Wiara w miłość
Słowa kluczowe: społeczenstwo, miłość, romans
2012-02-08 12:49:31
Żeby kochać jednak, to trzeba umieć przezwyciężać przeszkody i swoje słabości. Czasem kocha nie ten, co mówi "kocham", krzyczy i kopuluje – lecz ten, co milczy. I dlatego milczy. Bo "kocham" to łatwo powiedzieć, a znacznie trudniej myśleć przez cały czas, tak… miłośnie i z oddaniem. A jeszcze trudniej – nic nie mówić i myśleć. Albo po prostu myśleć.
"Napisałaś do mnie dwa lata temu prawie. I co? I nic, Jedyna. Bo nie chciałem odpowiadać od razu, że niby taki raptus jestem i niecierpliwy. Ja chciałem inaczej: najpierw udowodnić swoje uczucie" – tak myślał sobie często Sławek, kreśląc w wyobraźni czułe słowa listu do jednej z jego przyjaciółek. Choć, oczywiście, jak to Sławek, nic nie mówił, lecz wyrażał siebie poprzez działanie.
Bo miłość nie jedno ma imię Sławek wiedział to dobrze. Tym lepiej to wiedział, im więcej imion i sposobów - miłości znał.
Jedno imię miłości – Marysia – nosiła jego dziewczyna, ta sama od wielu lat. Zawsze był jej wierny i kiedy był przy niej, nie myślał o żadnej innej kobiecie. Z tego prostego powodu, że był jej oddany całym sobą. No i z nią często mieszkał, bo najbliżej miał od niej do pracy. Marysia była cool, robiła świetne parówki na gorąco. Ile go to kosztowało, to uczucie… Bo trochę mu przeszkadzało to związanie uczuciami. No i to zniewolenie: jakby nie było tkwi w sidłach uczucia.
Ale wtedy mówił sobie, że to nie dla niego. To dla drugiej osoby. Sławek bowiem kochał ludzi, kochał robić im przyjemność i chciał, żeby czuli się szczęśliwi.
Co innego Joasia z pracy – z nią nie mieszkał. Joasia mile wypełniała jego wolny czas między ósma a siedemnastą. A czasem nawet po pracy, kiedy brał nadgodziny, które musiał odrobić u niej w domu. Dużo wysiłku i umiejętności kosztowało go udane połączenie życia prywatnego i zawodowego, zwłaszcza przy tej ilości pracy, której wykonania podejmował się. Bez względu na okoliczności. Trzeba przyznać, ze wspomniana Marysia nie zawsze wykazywała zrozumienie dla ogromu jego obowiązków, bo często, telefonując do niego, zmuszała go do prowadzenia rozmowy w niesprzyjających dla niego warunkach.
Mieli z Joasią wiele wspólnego: kochali kręcić lody w pracy. To wprawdzie Sławka trochę stresowało i stawiało w niekomfortowej sytuacji, ale wtedy mówił sobie, że życie nie jest usłane samymi różami.
Sławek żywił też sentyment dla sympatii z uprzednich okresów jego życia. Tych z lat szkolnych, studiów, harcerstwa, oazy i kółka różańcowego oraz – po prostu – z osiedla. Bliski kontakt utrzymywał cały czas, nawet kiedy kosztowało go to wiele bólu. Każda z jego partnerek z tej kategorii, tj. Ola, Basia, Zosia, Agnieszka i inne, była już w związku z innym partnerem. Sławek musiał zatem zmierzyć się z tym piętnem "kainowskim", które jego przyjaciółki nosiły: z bierzmem niewierności i brakiem całkowitego oddania Sławkowi. Bo mąż, bo dzieci, bo szkoła… Ile Sławek wycierpiał się spotykając się z nimi, to tylko on sam może wiedzieć! Ale nikomu nic mówił tylko męczył się wypełniając obowiązek społeczny, który sam na siebie narzucił.
Osobnym rodzajem uczucia darzył Sławek szefową: ona zajmowała szczególne miejsce w hierarchii, którą on wyznawał. Szefowa dbała o niego, więc on dbał o Szefową. Tam gdzie chciała i kiedy chciała: w samochodzie, na przerwie obiadowej, po pracy, po służbowej kolacji. W zamian za to jego kariera rozwijała się dynamicznie, a on poznawała świat. Szefowa była starsza, ale przez to wiele mógł od niej nauczyć się. Trochę czasem było mu ciężko, bo szefowa była starsza. Ale wtedy przypominał sobie konferencję na Kanarach, Majorce, Ibizie i mówił sobie, że…
"Nic to, nic to Sławek. To tylko zapach wina. Starego wina i dojrzałego sera. A Ty, Sławek, jesteś Koneserem".
No i żona. Żona była najważniejsza. To ona stworzyła mu dom i to Sławek tez dla niej stworzył dom. Kiedy był przy niej zapominał o całym świecie, tak potrafiła komponować melodię miłości. Z żoną jeździł na wakacje, do teściów, na ryby i do lasu na grzyby. Spędzał z nią cały swój wolny czas i był bezgranicznie oddany. Żona patrzyła na niego z czułością i wyrozumieniem i mówiła – bo tak czuła – że wreszcie dała mu miłość, której tak potrzebował.
Sławek też na nią patrzył i patrzył. I jednego był pewien, że jeśli nawet nie dała mu miłości "wreszcie", to na pewno dała mu ja raz jeszcze. I kochał ja jeszcze bardziej za to poświecenie.
Córkę też Sławek kochał: taka projekcja uczuć z żony na córkę. Ale, na razie, z przyczyn obiektywnych, w sposób niepełny. Czekał, aż podrośnie. Teraz nie chciał, bo bardzo kochał i żonę i córkę. Był wprawdzie pewien uczuć obu, ale nie chciał im robić przykrości i psuć relacji między nimi. Tak jak to parę razy już zdarzyło się, co wyczytał w mediach.
Kiedy tak Sławek siadywał wieczorami na fotelu, czasem nawet samotnie, to myślał sobie, że człowiek bez uczuć, to jak bydlę jest. I że bez uczucia, a miłości w szczególności, nie można istnieć społecznie. Wtedy docierało do Sławka czemu on – w przeciwieństwie do innych – ma tyle szczęścia w miłości.
Ano dlatego, że wszystko, co robi – także kocha – robi całym sobą, bez ograniczeń. Z wiarą. Poświęca się dla kogoś i oddaje wszystko, co ma.
I to samo otrzymuje z powrotem.
Jak u Sławka.













~wieRna
Anioł Miłości:)
~tak, czy siak
dwie, a nawet wiecej kobiet rownoczesnie - jest
to jego sila, czy slaboscia?
~.
~ciekawy
~#48666#
mysli cos, czy kogos.
~ONA*********itd
wybral do lekarza specjalisty.
~52kg
~88888888888
~anieli
Przenajświętszej:)
2. POczywistym jest, ze kobieta to źródło zła
i moralnej zgnilizny..:D
~Bp. Ordynarisz
majątek księdzu Jankowskiemu trzeba było
zapisać i rodzinę wydziedziczyć!!!
MEA CULPA.
~Kocio
"Sławek"? ;-))))
~Kocio
najważniejsza ;-)))
~Adas
WIERNEJ MILOSCI. W Niej mieszcza sie
slowa: WIERZYC, ZAUFAC, WIERNOSC,
SZCZEROSC, MILOSC, ...
~do Mkariusza
ZDRADZISZ NIGDY, Lecz wrecz Przeciwnie
Sklonni Jestesmy Oddac Zycie Za Ta
Milosc. To Jak Ba...
~Badacz
dlatego, że niezbadane są koleje uczuć, a
miłość jest ślepa jak kret z poważną wadą
wz...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »