Być jak Petter Solberg
Słowa kluczowe: rajdy, hobby, motoryzacja, samochody
2009-06-29 15:23:40
Nie chciał aby jego pojazd nazwano „dupowozem”, on wymyślił że będzie to rajdówka. - A gdy chce się mieć profesjonalne auto rajdowe trzeba liczyć się z takimi kosztami jak: mechanicy, paliwo, nowe części, wpisowe, laweta, hotel.
Pierwsza prosta
Współzawodnictwo, walka z czasem, adrenalina to nieobce słowa dla chłopaka, który ma od kilku lat ustalony scenariusz na życie. Rajdy, znakomity samochód, zwycięstwa i kochająca rodzina to pełnia szczęścia dla niego. W tym wypadku kolejność nie jest przypadkowa i pewnie niewiele się zmieni w następnych latach. Podstawowy wymóg jaki musi spełniać dziewczyna, aby nadawać się na partnerkę życiową, to akceptacja faktu, iż rajdy są na pierwszej pozycji. Mateusz nie zamierza się zastanawiać czy jest to możliwe, po prostu tak ma być i koniec.
- A wszystko zaczęło się od transmisji w telewizji. Od razu spodobało mi się WRC. Do dziś pamiętam, że pierwszy rajd jaki widziałem to Rajd Finlandii. Nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł iść na kurs prawa jazdy – wspomina.
Drugi lutego dwa tysiące szóstego roku to data ważniejsza niż osiemnaste urodziny. Jest to dzień rozpoczęcia nauki jazdy, furtka do tego, by poważnie zacząć myśleć o rajdach. Choć początki były ciężkie, bo wraz z każdym przejechanym kilometrem pojawiał się strach i obawy, do czego dziś przyznaje się z grymasem na twarzy, egzamin był formalnością i zakończył się sukcesem. Nie ma się czemu dziwić, gdyż poznanie kodeksu drogowego było ważniejsze niż lektury w szkole. Do pełni szczęścia brakowało licencji rajdowej.
- Dla mnie zdanie prawa jazdy było jednoznaczne z tym, że trzeba zacząć trenować i wyjeździć KJS. To podstawa, żeby myśleć na poważnie o zawodach – mówi. Dla niewtajemniczonych, Konkursowa Jazda Samochodem jest popularną imprezą dla kierowców amatorów umożliwiającą zdobycie punktów do licencji. Ukończenie 6 startów, zrobienie badań psychologicznych, zdrowotnych oraz zapłacenie składki to warunki, aby zrobić krok naprzód w rajdowej karierze. Ten etap to odcinek początkowy.
Startowy hamulec
Żeby móc startować, trzeba mieć czym. Doskonale wiedziałam o jakim samochodzie Mateusz marzył, bo zawsze powtarzał - Jak się ktoś ciebie spyta w środku nocy to masz odpowiedzieć SUBARU IMPREZA WRX!.
- Nie wierzę w powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają. Bo gdybym je miał, dawno w garażu stałaby wypasiona bryka i wreszcie mógłbym rozpocząć starty. Dlatego od razu zapowiedziałem rodzicom, dziadkom i pozostałym z rodziny przed imprezą z okazji osiemnastki, że potrzebna mi jest kasa na samochód. Uzbierałem 2100zł. Założeń co dalej było kilka. Mateusz mógł kupić fiata 126, popracować nad nim w garażu i spróbować swoich sił na torach wyścigowych. Istna przyjemność dla fana motoryzacji. Inną opcję jaką brał pod uwagę, to poczekać na napływ forsy i zainwestować w „fajne cacko”, by stać się królem szos, nie tylko podczas wypadów za miasto. Ale szybka chęć działania, wręcz buzująca krew w żyłach na myśl o pierwszym w życiu odcinku wygrała. We wrześniu 2006 roku nadarzyła się okazja kupienia cinquecento z 1997 roku, pojemność 700cm3 za 2800zł.
– Wybrałem wersję pośrednią, auto nieźle się zbiera i jeździ. Fala krytyki ze strony kolegów (utrzymanków rodziców) nie zrobiła na nim wrażenia, choć przyjeżdżali pod szkołę nowymi, drogimi samochodami. Mateusz miał dla nich jedną odpowiedź. – Zobaczycie mnie w TV jak będę w rajdzie jechał! Nie zwracał uwagi na ich kpiny.
