Z tyłu liceum, z przodu muzeum - czyli jak starzeć się z godnością?
Słowa kluczowe: starość, młodość, cera, zdrowie, zmarszczki, odchudzanie, pielęgnacja, Kondycja, uroda
2009-06-24 08:48:55
Upływ czasu jest nieubłagany. Masz dwadzieścia lat - kwitniesz. Zbliżasz się do trzydziestki - skóra nie jest już taka promienna, jak kiedyś, kupujesz pierwszy krem przeciwzmarszczkowy...
Czterdziestka - jeszcze gorzej...
A tymczasem telewizja bombarduje nas kultem młodości, która jest współczesnym synonimem piękna. "To nie jest kraj dla starych ludzi"...? Szkopuł w tym, że w dzisiejszej rzeczywistości wszyscy, którzy mają więcej niż dwadzieścia parę lat powinni stać nad grobem. Kulturowe wzorce naszej cywilizacji nakazują zachowywać młodzieńczy wygląd niezależnie od wieku, co szczególnie dotyczy kobiet, które jeśli chcą być piękne, powinny przypominać aktorki z pierwszych stron gazet. Te najmłodsze, lub "najlepiej zakonserwowane".
- To prawda, że dziś każda kobieta pragnie wyglądać jak gwiazda, jak wzorce z telewizji. Prawdą też jest, że kobieta po trzydziestce traktowana jest jako gorszy sort. W tym wieku również zaczyna się psychoza w związku z zachowaniem młodości... - opowiada Kamila, trzydziestolatka i psycholożka w jednej osobie - Nie ominęło to także i mnie. Przykro patrzeć na swoją skórę, która nie jest już taka jedwabista i jędrna, na tłuszczyk pojawiający się tu i ówdzie... W pewnym momencie trzeba po prostu zmienić swoje życie, dostosować je do warunków jakie dyktuje ciało. Przestajesz palić, kupujesz Onozis by odżywić skórę, zaopatrzasz się w ujędrniający krem - przedłużasz w ten sposób młodość cery. Zapisujesz się na fitness, bardziej dbasz o odżywianie - zyskujesz kształtną figurę na dłużej.
A gdzie godność?
To, o czym mówiła Kamila, brzmi jak godne starania o zachowanie dobrej formy, kondycji, zdrowia i urody. Jak dojrzewanie z godnością i dbanie o własną atrakcyjność. Nie kolejne operacje plastyczne, "nadmuchiwanie" ust, naciąganie skóry, odsysanie tłuszczu, ani nie robienie z siebie na siły nastolatki, co jest równie poważnym problemem.
Ile razy tłumiliście śmiech na widok matrony po pięćdziesiątce ubranej obciśle tudzież krótko, demonstrującej obfite i opięte kształty lub daliście się nabrać na doskonałą figurę idącej przed Wami dziewczyny, która okazywała się zasuszoną i pomarszczoną "dzidzią piernik"? Jak widać, z walką o zachowanie młodości łatwo jest przedobrzyć i przekombinować. Zatracić rozsądek, rzucić się na nowinki chirurgii plastycznej, na siłę się odmładzać, stając się kolejnym kuriozum - ofiarą kultu młodości.
Najpopularniejszy serwis plotkarski w Polsce, osławiony Pudelek, bez litości rozprawia się z każdą zmarszczką czy defektem polskich gwiazd. Młodziutkiej Weronice Rosati wytyka "kurze łapki", za które odpowiedzialna jest mimika, Joannę Brodzik wysyła do domu starców obwołując Żmudę-Trzebiatowską jej młodszą (lepszą) wersją i następczynią. Redaktorzy krytykują jednak zarówno oznaki starzenia, jak i próby zachowania młodości, jak nadużywanie osiągnięć chirurgii plastycznej. Kayah, Justyna Steczkowska, Ewa Minge (okrzyknięta pierwszą polską kosmitką)... wszystkie one są krytykowane jako desperatki ze skórą naciągniętą na uszy, niezdolne do przejawienia ludzkich emocji, sztuczne manekiny. Tak źle, i tak niedobrze...
Czy istnieje jakiś złoty środek? Może wystarczy sobie uświadomić, że wszystkie gwiazdy i gwiazdeczki są takimi samymi ludźmi, jak i my. Przestudiować jakiś blog ze zdjęciami celebrytek bez makijażu dla poprawy samopoczucia... I zrobić coś dla siebie i swojego zdrowia - nie łudząc się, że cofniemy czas?





"Nieudolni i niekompetentni urzędnicy bywają gorsi od okupanta" - nauczali mędrcy w starożytnych Chinach. Co ciekawe, prezydent i premier są historykami. Widać marnymi! Ale pewnie oni nie






OCENA: 74%