Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

ENEJ: Po prostu jesteśmy sobą i to najbardziej trafia do słuchaczy

Autor: Weronika Rudnicka (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Enej, skrzydlate ręce, Weronika Rudnicka, lili, must be the music, woodstock 2013

O trwającej wielkiej trasie koncertowej, zbliżającym się Przystanku Woodstock, młodzieńczej energii i przepisie na hit rozmawiam z zespołem Enej.
Zespół ENEJ

Zespół ENEJ / fot. Łukasz Pepol

Piotr "Lolek" Sołoducha, Mirosław "Mynio" Ortyński i Jakub "Czaplay" Czaplejewicz postanowili usiąść i zamienić ze mną przysłowiowe "dwa słowa". 

Enej to zwycięzcy Must be the Music (2011 r.) oraz twórcy takich hitów jak "Radio Hello", "Skrzydlate ręce", "Tak smakuje życie" czy "Lili". Tego lata zespół ENEJ może zobaczyć niemal każdy, trasa wakacyjna liczy kilkadziesiąt koncertów w całym kraju, a energia i radość płynąca ze sceny ma szansę zagościć w każdym zakątku Polski.

Zaczęło się i trwa na dobre. Wielka wakacyjna trasa koncertowa po całej Polsce...

- Trasa trwa już od początku maja. Można powiedzieć, że na chwilę obecną jesteśmy mniej więcej gdzieś w środku listy koncertów.

Jak wyglądały przygotowania do występów?

- Przygotowania były, owszem, robiliśmy próby i ogrywaliśmy nowy materiał. W tej chwili na koncert zespołu ENEJ składają się utwory z trzech płyt. Oczywiście z przewagą materiału z najnowszej płyty Folkhorod.

Którego koncertu wręcz nie możecie się doczekać?

- Oczywiście Przystanku Woodstock, na którym zagramy po raz trzeci. Nie będzie to sam koncert dla nas, ale także 2 dni luzu, uczestniczenia w festiwalu, słuchania innych kapel.

No właśnie, jak jesteśmy już przy temacie widowni, to jaka jest najlepsza? Skandująca, tańcząca i roześmiana czy ta, która ze łzami w oczach i zapalniczkami w rękach rozpływa się przy waszej twórczości?

- Publiczność ze łzami w oczach to zdecydowanie nie nasza publiczność :) ENEJ to energetyczna muzyka młodych ludzi. Czujemy się swobodnie i dobrze, jeśli ludzie bawią się, skandują, tańczą. To nas napędza i nakręca.

Taka spontaniczna reakcja na waszą muzykę, dostajecie od widowni tę energię, którą im oddajecie podczas występów?

- Jasne, że tak. Jeśli energia dawana przez nas ze sceny wraca do nas to automatycznie dostajemy extra kopa. Gramy dla ludzi, dla uśmiechu na twarzy i dobrej zabawy.

A pamiętacie jakiś koncert, kiedy to właśnie publika dostarczyła wam niezapomnianych wrażeń?

- Wrócę tu do tematu Woodstocku. W 2010 roku, kiedy z Eliminacji do Przystanku Woodstock udało nam się zagrać na dużej scenie dla 100tys. publiczności to było coś. Nogi ugięły nam się, gdy stanęliśmy na tej gigantycznej scenie.

A juwenalia Kortowiada 2011?

- To było świeżo po programie Must be the Music. Był ogromny tłum, euforyczna atmosfera, na tyle poruszająca, że kiedy nasz trębacz schodził ze sceny miał łzy w oczach :).

Wystarczy spojrzeć na wasze zdjęcia, posłuchać kilku kawałków i wręcz nie można się oprzeć wrażeniu, że bije od was młodzieńcza energia. Stworzyliście wokół siebie świat, do którego chcą należeć całe rzesze ludzi. Ale przecież każdy ma dni czy nawet tygodnie, kiedy czuje się totalnie wyczerpany i zdołowany. Zatem jaka jest wasza recepta na uśmiech i wiarę w siebie. I co możecie powiedzieć waszym fanom, którzy przeżywają gorsze dni?

- Jasne, że każdy ma gorsze dni - my także. Mamy na to kilka recept. Można je wyczytać z tekstów naszych piosenek. Mowa tu chociażby o znanym z radia utworze "Tak smakuje życie" czy mniej znanym "Żyj". Widząc fanów pod sceną na naszych koncertach myślę, że nie muszę mówić, co mają robić, aby uśmiech ich nie opuszczał. Oni już dobrze wiedzą, są już pozytywnie zarażeni ENEJem :).

Sytuacje, miejsca czy ludzie inspirują was do tworzenia nowych tekstów?

- Głównie czerpiemy inspiracje z życia. Nie piszemy filozoficznych tekstów o przemijaniu i egzystencji. W naszych piosenkach mówimy o prostych rzeczach, ludzkich sytuacjach, które przytrafiają się każdemu z nas. Stąd może tak dobrze i mocno trafiają one do młodych ludzi.

