Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Tajemnice planu filmowego – czyli czego nie wie Pudelek

Autor: Adam Rosłoński (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: seks, film, gwiazdy, Foremniak, Frycz, Małaszyński, skandal, Książkiewicz, lubaszenko, plotki

fot.V.J./Stock.Xchng

fot.V.J./Stock.Xchng

Ostatnimi czasy zostaliśmy świadkami nowego zjawiska – narodzin szeregu podobnych do siebie portali plotkarskich, komentujących życie gwiazd i gwiazdeczek i postępującego uzależnienia tysięcy internautów od ich regularnej lektury...

Pudelek, Lansik, Kozaczek, Egoiści, Kaprysy, Plotek... W ciągu dwóch-trzech lat portali plotkarskich wyrosło jak grzybów po deszczu, wypełniając jak się okazało istotną lukę w świecie polskiego internetu. Śledzenie sensacyjnych doniesień o polskich celebrities stało się ważnym wypełniaczem czasu, źródłem informacji, sposobem na zaspokojenie palącej ciekawości, podbudowania swej samooceny (zwłaszcza, gdy portal pokazuje zdjęcie kolejnej gwiazdy bez makijażu, w paskudnych butach z przeceny czy z fałdką tłuszczu tam, gdzie w żadnym razie nie powinno jej być).

- Jestem uzależniona od Pudelka. Codziennie rano zaczynam swój dzień w pracy od czytania newsów na temat gwiazd. Najpierw na jednej stronie, potem drugiej, i kolejnej... Na co dzień śledzę trzy portale z plotami. Często też sprawdzam w ciągu dnia, czy nie pojawiły się nowe doniesienia – zwierza się Sylwia, asystentka w kancelarii prawniczej – Czasem, kiedy nie wyrabiam się z pracą, bo po raz kolejny robię sobie chwilkę przerwy na Pudelka, która przeradza się w czterdzieści minut, mam wrażenie, że to uzależnienie, które tylko pochłania mój czas. Ale fajnie jest wiedzieć wszystko o prywatnym życiu ludzi ze świecznika!

Gdy macho okazuje się mięczakiem...

Niestety, prawda bywa okrutna. Owszem, portale plotkarskie opowiadają o skandalach i związkach między gwiazdami, informują, kto z kim się rozwodzi, kto gdzie spędza wakacje, kto na jakim bankiecie wygląda obrzydliwie, kto śpiewa z playbacku itd., ale – tu być może wszystkich zaskoczę – bynajmniej nie ukazują prawdziwego oblicza gwiazd i prawdziwych skandali z nimi związanych. To są bowiem tajemnice pilnie strzeżone, które czasami nie wychodzą na światło dzienne... Gwiazdy bowiem ujawniają swoje prawdziwe oblicza tylko za kulisami, w zaufanym gronie, z którego to grona nikt ich nie zdradzi.

Przykład? Paweł Małaszyński, idol nastolatek i oddanych widzów "Magdy M.”, typ wrażliwego macho w telewizji, nieustraszony, a jednocześnie pozujący na miłego gościa, który chętnie rozdaje autografy i chce nawiązywać kontakt z fanami, na planie potrafi prezentować zachowania stanowiące sporą rysę na krystalicznym wizerunku. Z doniesień ludzi, którzy spotykali go na planie – statystów, pracowników technicznych obecnych podczas nagrań, obsługi od cateringu itd. – to facet, który jest niemiły, opryskliwy i bufonowaty, potrafi jednocześnie odnieść się nieprzyjemnie do szeregowego członka ekipy i w tym samym momencie wyczyścić sobie zgrabnym ruchem obuwie o nogawkę spodni. Słoma z butów? Jak najbardziej.

- Byłem obecny na planie "Twierdzy Szyfrów" z Małaszyńskim. Kręcono tam scenę, w której Niemiec uderza go kolbą w kark i w ten sposób obezwładnia. Powtarzaliśmy to kilkakrotnie, bo Małaszyński potrafił paść z piskiem, że go boli, zanim gość w ogóle się tą kolbą zamachnął – relacjonuje Marek, który zajmował się cateringiem na planie serialu.

Donosy statystów

Skoro już była mowa o statystach – zawsze warto utrzymywać z nimi na planie dobre stosunki. Istnieje bowiem ryzyko, że niemiło potraktowani, ujawnią światu pewne głęboko skrywane tajemnice... Wystarczyło spytać w środowisku statystów o Małgorzatę Foremniak, kreującą się na damę, by dowiedzieć się, że na planie "Na dobre i na złe" potrafi udawać, że nie widzi i nie słyszy pytającego jej o coś statysty, a poza tym wielokrotnie przyłapywano ją na dłubaniu w nosie i niepostrzeżonym (w jej błędnym rozumieniu) konsumowaniu wygrzebanej stamtąd zawartości.

Z kolei Daniel Olbrychski, wedle relacji obserwatorów, w uroczy sposób łączy w sobie skrajny narcyzm i przyjacielską otwartość wobec ludzi.

- Ma obsesję na punkcie swojego wyglądu – relacjonuje Kamil, statysta w spektaklu telewizyjnym "Kwatera Bożych Pomyleńców”, który będzie prezentowany w kwietniu przez TVP1 – Widać, że jego twarz jest mocno naciągnięta, miał lifting. Jeśli widział, że ktokolwiek z planu robi zdjęcia, a on być może znajdzie się w kadrze, natychmiast robił adekwatne miny, zerkał w obiektyw, nawet jeśli ten był daleko i niezupełnie na niego skierowany. Cieszył go podziw młodych ludzi, chciał mieć wokół siebie bez przerwy kółko wzajemnej adoracji. Jednak trzeba mu przyznać, że potrafił rozmawiać uprzejmie z każdym i bronił statystów przed gniewem reżysera, łagodził sytuację, poświęcał chętnie czas na pytania i rozmowy.

Jan Frycz wedle nieformalnych opowieści pochodzących prosto z planu filmowego mocno i ochoczo nadużywa alkoholu. Kontroluje się jednak w sposób wzorowy. Jest w stanie nauczyć się obszernych kwestii w dziesięć minut (ról uczy się błyskawicznie na planie, tuż przed swoim wejściem). Często przybywa zawiany, jednak w ciągu sekundy trzeźwieje, gdy włączają się kamery. To nałogowiec – zawodowiec, na którym można polegać w każdej sytuacji.

Skandale i orgietki

Prawdziwego życia gwiazd nie znajdziemy ani na Pudelku, ani na Lansiku czy Plotku. Jeśli czasem pojawiają się tam artykuły w stylu "Aktor zdradza narzeczoną”, opatrzone niewyraźną fotografią owego aktora w restauracji z inną niż wspomniana narzeczona damą, możemy być pewni, iż nie jest to doniesienie prawdziwe. Osoby popularne mają świadomość, że ich poczynania są kontrolowane, śledzone i w każdej chwili można im cyknąć fotkę. Nie ryzykują. Prawdziwe zdrady i miłostki rozgrywają się na planach, po zdjęciach czy na zamkniętych, nieoficjalnych imprezach.

- To, co dzieje się na planach filmowych z luźniejszą atmosferą, jest nie do pomyślenia – opowiada Marek – Owszem, bywają takie produkcje, gdzie kręci się non stop, od rana do nocy, a po zdjęciach wszyscy zmęczeni rozchodzą się do domów. Jednak często bywa inaczej. Takich imprez, jak na planie "Złotego Środka" Lubaszenki, to ja w życiu nie widziałem. I takich pikantnych scen.

Według jego relacji na planie tej komedii przynajmniej raz na trzy dni dochodziło do zdrady, molestowania czy innej kontrowersji. Wiele miłostek zaczyna się na planach, wiele związków tam się też kończy, zwłaszcza gdy zdradzany partner dowiaduje się o tym, jak jego druga połówka zabawia się w pracy (pozdrowienia dla Weroniki Książkiewicz, która na planie "Złotego Środka" bawiła się wyśmienicie...).

- Zakrapiane imprezy po kolejnym dniu zdjęć do "Złotego Środka" Lubaszenki to jeszcze nic! – bulwersuje się Marek – Mam wrażenie, że wszystko tam kipiało seksem. Żebyście wiedzieli, co oni tam wyprawiali... Najlepsze w tym wszystkim jest to, że do filmu potrzebny był rekwizyt – niebieskie tabletki Maxigry, które non stop zażywała postać grana przez Lubaszenkę seniora. Kiedy ludzie się zwiedzieli, że to prawdziwa Maxigra, a nie jakiś pic pomalowany na niebiesko, zaczęli podkradać. Pudełka leżały w jednym miejscu, tylko zawartość tajemniczo znikała... Może dlatego zapanowało tam takie rozluźnienie obyczaju? Przyuważyłem, że najwięcej podkrada Gonera, ale i Bobrowski na moich oczach ściągnął kiedyś dwie tabletki.

 Trudno wyczuć, czy ekscesy, do których dochodziło na planie „Złotego Środka” były spowodowane nadużywaniem błękitnych tabletek przez męską część obsady. Faktem jest jednak to, iż portale plotkarskie nie ukazują całej prawdy o życiu gwiazd. Częstują nas jedynie wybranymi fragmentami tortu, podartymi rajstopami, rozwodem czy niedopasowaną torebką. Prawdziwą twarz gwiazdy odsłaniają tam, gdzie nie grozi im – z pozoru – zdemaskowanie...

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   76,34 %

Przeczytano razy: 2503

 
  • św prawda
    ( 2009-08-16 04:57)
    ~justa

    Sama jestem statystką i wiem coś o tym...


Dodatki


Informacje dodatkowe