Nie zdawał sobie sprawy, że najgorsze jeszcze przed nim. Od samego początku, gdy wspominał o swoich planach mamie, kazała mu przestać. Nie chciała nic na ten temat słyszeć. Wyobrażała sobie jak jej syn leży przygnieciony ciężką maszyną, nie mogąc się wydostać. Bez ruchu, a może i bez życia. Widmo wypadków na rajdach to prawdopodobnie jedyne skojarzenie jakie miała z tym sportem. Na wsparcie zarówno finansowe jak i duchowe nie miał co liczyć, sprawa od razu była przesądzona. Z pewnością nie traktowała poważnie tego, o czym mógł mówić bez końca, z rozpromienioną twarzą.
Pieniężny slalom
Skoro walka o pieniądze na benzynę, starty, ubezpieczenie była podstawą, aby móc trenować i się rozwijać, to studniówka kojarzyła mu się jednoznacznie z wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Przelicznik kasy jest bardzo prosty: 200 zł to dwa baki paliwa do pełna.
Mateusz wolał kurczowo trzymać kierownicę, pokonując kolejne kilometry, wiedząc że trening to klucz do sukcesu. Tak spożytkowany czas ma sens, inne zajęcia są jego stratą.
- Kiedy wchodzisz do jakiegoś sklepu w okolicy, z miejsca wita cię krzyk: Nie, nie chcemy umieścić reklamy na aucie! Śmieszne a jednak prawdziwe. Takiego źródła zdobycia funduszy próbował też młody rajdowiec, jednak z opłakanym skutkiem. Chodził od Annasza do Kajfasza. Dziesiątki wysłanych emaili, bez odpowiedzi. Nie pomogły chwyty reklamowe użyte w prezentowanej ofercie współpracy. Nie urzekły ani salonu GPS, ani pizzeri, a nawet komisu samochodowego. Nikt nie skusił się, by okleić cinquecento swoimi materiałami promocyjnymi, a więc nadal auto prezentowało się w srebrnej barwie, a w portfelu jego właściciela nie znalazły się banknoty z podobizną Władysława Jagiełły. Ale pojawiło się zielone światło. Tym światłem okazała się kochająca babcia, która nie zdaje sobie z tego sprawy, ale jest jedynym sponsorem wnuka. Dzięki niej może zapłacić wpisowe czy podłączyć kabel do zaworu z gazem.
Błyskawiczne dyktando
Ostre przygotowanie, dreszcz emocji, a później już tylko wejście w nieznany wiraż, tabuny kurzu i pyłu unoszące się grubą warstwą nad samochodami. Komenda: ciąć zakręt i jazda! Krew pulsuje w nabrzmiałych żyłach coraz szybciej i szybciej; porównywalnie z pracą silnika, który wydaje z siebie rozkoszny warkot. Dawanie po garach, by wskaźnik prędkości nie wiedział dokąd zmierza. Moment wytchnienia… i znów „gaz do dechy”, bo kawałek prostej przed nami. Dyktando kończy się czyli dobrnęliśmy do „kreski”.
I tak za każdą minioną metą. Kończąc jeden wyścig rajdowcy myślą już o następnej imprezie. Chyba, że na trasie przydarzy się „dzwon” i kierowca musi pomyśleć w najbliższej przyszłości o mechaniku. Niektórzy nie chcą swych ukochanych cacuszek oddawać w niepowołane ręce, aby nikt inny ich dotykał, bo nikt nie „ulży im w cierpieniu” jak do szaleństwa opętany mężczyzna. Spędza godziny w garażu, a rodzina z ironicznym uśmieszkiem zastanawia się czy nie przenieść kanapy do motoryzacyjnego królestwa, aby trochę czasu spędzić z ojcem, synem czy mężem.
