliwia ci zupełne zerwanie kontaktów z tą osobą. Wiesz jednak dobrze, że w każdej innej sytuacji nie chciałbyś mieć z nią nic wspólnego. Myślę, że prawie każdy może znaleźć kogoś takiego w swojej firmie, a żeby skonkretyzować o kim mowa, postanowiłam podzielić ich na grupy - te najczęściej spotykane.

Mądrala

Mądrala wie wszystko i o wszystkim. Jakiego tematu byśmy nie poruszyli, on zawsze ma coś do dodania. Każda sytuacja jaką opisujemy, zapewne już dawno spotkała jego, lub któregoś z jego znajomych. Odpowie na każde pytanie nawet jeśli nie zna na nie odpowedzi, czy nawet jeśli nie było one do niego skierowane. A jeśli wszyscy inni mają takie samo zdanie na dany temat, on zapewne znajdzie masę argumentów, aby udowodnić, że nikt nie ma racji.

Rodzinny

Niedawno go poznałeś, a już znasz połowę jego drzewa genealogicznego. Z każdym nowym dniem serwuje ci kolejne historie w stylu "cioteczny brat kuzynki od strony męża mojej siostry". Zanim się nie obejrzysz, znasz już wszystkie rodzinne powiązania, tajemnice i romanse. Gdy wreszcie wydaje ci się, że jesteś w stanie napisać powieść o tej rodzinie, zaczyna się koszmar informacji bieżących, czyli: imieniny cioci Krysi, przepuklina wujka Janka, wywiadówka w szkole u Pawełka itp.

Na bieżąco

Ten kolega, częściej koleżanka, jest na bieżąco ze wszystkim co się dzieje w firmie, a zwłaszcza wśród  jej pracowników. Kto z kim, jak i gdzie - pełna baza informacji. Jakiś rozwód, rozstanie, ktoś jest w ciąży, ktoś inny ma problemy finansowe. Możesz być pewny, że ta osoba streści ci wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, nie omijając tych pikantnych. A jeśli wydaje ci się, że to nie twoja sprawa i nie chcesz o tym słuchać, to masz pecha - bo i tak cię to nie ominie!

Sama słodycz

Cóż to za przesympatyczna osóbka, tyle w niej ciepła i dobroci. Jest tak słodziutka, że... wszystkim zbiera się na wymioty. Nie trzeba wiele czasu, aby zauważyć pewne zmiany jakie zaszły w środowisku pracy. Pierwsza oznaka to brzmienie imion - nie ma już Beaty tylko Beatka, ani Krzysztofa tylko Krzysiu oraz Marcinek, Marlenka, Anusia, Filipek...

Zmienia się także wyposażenie biura - biureczko, kopiareczka, pisemko, ołóweczek, a także cała reszta z kawusią i papieroskiem na czele. Żeby było jeszcze gorzej, możesz zawsze liczyć na to, że cię pożałuje, będzie współczuć, przytuli, pogłaszcze, a nawet zagłaszcze na śmierć.

Poszkodowany

Jego życie to jedna wielka niesprawiedliwość i wszystko co się wokół niego dzieje jest zasadniczo przeciwko niemu. Już z samego rana słyszymy, że to właśnie on stał w największych korkach i tylko jemu uciekła winda tuż sprzed nosa. Gdy tylko chce coś skopiować to właśnie jemu jak na złość kończy się papier. Na jego biurku mieszkają wredne chochliki, które wszystko mu chowają, a komputer zawiesza się zawsze wtedy, gdy ma najwięcej pracy. A potem ktoś w bufecie bierze ostatnią kanapkę z szynką, na którą miał taką ochotę. Migrena murowana. I jego i nasza. Nikt chyba nie ma wątpliwości, iż każdy z tych "kataklizmów" jest głośno i wylewnie komentowany.