A jakiej muzyki słucha, na co dzień, najbardziej znany zespół w Polsce?

- Wbrew pozorom, na co dzień słuchamy najróżniejszej muzyki. Wiele osób mogłoby się zdziwić gdyby miały podsłuch w naszym busie i wiedziałyby, czego my tu słuchamy :). Od folkowych kapel, poprzez muzykę, która aktualnie króluje na listach przebojów, po zespoły o mocniejszym brzmieniu. Słuchamy muzyki z różnych gatunków, bo to rozwija naszą muzyczną świadomość, a często i inspiruje w przypadku swojej twórczości.

Jaki jest, zatem przepis na hit, który poruszy całą Polską?

- Nie ma encyklopedycznego wytłumaczenia czy kulinarnego przepisu na hit.

Jakiś jednak musi być?

- W naszym przypadku działa to dosyć prosto. Robimy to, co czujemy, co nam gra w serduchu i jest zgodne z naszymi gustami. Nie silimy się na pisanie "radiowych" hitów tylko pod publiczkę. Nie kopiujemy też nikogo, po prostu jesteśmy sobą i chyba to trafia najbardziej do słuchaczy.

Czego wam życzyć na nadchodzące miesiące?

- Wytrwałości, zdecydowanie, zdrowia i siły! :-) Reszta sama przyjdzie. Przed nami jeszcze sporo podróżowania, długich wyjazdów z domu i wiele koncertów. Czasem doskwiera nam fakt, że z naszymi rodzinami nie widujemy się często, jednak świadomość tego, że robimy coś pozytywnego i wywołujemy uśmiech, choć na jednej twarzy słuchacza na koncercie jest wspaniała i wtedy zapomina się o wszystkim.

Dziękuje za rozmowę.

Przeczytano razy: 688
Oceń tekst:
OCENA: 55%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

"Piąty smak". Więcej niż książka kucharska, więcej niż rozmowa!"Piąty smak". Więcej niż książka kucharska, więcej niż rozmowa!Piąty smak jest niczym szósty zmysł. Wykracza ponad doznania zarezerwowane dla podniebienia. Trudno go nazwać, a dla wielu osób jest nieosiągalny. Niektórzy po prostu go mają.czytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (10)

Dodaj komentarz

~historyk -

O pułkowniku UPA Eneju: “Petro Olijnyk ps. Enej (ur. 1909 w wsi Mołodnycze, zm. 17 lutego 1946 koło wsi Rudnyki na Wołyniu) – ukraiński wojskowy, członek OUN, pułkownik UPA, w 1943 roku kierował mordami ludności polskiej na Wołyniu. Służył w Wojsku Polskim, w czasie studiów wstąpił do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Z zawodu był lekarzem. W 1941 był członkiem grup marszowych, w 1942 był obwodowym przewodniczącym OUN w obwodzie dniepropietrowskim. W 1943 był organizatorem oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii w rejonie Równego i Krzemieńca, oraz dowódcą Okręgu Wojskowego (WO) UPA Bohun. W latach 1944–1945 był przewodniczącym OUN na Wschodnią Ukrainę, w latach 1945–1946 organizacyjnym referentem OUN Zachodniej Ukrainy. Według wspomnień świadków Enej był znany z bezwzględności i okrucieństwa; m.in. własnoręcznie odrąbywał głowy swoim ofiarom[3][4]. Zginął 17 lutego 1946 r. na Wołyniu w walce z NKWD.” – źródło: Wikipedia Hmm, po co znana grupa nazwała się pseudonimem takiego człowieka? Zmienilibyście nazwę na jej miejscu?

~Piołun -

upa,upa,upa,upa - taka jest rytmika tego zespołu. O gustach się nie dyskutuje! UPA! Era band! Bandera. Łatwowierne Lachy!

~VIPER -

Już niedługo z tej upa-grupy pod nazwą enej pozostanie tylko upa-smród ( 2015 !!! ) .......

~San -

Enej??? Petro Olijnyk pseudonim „Enej” – pułkownik UPA, w 1943 kierował masowym ludobójstwem na Wołyniu, głównie Polaków. Zastanawiające jest to, że kilku Ukraińców tworzy w Polsce zespół i nadaje mu nazwę będącą pseudonimem ukraińskiego eksterminatora ludności polskiej, a Polacy tańczą w rytm tej muzyki. Zespół promowany jest przez polskojęzyczne stacje radiowe zarówno prywatne jak i publiczne.

~ale oni ! -

no , patrząc ogólnie na Polskę mają się z czego cieszyć .....

~Kaszmier -

no i gdzie?

~miranda -

wywiad byłby spoko, gdyby osoba zadająca pytania miała do tego talent, a nie rzucała ciągłymi, utartymi schematami... booooring..

~Marianek -

Ja tez dzisiaj mialem wspaniaja podroz od szostej pranie. Wiesz Weroniko jak to wyglada, latasz z swoim praniem do pralni w piwnicy i przynosisz suche. Do trzynastej, po trzynastej juz nie wejdziesz. Pozdrawiam