Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Wstańmy z kolan

Autor: Damian Karaszewski (zredagowany przez: Zielonooka, Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: ameryka, jankesi, USA, Stany Zjednoczone, wizy

Antyamerykańskie graffiti na ambasadzie USA w Teheranie

Antyamerykańskie graffiti na ambasadzie USA
w Teheranie / fot. AFP

Temat zniesienia wiz dla Polaków udających się do Stanów powraca jak bumerang - zarówno w naszych mediach, jak i podczas spotkań przedstawicieli obydwóch państw.

Kwestia włączenia Polski do amerykańskiej strefy bezwizowej zdaje się być czymś nadrzędnym w naszych relacjach z USA oraz naszym głównym oczekiwaniem wobec nich. Co więcej - zdaniem niektórych środowisk nasz rząd niepotrzebnie przyjmuje postawę roszczeniową. Według nich USA są światowym mocarstwem, które nie musi spełniać próśb podrzędnego, środkowoeuropejskiego kraju.

Statusu mocarstwa odmówić im nie można - posiadają wszelkie jego przymioty. Mają zarówno silną armię, kształtują globalną sytuację polityczną, jak i ingerują w sprawy wewnętrzne państw trzecich. Ich służby wywiadowcze mają na sumieniu niejeden zamach stanu, szczególnie w krajach Ameryki Łacińskiej - jak chociażby obalenie rządów lewicowego Jacobo Arbenza w Gwatemali w 1954 r. (kryptonim "Operation PBSUCCESS") oraz wiele nieudanych. Planowano przeprowadzenie akcji terrorystycznych pod fałszywą flagą ("Operacja Northwoods") zakładających zorganizowanie zamachów na amerykańską ludność cywilną poprzez porwanie samolotu oraz ataki bombowe w Miami czy nawet samym Waszyngtonie. Następnie - za pomocą sfabrykowanych dowodów - zamierzano obarczyć winą służby kubańskie, co miało nastawić społeczeństwo negatywnie do rządów Castro oraz dać Stanom casus belli do inwazji. Operacja nie została nigdy oficjalnie zatwierdzona ani wykonana, a przynajmniej w takim kształcie.

Tak więc USA nie można odebrać tytułu mocarstwa. Pozostaje jednak pytanie - czy Polska powinna się bratać z państwem, które nie wyklucza przeprowadzania akcji terrorystycznych na własnych obywatelach, by tylko mieć pretekst do obalenia niewygodnego rządu? I co z roszczeniową postawą Polski? Od lat przedstawia się USA jako naszego głównego sojusznika. Zaledwie 18 lat po opuszczeniu naszego kraju przez ostatniego żołnierza radzieckiego, zapraszamy do siebie Jankesów.

Jesteśmy wobec nich niczym marionetka - i to na własne życzenie. Nie potrzebujemy zamachu stanu, aby czyścić im buty. Polski rząd zakrawa o żałość, gdy przy każdej nadarzającej się okazji wspomina - wręcz błaga! - Jankesów o zniesienie owych wiz.

Należy przecież pamiętać, że to właśnie "Przyjaciele zza Oceanu" są głównym prowokatorem i prowodyrem konfliktów w ostatnich dziesięcioleciach - ich imperialistyczna, zaborcza polityka doprowadziła do wojen w Iraku oraz Afganistanie. Liczbę ofiar tej pierwszej - wliczając w to proces tak zwanej "stabilizacji" - szacuje się na ponad 655 tysięcy, w większości cywilów.

Zastanówmy się czy w obliczu ich sposobu prowadzenia polityki międzynarodowej chcemy stać po ich stronie - i czy w tym wszystkim te wizy są naprawdę takie ważne. A przede wszystkim wstańmy z kolan i przed nikim nie klękajmy.

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   61,77 %

Przeczytano razy: 609

 

Dodatki


Informacje dodatkowe