Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Tradycja grobowej deski

Autor: Radosław Żubrycki (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: dzień, wszystkich, świętych, polska

Czy silna osobowość może być czczona w Polsce inaczej niż na cmentarzu?

Czy silna osobowość może być czczona w
Polsce inaczej niż na cmentarzu? / fot. A. Braun/Stock.Xchng

Czy polska ma ikonę swojego bohaterstwa, a jeżeli ma, to jak można ją scharakteryzować? Jakie cechy gloryfikują Polacy i z jakimi cechami chcą być utożsamiani? Czy silna osobowość może być czczona w Polsce inaczej niż na cmentarzu?

Przeglądając zdjęcia z cmentarzy i obrazy z dnia Wszystkich Świętych zacząłem zastanawiać się, skąd w Polsce tak wielka tradycja dla poszanowania grobów zmarłych. Nie odnosi się to jedynie do grobów bliskich, ale ogólnie do wielkiej czci, jaką otacza się wszystkie mogiły i cmentarze. Przypominając sobie obrazki z miejsc pochówku w innych częściach świata, niejednokrotnie zaniedbane, czasem opuszczone, zaczynam szukać logicznego powodu takiej sytuacji. 

Skąd taka polska odmienność? Kiedy cały świat groby traktuje jako miejsce pochówku i wiecznego spoczynku; nie przywiązuje do tego wagi większej niż do innych elementów życia, w Polsce cmentarze otacza się czcią tak wielką jak kościoły. Czy wynika to z religii, czy może bardziej z patriotycznego wychowana, a może konserwatywnego charakteru Polaków? Przychodzi mi do głowy, że mimo iż nie łatwo to zaakceptować, nasze uwielbienie i szacunek dla zmarłych, to po prostu Polski sposób na sukces. Bo śmierć to nasz jedyny sukces ostatnich kilku stuleci.

Kiedy byłem małym chłopcem

Jako dziecko bardzo lubiłem święto zmarłych. I z tego co pamiętam, nigdy nie miało dla mnie negatywnego charakteru. Nigdy nie było płaczu ani nie było lamentu nad grobami bliskich i przyjaciół. Był za to ten dziwny i niezrozumiały dla dziecka podniosły charakter. Było to coś biegunowo odległego od doniosłości np. świąt Bożego Narodzenia i spotkań z rodziną, ale jednocześnie miało charakter optymistyczny, być może niewymiernie atrakcyjny. Spacery na cmentarz, zabawa woskiem, wieczorny widok tysięcy zapalonych zniczy na stałe wrył się w moją pamięć i z całą surowością mogę powiedzieć, że ma wpływ na mój charakter.

Mieszkając od jakiegoś czasu za granicą nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Polska opieka nad grobami jest unikatem na skalę światową. Nigdzie, nawet w starych, osiadłych kulturach, nie można spotkać dzisiaj tak silnego związania żywych i zmarłych. Mimo szacunku, jaki świat zachowuje dla pamięci o grobach tych co odeszli, widok tłumów na cmentarzach w dzień Wszystkich Świętych jest unikatem wyjątkowym, a tysiące świateł wypełniające cmentarze przez cały listopad to ewenement. 

Tabu śmierci

Paradoksem jest to, że śmierć jest w Polsce tematem tabu. Nie tylko o śmierci jako takiej mówi się niewiele, ale również, śmierć ma wymiar czegoś nagannego, czegoś złego moralnie. Nie będzie wiele przesady jeżeli napisze, że Polacy nie akceptują śmierci, jako elementu życia; starają się unikać własnej przemijalności i nie potrafią o tym rozmawiać. Chodzi tu o fizyczny charakter zjawiska. Polacy boją się umierania, jako procesu starzenia, lub procesu zmiany swojego ciała. Być może wynika to właśnie z tego samego lęku, co wstyd przed swoim cielesnym charakterem. W końcu przecież boimy się tak własnej seksualności, jak ułomności. 

W Polsce człowiek, świadomie podchodzący do własnej cielesności jest wciąż traktowany co najmniej jako "kontrowersyjny". I idąc dalej, tak jak nie akceptujemy swoich potrzeb, zmian czy odmienności, tak samo, nie akceptujemy śmierci fizycznej. I to wszystko dzieje się w kraju, w którym Święto Zmarłych jest wydarzeniem komercyjnym większym niż walentynki. 

Będąc na spotkaniu z okazji Irlandzkiego Hallowen miałem okazję po raz kolejny dowiedzieć się, skąd wywodzi się ta tradycja i jaki jest dzisiaj społeczny odbiór. Otóż w Irlandzkiej kulturze Halloween było dniem przesilenia, w którym błąkające się dusze mogły wejść w kontakt z żywym światem. Przebieranie się za duchy i potwory miało dawać wrażenie, że duch jest wśród swoich i, że nie musi żywym robić krzywdy. Być może dzisiaj po historycznym obyczaju pozostały jedynie wspomnienia, nie zmienia to jednak wyjątkowo odmiennego charakteru tego święta, od polskiej tradycji. Tu, a zapewne również na całym świecie, pamięć o śmierci jest pielęgnowana, jednakże traktuje się ją nie jako uwłaczającą godności przypadłość, ale jako część procesu życia.

Gloryfikacja klęski

O ile wspomniany już fakt umierania jest w Polsce traktowany jako uwłaczający godności, o tyle, samo spoczywanie w grobie to już powód do dumy. Mogą o tym świadczyć z jednej strony pustki w hospicjach, przed którymi panuje publiczny lęk, a z drugiej strony tłumy na cmentarzach. Skąd to się bierze? Skąd ta depresyjna potrzeba spacerów po cmentarzu, a brak bycia z bliskimi kiedy umierają?

Być może z historycznego uwarunkowania. Jakkolwiek nie oceniać polskiej historii, od przeszło 400 nasz kraj nie miał żadnego sensownego sukcesu. Wręcz przeciwnie, ostatnie 400 lat to ciągłe klęski, tak polityczne, militarne jak i społeczne. Zaczynając w czasach Potopu Szwedzkiego, poprzez zabory, powstania, pierwszą i drugą wojnę światową, okres stalinowskich represji, a także zbrodnie socjalistyczne, Polska jako kraj doświadcza jedynie śmierci. Wszystkie owe wydarzenia, po latach przedstawiane są jako historyczne i bohaterskie czyny w obronie ojczyzny, ale prawda jest taka, że ludzie umierają, a sukcesów politycznych i militarnych nie ma. 

Można próbować wysnuć prosty ale chyba prawdziwy wniosek, że śmierć jest traumą tego narodu. Historyczne przegrane tak głęboko wryły się w pamięć zbiorową, że cmentarze traktowane są jako miejsca kultu bohaterów, a zmarli jako herosi. Poprzez brak realnych powodów do dumy ludzie zostali zmuszeni do znalezienia alternatywy. Tą alternatywą jest właśnie śmierć; śmierć powstańca, śmierć żołnierza, śmierć działacza – zamienniki prawdziwego bohatera.

To wielki dramat Polski i Polaków, że przez tak długi czas nie potrafili wypracować nawet jednego sensowego zwycięstwa, innego oczywiście niż bitwa pod Grunwaldem. I również dużym dramatem mówienie, że historyczne przegrane były heroicznymi czynami w obronie ojczyzny - moralnymi zwycięstwami. To zakłamuje realny obraz historii Polski, tworząc wrażenie, że Polska jest silnym i ważnym narodem. Być może dlatego między innymi, wyjeżdżając i mieszkając poza jej granicami, ma się w pierwszej fazie, wrażenie odmienności i pewnego rodzaju misyjnego charakteru własnego ego.

Panteon bohaterów

Patrząc powierzchownie wydaje się, że to historia jest jedynym winnym naszej ofiary. Kiedy jednak przyjrzeć się temu bliżej, okaże się, że istnieje wiele przesłanek za tym, że to charakter Polaków, a nie zewnętrzne wydarzenia są powodem klęsk i niepowodzeń militarnych. Można powiedzieć, że praktycznie w większości przypadków, sami byliśmy twórcami własnej klęski. Bo o ile nie można kwestionować odwagi przesiąkniętej głupotą, o tyle również trzeba pamiętać historie szlacheckiej buty i nonszalancji obecnej tak podczas rozbiorów, jak tuż przed II wojną światową. Obecność Ruchu Palikota w polityce jest najlepszym przykładem tego, że spora część Polaków nie potrafi zaakceptować ciężkiej pracy, jako jedynej drogi do realnego dobrobytu. Machanie przysłowiową szabelką wciąż pokutuje w społeczeństwie jako sposób na wizerunek kraju i siebie samych.

Zastanawiając się nad historycznymi przesłankami co do afirmacji cmentarzy, można zastanowić się nad wizerunkiem polskiego super-bohatera – kim byłby ? Jeżeli super-bohater to w danej społeczności uosobienie gloryfikowanych cech, to kim będzie bohater Polski? Super-bohaterem Ameryki jest mityczny Superman ( zwykły człowiek o niezwykłych mocach – uosobienie Amerykanina ); super-bohaterem Włochów, jest Berlusconi (bezczelny, ale inteligentny, bezkompromisowy książę, dążący do wszystkiego na co ma ochotę), bohaterem Rosjan Putin (car o przeszywającym spojrzeniu, który nigdy nie mówi tego co myśli, jeżeli już mówi; szara eminencja z władzą absolutną). 

A kim jest super-bohater Polaków? Czy jest to papież Polak, gloryfikowany przez ostatnie lata? Czy może Lech Kaczyński, postać która z pewnością będzie gloryfikowana w latach przyszłych? Czy może Lech Wałęsa, nigdy nie gloryfikowany ale też nigdy nie potępiony buntownik z nadania? A może Władysław Jagiełło, król sprzed 600 lat? A może Adam Miauczyński? 

Czy polska ma ikonę swojego bohaterstwa, a jeżeli ma to jak można ją scharakteryzować? Jakie cechy gloryfikują Polacy i z jakimi cechami chcą być utożsamiani? Czy silna osobowość może być czczona w Polsce inaczej niż na cmentarzu? Odpowiedzcie sobie sami.

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   57,58 %

Przeczytano razy: 471

 

Dodatki


Informacje dodatkowe