W takiej atmosferze mija nam osiem godzin, czasami więcej. Wracamy do domu i zastanawiamy się co było bardziej męczące: praca czy może raczej "życie towarzyskie" w miejscu pracy. Zastanawiamy się, czy aby na pewno zrobiliśmy wszystko, aby uciszyć naszego szanownego kolegę - delikatna perswazja, kontrolowane ignorowanie, sprytne aluzje. Tak - to wszystko mamy już za sobą i nic nie działa. Jutro czeka nas kolejny dzień. Czy on nie wspominał czegoś o urlopie? Nie to dopiero w przyszłym tygodniu. Może wytrzymam.

      Przeczytaj też:

  1. Orka przy telefonie
  2. Hańbiący zawód
  3. Podrzucone świnie

Ty też możesz pisać do Interii - kliknij - to łatwe

 

Przeczytano razy: 9136
Oceń tekst:
OCENA: 68%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

"Zaręczyny" – J. Courtney Sullivan"Zaręczyny" – J. Courtney SullivanDlaczego diamenty są tak niewzruszenie, bezlitośnie piękne? Nie ma znaczenia, czy i ich istnieniu zadecydowała śmierć gwiazdy, czy też życie planktonu. Te skalne drobiny są jedynie pustymczytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (51)

Dodaj komentarz

~Una -

Mam dwie takie madrale w pracy... Rece opadaja. Jednego unikam i nie dyskutuje w ogole, bo dochodzi do granic absurdu i najlepszasprawdzona rzecza,zeby go skompromitowac jest nieprzerywanie mu. Koncowki jego wywodow sa tak absurdalne,ze wszyscy sie smieja. Drugi typ jest gorszy, bo w kazdej rozmowie, ktora trwa wiecej,niz 3 minuty, glosno stwierdzi,ze rozmowca 'nie ma podstawowej wiedzy o (tu dowolny temat od hodowli dzdzownic po fizyke kwantowa)'. Tutaj sytuacje jest trudniejsza, bo gosc ewidentnie prowokuje i teksty typu 'Nie zycze sobie...' sa wyczekiwanym momentem i potwierdzeniem tego, ze faktycznie on wie lepiej i swiadomosc naszej niewiedzy (chocby i na temat tych dzdzownic) nas okrutnie boli :D Ogolnie - dystans, bo jakakolwiek dyskusja czy obsztorcowanie delikwenta skoncza sie na jego wzmozonym wysilku, zeby odwinac jakis wiekszy numer np przed wieksza iloscia osob... Pozdrawiam!

~Głupi -

Uważajcie na swoich kumpli w pracy!!! Właśnie mam okazję przechodzić małe "turbulencje" i .... właśnie uświadomiłem sobie co a może kto jest za to odpowiedzialny. Dupowłaz i wszystkowiedządzy najlepszy kumpel. Zdaje relacje każdego dnia i przypisuje sobie moje osiągnięcia nazywając je "naszymi" i opowiada o tym wszystkim. Swoje osobiste klęski też nazywa "naszymi". A ze więcej gada niż robi to opinia idzie po zakładzie. Własnie dostałem "zj...ę" za coś co wymyślił. A byłem tak głupi że w imię koleżeństwa wziołem to kiedyś na siebie. Teraz nikomu nie można ufać i na wszystko trzeba mieć chociażby maila. To urok pracy na tzw. wyższym szczeblu.....Za te nerwy i godziny w pracy to .....kurcze. Czasami zazdroszczę ludziom na produkcji.

~ak1 -

niestety muszę pracować z takim dupowłazcą, że na sam jego widok chce się wymiotować! jest "przesympatyczny, wiecznie uśmiechnięty" poprostu idealny pracownik - dupek nic nie robi i zawsze mu to uchodzi.