Bagno i rajd tak samo wciąga
- Jeszcze będziesz się chwalić, że mnie znasz – uskrzydlony zwycięstwem wykrzyczał Mateo, gdy zaliczył pierwszy sukces w swojej karierze. Jakiego to daje kopa, pieniądze jednak to nie wszystko w tym sporcie! – dodał. Cóż mogło w tak radykalny sposób odmienić jego myślenie? Amatorski Kręciołek o Puchar Burmistrza Gminy i Miasta Dobczyce, który odbył się na zakończenie 2006 roku. Tytuł mistrza w II klasie dokonał czegoś niebywałego, gdyż jako zwycięzca przestał myśleć tylko o pieniądzach, które są potrzebne. Informacja o wręczonych pucharach ukazała się w Dzienniku Polskim, co zwiększyło poczucie dumy. Otrzymana „blacha” ma zaszczytne miejsce na półce obok resorowej rajdóweczki. Zachłanność ustąpiła na rzecz treningów, które mają większą cenę. Pierwsza konfrontacja z innymi pojazdami pokazała, że nie zawsze ten kto ma najwięcej koni mechanicznych wygrywa. – Choćbym miał najbardziej wypasioną furę, a nic nie będę trenował, to g..... z tego.
Cel na rok 2007 został osiągnięty. – Siódme miejsce w mojej klasie może nie jest wielkim wyczynem, ale zawsze to coś – skromnie wyznaje. W pierwszej klasie startowało 13 załóg, w klasyfikacji generalnej zajął 47 miejsce na 69.
Pierwsze koty za płoty. Już kilka występów miało pozytywny wpływ na dalsze losy Mateusza. Według niego cudem było to, że na mecie pojawiła się matka, aktywna przeciwniczka wyścigów. – Wtedy wynik nie miał znaczenia, choć przegrałem kręciołka to nic, ważniejsza była jej obecność – wzruszony wspomina. Inna korzystna zmiana to wejście do rodziny rajdowców. Nowe kontakty i znajomi, interesujące rozmowy, po prostu fachowe podejście jest przydatne, aby w przyszłym sezonie więcej zdziałać.
Zwyciężać można w różny sposób, ale Mateo odkrył swoją drogę. – Rajdy to nie tylko gaz do dechy, ale też myślenie, usłyszałem to od mistrza Polski i ma chłop rację. Jak się myśli i jeździ bardziej torem, a nie szybkością i nie wchodzi się na pałę w zakręty to jest ok – z iskrą w oku stwierdził. Rajdy wypełniły mu już tak życie, że niektórzy mogliby go posądzić o obsesję. Humor zależy od tego, czy auto jest sprawne. Do łez jest zdolny, gdy silnik z niewyjaśnionych przyczyn eksploduje albo nagle obniża się jego moc.
Nie płacisz, nie jedziesz
- Po pierwszych występach już wiem, że w Polsce nic nie zdziałam. To okropne państwo dla młodych. Nikt nie chce mnie sponsorować, a „leśne dziadki” ściągają kasę – rozżalony wyznaje. To co najbardziej przeszkadza Mateuszowi to reguły panujące w naszym kraju. Najczęściej nie przyjmuje się kierowców z małym doświadczeniem na profesjonalne wyścigi oraz każdy ruch wymaga bezsensownych opłat. Za granicą są odpowiedni ludzie, którzy wspierają młode talenty, po prostu w nie inwestują. Pesymizm dotyka wielu ludzi, którzy nie mogąc realizować swoich planów, popadają w taki stan, który pozwala im tylko narzekać. Smutne, ale prawdziwe. Brak pieniędzy stanowi tamę zaporową dla zdolnych ludzi, wierzących w swoje pasje. Wszyscy debiutanci wyścigów jak jeden mąż powtarzają, że kasa to podstawa, żeby się wybić.
Jak dobrze, że są marzenia! Mateo choć wie, że będzie potwornie ciężko, pomysł na dalsze sezony już ma. Oczywiście jest nim udział w wyścigach, chce sprawdzić, jak wygląda rywalizacja poza granicami kraju. Uważa, że super auto nie musi kosztować fortuny, wystarczy kilkaset złotych, garaż, kumpel do pomocy, wytrwałość, trochę siły, wiedzy motoryzacyjnej i rajdówka gotowa. Budżet na ten rok jest śmiesznie mały, dlatego chce otworzyć własny biznes i na dobre rozwinąć skrzydła.
