Taniec zwany pożądaniem
Słowa kluczowe: tango, pożądanie, taniec
2010-03-31 08:42:57
Właściwie nie można nawet powiedzieć "mowa". Kłótnia i zazdrość, pożądanie, podejrzenie. Złość połączona z wrzeniem we krwi. Z dreszczem na plecach i w głosie. Same ruchy i uczucia. Romans, który trwa najwyżej przez trzy minuty. Potem się odchodzi i zaczyna się kolejny raz z inną osobą.
Można zaczynać od pytania. Wtedy powoli zaczynamy rozmawiać. Można szeptem albo półgłosem. Delikatnie szeptać kroki albo krzyknąć i wydawać polecenia. Zedrzeć z kogoś nieśmiałość albo go onieśmielić.
Spektakl trwa krótko i wcale nie oznacza niedokończonej rozmowy. Kończymy zdanie wykrzyknikiem lub wielokropkiem. Od nas zależy, jak będzie wyglądać ta rozmowa. Wyszeptamy obietnicę czy wykrzykniemy zawód?
Schowany zakątek intymności
Przeniesiona z Buenos Aires dzielnica pożądania. Z pozoru spokojne miejsce, oferujące pokoje ze śniadaniem i kawę, jednak przewijają się przez nie największe sławy tanga. Od czarnowłosych tangueros po czerwonouste piękne kobiety na wysokich obcasach.
Oni każdy krok stawiają słuchając jakiejś muzyki. Stukotu koni, tupania po schodach. Każdy z nich jest melodyjny. Zdecydowany, ale nie ostry. Wieczorem natomiast przestają się kontrolować. Oddają się pasji i uczuciom.
Nie trzeba uczyć się kroków, żeby zatańczyć. Wystarczy chcieć. Pragnąć. Zapomnieć się i oddać muzyce. I drugiej osobie. Pozwolić tej specyficznej rozmowie płynąć swoim nurtem. Pytać, odpowiadać, kłócić się i godzić jednocześnie.
Namiętność
Nie jest ważne, czy tańczy biznesmen ze sprzątaczką, prostytutka z klientem, czy mąż z żoną. Odkrywa się podstawowe uczucia, które często ukrywa się w ciągu dnia.
Nagle podoba nam się czerwień sukienki kobiety stojącej pod ścianą, którą na ulicy uznalibyśmy za co najmniej wyzywającą.
Pociąga nas zarost mężczyzny, który dotyka nas w tańcu, podczas gdy w pracy pomyślelibyśmy o nim, że jest zwyczajnie zaniedbany.
Chcemy uwolnić się na chwilę od rutyny i tworzyć własną opowieść - dokładnie tak, jak chcielibyśmy, żeby wyglądała. Słuchać muzyki i interpretować ją wedle naszego uznania. Być zazdrosnym i podejrzliwym, zakochanym do szaleństwa albo szalonym z miłości.
Nienawidzieć i pragnąć
Na parkiecie sto osób i każda ma kawałek swojego świata, tylko dla siebie. Nie patrzy się na innych, nie porównuje. Jest się samemu i - co ważniejsze - chce się takim pozostać. Oddać się i odpłynąć. Znaleźć się gdzieś, gdzie nikt nas nie ocenia, a tylko podziwia. I zazdrości.
Na parkiecie widać wyprostowane sylwetki pragnące przylgnąć do siebie, ale nierobiące tego. Chodzi o to, co dzieje się między nimi. Pragnienie,a nie spełnienie. To można nazwać esencją tanga. Ta cienka linia, przed którą stoimy i chcemy, żeby to uczucie napięcia trwało. Nie przekraczamy jej, tylko napinamy do granic możliwości.
Coś pcha do przodu, a my stawiamy opór. Zapominamy o wszystkim, skupiając się na bliskości, zapachu, oddechu i smaku. Smaku czegoś zakazanego, a jednak tak słodkiego... Chcemy przyciągnąć kogoś do siebie i stać się jednym, a kiedy się nie udaje, pojawia się złość. Energia, która rozpiera i odpycha nasze ramiona, żeby za chwilę znów je złączyć.
Z głośników płynie tango, tym razem spokojne. Chociaż może spokojne tylko z pozoru. Tak, żeby można było wypić kawę, zjeść śniadanie, porozmawiać - tak klasycznie, przy stoliku. Zapytać o pogodę, o artykuł w gazecie. Nie jest to już najczęściej tak płynna rozmowa. Często się nie klei, tak mówią tancerze.
Wystarczy wyjść na parkiet albo... na ulicę
Tak też można, zwłaszcza w Buenos. Idąc, można spotkać tancerzy w każdym wieku tańczących na ulicy do melodii z akordeonu, płynącej z jakiegoś domu. Nie pokaz, tylko chwila zapomnienia.