~pracuje ze Stefanem -

SWOJEJ PRACY Zobaczymy jakie imie jest "Przestrogą" zaczynam od STEFAN

~hmm -

polacy to dziwni ludzi sami nie umieją spojrzeć na siebie z dystansem... tym którym się wydaję że sa tak poszkodowani... bo spotykają mądrale... kabli... cwaniaków... czy innych... najcześciej nie brakuje żadnej z tych cech które sami dostrzegają u innych... cóż zatem mądral spotyka mądrale... gaduła gaduły... kabel kabla... tylko że chętnie widzimy to u innych ale nie widzimy to u siebie... a najgorsza jest ta dwulicowość... nie odpowiesz to zrobią z ciebie idiotę... odpowiesz to jestś mądralą... nie zwrócisz uwagi to niechluj... zwrócisz to kabel... nie odezwiesz się to się alienujesz... odezwiesz to jesteś gaduła... ja bym się takimi głupotami w pracy nie przejmował... robić swoje i to najlepiej jak się potrafi to najlepsza dewiza... czasem ktoś to docni czasem nie... ale to nie jest najważniejsze... bo wielu takich od oceniania ma po prostu kompleks... albo własnego poziomu przygotowania do takiego czy innego stanowiska... czy kompleks człowieka... bo jak ktoś nie wiele wie... nie umie zażartować... nie potrafi się wypowiedzieć... czy nie za bystry jest... to dla niego każdy jest mądralą, gadułą i kablem...

~aniel;ka -

PANI WŚCIBSKA - pani taka pracowała ze mną, na me nieszczęście - od rana się zaczynało: "coś źle wyglądasz - jesteś w ciąży?", "byłaś na imprezie?", "może jesteś chora?"; "jak tam Twój facet? widziałam go wczoraj na tej i na tej ulicy tym i tym samochodem", "nowy pierścionek? mąż cię przepraszał?" "mieliście rocznicę?", a po pracy: "podrzucić cię do domu? nie jedziesz do domu? pokłóciłaś się z mężem? idziesz gdzieś na zakupy?"; etc..... i tak całymi dniami - najgorsze były wyjazdy słuzbowe.... nie mogłam pojąć czemu tak bardzo chce żyć zyciem innych?

~madzia -

Jest ich sporo. Jakby ich sprawdzić to niestety 1/3 czasu przepuszczają na głupoty typu ploty, opowieści telewizyjne, opowieści "z miasta" itp. Nie cierpię takich szczególnie jak ich praca jest powiązana z innymi działami tak że ktoś musi to znosić i dopasowywać sie to tego rytmu. I najgorsze, że strasznie zmęczone i zarobione wychodzą z pracy (niestety z moich doswiadczeń dotyczy to w szczególności Pań)

~to byl moj szef ! -

zlapalem kiedys kolege z pracy pod prysznizem za malego

~karol -

onego osobnika w pracy byl to moj kierownik. Napisze o nim ksiazke i to bedzie bestseller. Kazdego dnia bylem bardzo zdenerwowany. A teraz konkrety: wyzywal mnie w towarzystwie od pedalow, interesowal sie moim zyciem prywatnym, lazil za mna, mierzyl czas jaki spedzam w ubikacji(czasem wchodzil i mowil ze czeka), chcial zebym sikal pozniej a nie wlasnie teraz kiedy juz nie moge wytrzymac, grozil mnie metalowa rurka i inne glupoty. Sam sobie sie dziwie, ze go nie zlalem w pracy, ale na szczescie nie popelnilem tego bledu i bynajmniej nie obijalem sie w pracy na moje stanowisko przyjeto dwie osoby. Co wy na to, niezle nie. Pozdrawiam wszystkich ktorzy maja podobne problemy i zycze wam szybkiego znalezienia nowej pracy z normalnymi ludzimi wokol.

~On_filozof -

Chodzi o to ze w firmie sa napiecia :x kobiety maja w torebkach wibratory :x facety obgaduja kobiety :x czasami sie kochaja (fizycznie-powiezchownie) Ale przewaznie chodzi tylko o flirt, jak ma cie ciezki problem na głowie Do widzenia