Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Tydzień po angielsku

Autor: Mazinka (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Świat, emigracja, Polacy, UK

Czyli jak to się w UK pracuje...
fot. F. Perry/AFP

fot. F. Perry/AFP

Ja już się nauczyłam!

Jak się w poniedziałek wraca po weekendzie do pracy, to z góry, tak już na wstępie się narzeka: "We are here again", "Monday again" itp. A że każdy jeszcze weekendem żyje, to sobie jeden przez drugiego sobotnie lub niedzielne historie opowiada.

I tak Monday mija – ospale, powoli, w niewyspaniu, z kacem, człowiek taki jeszcze półweekendowy. Rzeczy pozostawione z zeszłego tygodnia znowu odkłada się na później. No przecież Monday dzisiaj, a dziś jeszcze wszystko można... odłożyć.

Wtorek, znaczy "Tusday". Machina powoli zaczyna ruszać, tak z półobrotu, powolutku, bo to początek tygodnia dopiero. Coś tam się zaczyna robić, papiery przeglądać, sprawy z piątku załatwiać. I tak wtorek mija.

Środa czyli "Wensday". O! To już pełną parą! Coś zrobić trzeba, bo się rzeczy napiętrzyły i zaległości pełno. W środę na 100%, no może na 99% się pracuje. I tak środa mija.

Czwartek znaczy "Thusday". Machina zwalnia, bo to już się o weekendzie myśli. Coś tam się dokańcza, no bo już jutro koniec tygodnia! I tak czwartek mija.

Piątek - Friday. To już się zupełnie nic nie robi! Jedną nogą każdy już w weekendzie jest. Pół załogi sicka zgłosiło, więc całą robotę na poniedziałek trzeba przełożyć, bo przecież sama robić wszystkiego nie będziesz. Ludzie już wolmym żyją i to im zawsze lekkich skrzydeł w piątek dodaje, by trwać, no bo po pracy to wiadomo... do pubu! I tak piątek mija.

Jak ta Brytania prosperuje? Ja nie wiem. No, ale przecież zawsze polski niewolnik przyjedzie, za pół stawki robotę zrobi i to cztery razy lepiej. I jakoś to się kręci.

Oby do weekendu!  

Przeczytaj też:

Brytyjskie Strachy

Przeczytano razy: 3719
Oceń tekst:
OCENA: 33%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

"Zaręczyny" – J. Courtney Sullivan"Zaręczyny" – J. Courtney SullivanDlaczego diamenty są tak niewzruszenie, bezlitośnie piękne? Nie ma znaczenia, czy i ich istnieniu zadecydowała śmierć gwiazdy, czy też życie planktonu. Te skalne drobiny są jedynie pustymczytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (19)

Dodaj komentarz

~AREX -

AUTORZE TEJ CHOREJ BAZGRANINY,LECZ SIE,,,,,

~POLACZEK -

stary ty chyba nie byleś w anglii co ty do Mnie mowisz .Wez pojedz pobadz tam troche i zobaczysz jak jest.A to co piszesz to ściema

~Londonner -

Eh...Co za bzdury wypisuja,aż żal ściska jak osoba która to napisała nisko ceni pracę. Poza tym,jak można pracowac w UK jeśli się robi taaakie proste błędy w piśmie,to gdzie ona pracuje?? Chyba pod Wicksem stoi jak reszta innych i czeka na ,,zlecenia prywatne" no i może faktycznie ma taki poziom myślenia from monday to friday.. Gdyby popracowała w firmie,w kórej ja pracuje to by nawet zapomnialam o kacowych monday..hehe Pozdrawiam Wszystkich ciężko pracujących EMIGRANTÓW

~K..... -

głupszego tekstu jeszcze nie miałam okazji cytać,,,no ale w końcu nadszedł ten dzień..przecież widać ze to prowokacja bo nawet dni tygodnia(kazdy jeden)jest źle napisany.....ludzie...tak sie składa że pracuje w biurze w UK i jedyne co sie zgadza to sam początek:) znowu poniedziałek itd a reszta to totalny bezsens.....

~Nieemigrant -

Sami idioci na tej emigracji! Specjalnie to napisali, żeby pokazać z jakich idiotów składa się TA emigracja. Wstyd!

~Czujny -

Przecież to czysta prowokacja!!!

~Andre_7legia.linteria.eu -

Ten artykół ma tyle prawdy i wspólnego z pracą w UK jak ryba po grecku z Grecją. Mazinko jedż chociaż na lotnisko do WB i będziesz miała o czym pisać.

~Ania -

Witam! Znalazlam super przegladarke dla kobiet! Dzieki niej bardzo szybko mozemy przeczytac najnowsze plotki, latwiej kotaktowac sie ze znajomymi i czuc sie bezpiecznie w sieci. Polecam wszystkim kobietom! link

~fajny -

Tak Mazinko, nieciekawe życie wiedziesz w Londynie. Praca jako metalurg też nie sprawia ci przyjemności...ale cóż, masz po prostu kiepskie życie.

~plk -

barany pojechały i robią za nich, za leni