Marzycielstwo od małego mu towarzyszyło jak sam przyznaje, ale właśnie dzięki temu mknie przez deszcz, śnieg, kurz i szuter, dojeżdżając do mety. Problemy to jego specjalność, ale wychodzi z nich obronną ręką, nawet w sytuacjach podbramkowych; gdy wyrzucenie ze studiów było omalże pewne. Sam komentuje to w ten sposób – studia są jak OS: 100 L3 200 P2, ratowanie, szybka kontra i jedziesz!












~26michal
hobby jakiegoś małolata któremu wydaje się
że jest kierowcą rajdowym. Równie dobrze
każd...
~polak
Popieram cię kolego Ja sam musiałem dojść do
tego co mam - ciężką pracą i wieloma
wyrzecz...
~żartowniś
Cały czas nie rozumiem dlaczego CC700 a nie
maluch? Miałem obydwa i moje zdanie jest jedno:
ma...
~żartowniś
To ja bym już wolał 126p niż CC700 Ciekawe czym
kierował się przy wyborze? hahaha CC700 - pr...
~kjs
No i? To dlaczego na wiekszości kjs-ow lub
sprintow malce objezdzaja cc700 oraz cc900?
Dopiero 1...
~buka
przez cały artykuł czekałem na jakiś punkt
kulminacyjny, wypadek który pzrzekreślił
marzen...
~mirabela
Cieszę się, że myślisz o pomocy dla bohatera
mojego artykułu. Jest mu ona bardzo potrzebna!
...
~sasiad
ten kto wusoko mierzy moze nisko upasc
~:P
Kto nisko mierzy, nisko ląduje...
~Bimsalabim
Powodzenia i być może do zobaczenia na
rajdowych trasach ;>
~dks
a baw sie w weekendy jak bedziesz dobry
z wynikami to sponsorzy sami przyjda
tak to wyglada na ...
~RajdowiecRPP
Pomysł może nie jest zły, żeby pokazac jak
wygląda życie przecietnego rajdowca amatora (bo
...
~kierowca RPP
Bardzo trafny komentarz :) Wyscigi - prawie jak
rajdy :) I popieram ktos chcial dobrze opisac a
w...
~Oktagon
Chłpakowi nalezą się gratulację za
wytrwałość. Miejmy nadzieję, że urośnie
drugi Hołow...
~sd
jakas "przyjazna" dusza bez wiedzy samego
zainteresowanego.
jezeli zainteresowany go autoryzowal...
~Robert z Olsztyna
kolega zaczynał z Hołkiem Hołek zdobył
sponsorów i startuje do dziś a mój kolega zdany
na...
~PD
Od kiedy przy dzisiejszej cenie benzyny można za
200 zł zalać dwa baki do pełna (chyba że w ...
~aa
wydaje mi się że te dwa baki wspomniane są
odnośnie studniówki która była w 2006r a wtedy
...
~L-k 47
Takim fiutom życzę zawału przed 40-tką.
~aa
cześć leśny dziadku!
~Keller
U nas ludzie zachowują się jak zwierzęta...jest
koryto więc najpierw posilą się najsilniejs...
~Adam G.
jak czytam te kretyńskie wpisy... Masz pasję i
dlatego szacunek za to co robisz. Nie sztuka
roz...
~wrc...
ale mi go żal Tylko pamiętajmy jedno: takich jak
on młodych z pasją jest wielu Dlaczego ma by...
~Marek
nikt nie chce sponsorować !Biedny !
~Wa
Tu nawet nie chodzi o to że państwo nie chce
sponsorować, ale dodatkowo "leśne dziady"
wycią...
~...IQ
.....ale o czym jest ten bełkot?
~dede
dobrze ze Ty mozesz ceniac czy ktos jest nikim,
znalazles na necie trudne wyrażenia i szpan na
maxa
~respect Mateo
przeszkadza
~k
hahahah cc700 demon szybkosci!!!! hahaha oproczy
wygody to to cos zwane samochodem jest chyba
gor...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »