Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

K8 Kasia Rościńska - wywiad

Autor: mauretania (zredagowany przez: zuzka)

Słowa kluczowe: muzyka, Kasia Rościńska, K8, Audiofeels, Mam Talent, piosenka

Niedawno dobiegła końca pierwsza edycja programu Mam Talent. Audiofeels - ośmiu mężczyzn, którzy zamiast instrumentów muzycznych używają swoich strun głosowych - zajęli trzecie miejsce. Miejsce jak najbardziej zasłużone, jednak ci, którzy słyszeli „Crazy”, odczuwają niedosyt.
K8 Kasia Rościńska

K8 Kasia Rościńska / fot. Kasia Wypchło/Honorata Hafke

Kasiu, Audiofeels zajęli trzecie miejsce w programie Mam Talent. Pojawiły się jednak spekulacje, że gdybyś Ty zaśpiewała z nimi w finale utwór „Crazy", pierwsze miejsce mielibyście jak w banku.

Kasia Rościńska: To tylko dywagacje, a Audiofeels i tak swoje wygrali. Natomiast Crazy śpiewałam z nimi gościnnie. To była nawet ciekawa historia - miałam wystąpić z chłopcami na ich pierwszym koncercie w Bluenote, ale do ostatniej chwili nie było pomysłu co też miałabym zaśpiewać. Na tydzień przed występem powiedziałam: „Panowie! Crazy jest proste w podkładzie, napiszcie szybki skecz, to może wyjdzie coś fajnego" - i napisali. Na trzy dni przed koncertem odbyła się pierwsza próba i wyszło tak, jakby było długo przygotowywane. Potem tylko jeszcze ruch wymyśliłam i...właaala.

Czy to prawda, że udzielasz im lekcji śpiewu?

Raczej douczam i pracuję nad wyrazem artystycznym całości, bo oni generalnie nieźle śpiewają. Muszą jednak zmienić myślenie wokalne - z chóru w indywidualność - a to jest trudne. W zasadzie konsultujemy wszystko, co wiąże się ze śpiewaniem. Jeżeli któryś z chłopców chce dodatkowo poćwiczyć śpiew to się umawiamy. Ja zawsze chętnie się z nimi spotykam, grupowo, czy indywidualnie. Mam zresztą dużą satysfakcję, obserwując ich progres wokalny i artystyczny.

Opowiedz coś o sobie, jak się zaczęła Twoja przygoda ze śpiewem?

Generalnie zaczęła się w domu, moi rodzice też są muzykami. Kiedy byłam dzieckiem, tata często grał na naszym 100-letnim pianinie, mama śpiewała, a ja razem z nimi. Potem były pierwsze występy na Święta i obchody 1-majowe. Śpiewałam dużo w domu, tylko dla siebie, aż do momentu, kiedy poszłam do liceum. Pewnego razu na jakimś festynie zanuciłam "I wanna be with you..." i pewien gitarzysta zaprosił mnie na koncert. W ciągu pół roku stałam się członkiem zespołu Cocon's Club z Kamiennej Góry. Byliśmy razem przez 10 lat, graliśmy covery, ale jakie! Brand New Heavies, Jamiroquai - wyobraź sobie, ze ludzie chcieli bawić się na weselach przy takiej muzyce. Na pewno trochę zmieniliśmy obraz muzyczny Dolnego Śląska, ale nie przypisuję sobie zbyt wiele.

W międzyczasie zaliczyłaś studia na anglistyce?

Tak, studiowałam anglistykę w Poznaniu. Bardzo lubię ten język i lubię też uczyć. Po roku zaciągnęłam się do Chóru Akademickiego pod dyrekcją Jacka Sykulskiego. Przez pierwszy rok byłam szeregowcem, pracowałam dość intensywnie, żeby zasłużyć sobie na sympatię ludzi, dyrygenta, na uznanie muzyczne. Nie pamiętałam zbyt wiele, jeżeli chodziło o nuty, więc umawiałam się z obecną panią prezes, a ona śpiewała mi partie. Potem ja w ten sam sposób uczyłam następnych. Po roku dostałam wymarzoną solówkę - "Nothing's gonna change my love for you". To był początek bardziej rozrywkowego okresu w repertuarze chóru. Potem wciągnęłam do grupy więcej "piosenkarzy", m.in. Daniela Moszczyńskiego, Kasię Wilk i Ewę Jach, których poznałam w studium piosenkarskim.

Jak wspominasz studium piosenkarskie?

Na studium dostałam się przypadkiem. Kolega bardzo chciał tam iść, ale sam się bał, więc wpisał mnie bez mojej wiedzy i wpłacił nawet za mnie wpisowe. Poszliśmy razem, śpiewałam zupełnie nieprzygotowana z jakiejś kartki - ja się dostałam, a kolega niestety nie. Studia nie wpłynęły istotnie na moją technikę śpiewania, ale poszerzyły moje wiadomości o aktorstwie na scenie, o dykcji, otworzyły mnie na nowe dźwięki, nową muzykę. Poznałam także polską literaturę muzyczną. Nigdy nie zagłębiałam się w starszą muzykę, nawet mnie drażniła, a tam kazali mi ją śpiewać - to uczy pokory.

Co miało największy wpływ na to jak teraz śpiewasz, studia, praca w chórze?

(śmiech) Mariah Carey - serio! Od pierwszej kupionej kasety darłam się razem z nią. Podglądałam także inne wokalistki, te z telewizji. Bazy nauczyłam się sama, podświadomie, ale pokierowanie jako pierwszy dał mi Jacek Sykulski, który pokazał mi nieznane dotąd techniki, tak potrzebne w śpiewie chóralnym.

Co uważasz za swój największy sukces?

(śmiech) Jeszcze go nie było.

A wygrane festiwale, nagrane płyty?

Oczywiście cieszę się z wygranych festiwali, płyt, które wyszły z moim gościnnym udziałem. Doceniam także współpracę z Kayah - uzbierało się w sumie dziesięć koncertów. Wspaniale było poznać ikonę polskiej muzyki pop. Nauczyłam się od niej mnóstwo rzeczy, innego myślenia na dużej scenie. Podobnie ze Stanem Borysem. U niego byłam szefową chórków, więc odpowiedzialność była większa. Śpiewanie w chórkach 2nd line to nie leading voice, więc jest się mniej widocznym, ale praca jest nie mniej ważna. Trzeba być bardzo czujnym. Czasami po takim godzinnym koncercie byłam tak zmęczona, że...

Co w takim razie chcesz osiągnąć w muzyce? Jaki cel sobie stawiasz?

Moim celem jest nagranie własnej płyty - niejednej. Chcę śpiewać piosenki, tworzyć je, pisać dobre tematy, takie, które długo się pamięta - "...i nim opuścisz ten świat, zostaw po sobie niezatarty ślad". Chciałabym także współpracować z różnymi muzykami, pracować z ciekawymi ludźmi i chciałabym... wszystko wiedzieć.

Wszystko wiedzieć? Co na przykład?

Jest mnóstwo takich rzeczy, chciałabym na przykład wiedzieć jak wygląda antymateria - na tyle, na ile jestem w stanie to zrozumieć. Ta ciekawość świata, to jeszcze pochodna liceum, kiedy z wielkim trudem wyrabiałam się na dwójkę z matematyki i fizyki. Na szczęście pojawił się pewien profesor, który pokazał mi, że ważniejsze od wzorów i „pamięciówy", jest rozumienie rzeczywistości i wyciąganie wniosków. Od tamtej chwili zaczęłam inaczej patrzeć na świat, a zamiast miernych, pojawiły się piątki.

Jaka jest Twoja recepta na szczęście w życiu?

Nie popadać w skrajności i nie oczekiwać niczego na wyrost, ale jak najbardziej marzyć. Nie wkurzać się na to, na co nie mamy wpływu, a zmieniać to, co możemy zmienić, ale jakoś nam się nie chce. Często w życiu robimy odwrotnie i wtedy jesteśmy nieszczęśliwi.

A jeżeli marzenia się  nie spełniają? czy dalsze „bujanie w obłokach" nie jest naiwne?

Jeżeli mamy wpływ na swoje marzenia, to czemu mają się nie spełnić? Oczywiście, jeżeli ktoś marzy o „gwiazdce z nieba", to może się bardzo rozczarować. A poza tym, to przecież my spełniamy nasze marzenia, a nie one się spełniają.

Czym jest dla Ciebie sztuka i jaką pełni funkcję?

Sztuka - kawałek, fragment. Dla mnie sztuka to coś na wskroś praktycznego, bardzo rzeczywistego, użytkowego - nawet, jeżeli jest abstrakcyjne. Jest fragmentem życia twórcy, wycinkiem z jego świadomości. Nie pojmuje czegoś takiego jak "sztuka dla sztuki". Trzeba się nieźle natrudzić, żeby coś takiego zrobić. Zwykle przecież tworzymy coś dla siebie lub dla innych. Czyż próżny artysta cieszy się w głębi duszy, kiedy nikt nie pojmuje jego dzieł? Myślę, że praktyczność mamy wpisaną w geny, a sztuka to odzwierciedla. Rozkoszuję się bardzo architekturą i aranżacją wnętrz - to takie praktyczne a zarazem piękne!

A muzyka klasyczna, chyba raczej nie można nazwać jej sztuką „użytkową"? Większość osób nic nie czuje słuchając Bacha, Mozarta...

Klasyka to baza - intelektualna, techniczna, ideologiczna. Dzięki niej mamy pochodne, czyli w sumie całość dzisiejszej muzyki.. Przecież to klasyka była kiedyś muzyką rozrywkową. Myślę, że dojrzewający muzyk prędzej czy później dociera do Bacha, Mozarta i Beethovena. Jeżeli tak się nie dzieje to znaczy, że jeszcze do tego nie dojrzał. Sięganie do korzeni to niewątpliwy element rozwoju człowieka. Starszyznę negują tylko ludzie bardzo młodzi, a i tak z upływem czasu doceniają jej mądrość.

Dziękuję za wywiad i życzę szybkiego wydania Twojej autorskiej płyty.

Kasia Rościńska - poznańska wokalistka (jazz, pop, soul, funk, r'n'b, klasyka), pianistka, kompozytor, autorka tekstów, a także filolog angielski. Współpracowała m.in. z Kayah, Stanem Borysem, Audiofeels, solistka w Chórze Akademickim Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pod dyrekcją Jacka Sykulskiego. Związana z zespołami: Cocon's Club, Key Touch, Swing Control, DvBand, Soul Machine, Sonic Lake, Wolny Band, a obecnie realizuje także autorski program K8 Project. www.myspace.com/kasiaroscinska

Przeczytano razy: 58015
Oceń tekst:
OCENA: 81%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

Propagandowym ładuj! OGNIA!!!Propagandowym ładuj! OGNIA!!!Jak tak dalej pójdzie, to może się za jakiś czas okazać, że w polskiej "profesjonalnej armii" połowa kadry oficerskiej to... rosyjscy szpiedzy! Nastały takie czasy, o których nie śniło sięczytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (52)

Dodaj komentarz

~pawel -

Ze przyjedzie do USA i powie ze polowe nierozumie

~obserwator -

Zobaczcie jak jeden z Audiofeelsów się gapi w jędrną pupkę Pani Kasi. Minuta 1,14 filmu !!!!!!

~jabber sonic -

super extra voice&vibra !!!!

~bruno torres -

Jestem pod wielkim wrażeniem !!! I pomyśleć, że się jeszcze uchował taki talent gdzieś w Poznaniu... Diament w czystej postaci !!!!!

~marta32 -

Od razu kupuję !!!!!!!!!

~antys -

Kasia Kowalska przy niej to amatorka i do tego fałszuje niemiłosiernie.

~Babalubaba -

Muszę przyznać, że to Crazy jest lepsze niż oryginał

~Hana -

Śpiewa podobnie do Wioletty Willas

~JohnyD -

Słucham tego już 20 raz i nie mogę przestać

~Capriciosa -

Pania Kasia rewelacyjnie śpiewa !!!