Zaglądając na podwórko przy Szpitalnej w Krakowie przy odrobinie szczęścia można zobaczyć kogoś, kto tańczy. Tak bezpretensjonalnie, pokazuje swoje pragnienia. Wytrąca nas ze świata szumu i hałasu, a zabiera tam, gdzie słychać muzykę i stukot obcasów.
Wyprostowane palce, plecy, wyciągnięte stopy. Ucinane kroki. Spojrzenia tak głębokie, że nie wiadomo, jak daleko sięgają. Hipnotyzują i powodują dreszcze. Nie wiemy, czego się spodziewać. Zdarcia z siebie ubrań czy odepchnięcia? Pocałunku czy spoliczkowania?
Na parkiecie jest sto osób i każda ma kawałek swojego świata tylko dla siebie. Energia wirująca w powietrzu parzy. Mimo całej formalności, jaką się widzi podczas tańca, czuje się, że jest to taniec namiętny - bardziej niż najlepsza kubańska salsa.
Milion uczuć w trzy minuty
Złość przeplatająca się z błogością. Emocje, których nie da się porównać z niczym innym: jak patrzenie na doskonały dysonans każdej z par. Każda tańczy inaczej, każda ma inny układ, inaczej rozmawia.
Czuje się napięcie, żar, uległość. Wszystko to powoduje, że milonga, spotkanie, na którym tańczy się tango, zniewala. Onieśmiela i wywołuje rumieniec na twarzy. Także tego, kto "tylko" ogląda. Zawstydza i wyzwala pragnienia. Pociąga.
Mówią, że energia, jaką czuje się przechodząc ulicą Szpitalną, do tej małej kawiarni jest jak zapach najlepszego wina. Drażni i kokietuje. Z pewnością uwalnia zmysły.
Można więc rozmawiać ciałem w takt muzyki. Poruszać się powoli, z namysłem, ale także spontanicznie i bez wyznaczonego kierunku. Każdy ruch jest piękny. Nie dlatego, że jest wyuczony, ale dlatego, że jest gwałtowny i nieobliczalny.












~akademia
A ja chciałem zaprosić na dni otwarte do
akademii tańca sulewskich. W nabliższy weekend
16 i ...
~missreception
Grafomaństwo i stek bzdur. Nawet mi się nie chce
tego komentować, bo wygląda jakby artykuł b...
~Ania
Też mi to przyszło do głowy że to tylko
kryptoreklama...
~Mieczysław
przypadkiem mocno odurzona?
~tango argentina
w specyficzny sposob,z pasja i duzym wyczuciem
tak, by trafic do pewnej grupy odbiorcow.
Krotkie,...
~Weronika
Zgadzam się. Nie wszystkie artykuły muszą być
krótkie, informacyjne i zdawkowe. To zupełnie...
~ja
Tango-cudowne, artykuł-koszmarny! Autorka jest
mistrzynią w laniu wody i pisania przez tyle
aka...
~Weronika
Czy to miał być artykuł informacyjny? Jeśli
tak, to kup sobie podręcznik do nauki tańca.
~tan anonim
Mam pytanie, czy autorka artykułu tańczy tango?
Dużo osób pisze o tangu, ale mało kto dotyka...
~Ala
Wspanialy komentarz!!!!!!!
~Alicja
Rzeczywiscie artykul nie najlepszy, widocznie
autorka dlugie lata .......sama skoro kazdego z
kto...
~Ines
Tango jest piekne, tak piekne, ze nie kazdemu
udaje sie uchwycic jego czar. Najlepszym
przykladem...
~Malena
Nie wiem czy autorka faktycznie tańczy tango
skoro kojarzy się jej z policzkowaniem czy
zdziera...
~anka
KOCHAM KRAKÓW, UWIELBIAM TANGO :D!!!!!!
~emerytka
zatańczyć z kimś kto umie poprowadzić i
tańczyć dobrze tango / choć nie tylko!/ U nas
cor...
~Wioletta
Witam. U mnie jest zupełnie odwrotnie....Jest
więcej osób po 50, a mniej młodych i muszę
prz...
~Wioletta
Tango to całe moje życie, uwielbiam tańczyć
TANGO!!
~rózniez tanguera
nie jest to tekst pod publiczke, kimkolwiek jestes
tanguero...chyba, że Ty jak taczysz nie odczu...
~jola
tak się mi wydaje , artykół w cudowny
sposób przeniósł mnie w piekny i zmysłowy
świa...
~eeee
noooo jak Twój luby meeeeen Cie nie porwał do
tanga ? noooo to kiepski men
~tanguera
Tekst niestety napisany pod publiczkę, kreujący
przerysowany ale bardzo komercyjny obraz tanga ...
~Andrzej
TVN powinień poprosic Panią do TzG.Gratuluję!
~antidotumone
całe to Twoje tango i powiem, ze było
cudownie... Cudownie romantycznie i cudownie
namiętnie.....
~Bozena
Chce się tak odczuwać taniec.Chce się żyć tak
tańcząc.Chce się tak cudnie umieć opisać ...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »