Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Stalking i trollizm, czyli TELE-idiotyzm i CYBER-terroryzm

Autor: Daniel Sen (zredagowany przez: tino71, Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: polska, społeczeństwo, internet, Kultura, ludzie, prawo, trollizm, stalking, nk, fotka, nękanie

Za kilka głupich kliknięć w klawisze, kilka miesięcy w więziennym zaciszu...

Za kilka głupich kliknięć w klawisze,
kilka miesięcy w więziennym zaciszu... / fot. Miguel Ugalde/sxc.hu

W kraju takim jak Polska, w którym większość złoczyńców nie odpowiada za swoje czyny, jak bezkarnie musi się czuć osoba, której działania niezgodne z prawem wydają się trudne do wykrycia, a przede wszystkim do ukarania...?

Stalking, cyberstalking, trollizm, itd. 

Słowa te, jeszcze kilka lat temu nieznane, a wręcz nieistniejące w słowniku języka polskiego, w XXI wieku okazują się prawdziwą kuźnią głupoty. Śmiało mogę domniemywać, że większość tych, którzy w życiu codziennym, realnym nic nie znaczą, poniewierani przez rodzinę, nauczycieli, pracodawców, itd., gdy tylko mogą się "zdigitalizować" i niby to anonimowo wejść do cyberprzestrzeni (ukrywając się pod jakimś nickiem lub awatarem), chcą nadrobić to całodzienne poniżanie ich w świecie realnym. Szacuje się, że ponad 3 miliony Polaków padło do tej pory ofiarą różnego typu cyber i tele-nękaczy, ale można się domyślać, że to dopiero początek.

Czy na sali jest jakiś psychiatra?

Co ma na celu dorosły człowiek, który potrafi przesiedzieć pół dnia lub niemałą część nocy na jakimś portalu, na naszej-klasie, na fotka.pl, na różnego typu forach dyskusyjnych, by jedyne co tam zrobić, to zostawić po sobie kilkadziesiąt idiotycznych komentarzy i wszystkim swoim "ulubieńcom" zdołować profile, artykuły czy np. ocenić hurtowo zdjęcia samymi jedynkami.

Przez te godziny, które trzeba spędzić na tym jakże "bojowym zadaniu" można by napisać coś, co inni będą mogli podziwiać, komentować, albo po prostu się wyspać, a tu... przyjdzie rano moderator strony albo właściciel profilu i wszystkie te wylewy żółci jednym kliknięciem wyrzuci tam, gdzie jest miejsce autora tych śmieci.

Czy komuś naprawdę pomaga to, że wyzwie kogoś innego od ch..., debili, downów, idiotów, pedałów, itd. Wiem, że dziecko w pewnym wieku ma dziwną potrzebę wypowiadania wulgaryzmów. Czuje się przez to dorosłe, bo skoro starsi tak mówią, to on też tak może, by poczuć się dojrzalszy. Tylko większość dzieci z tego wyrasta…

Myślę, że wkrótce zostanie zdiagnozowana nowa jednostka chorobowa. Tak, jak istnieje zespół Tourette'a, objawiający się tym, że cierpiący na niego co chwilę mimowolnie musi wypowiedzieć jakieś wulgarne słowo (dzieje się tak w każdej sytuacji i wobec każdej osoby - nawet matki), tak samo wkrótce dowiemy się na co cierpią stwory internetowe, które muszą wypuścić trochę jadu wszędzie, gdzie się pojawią. Jak taki mały piesek, który na widok każdego większego psa podkula łeb, podwija ogon i... popuszcza ze strachu trochę szczyn.

Ludzie skonstruowani na tego typu "syndromie kundla" zgryźliwie skomentują z fikcyjnego profilu zdjęcia swojego "ulubieńca" na NK, pod każdym z nich zostawią jedynkę i tak przez godzinę przed zaśnięciem lub dłużej, by następnego dnia znów powtórzyć tę samą czynność spod kolejnego fikcyjnego konta.

Podobnie z zasypaniem skrzynki pocztowej, z zasyfianiem setkami komentarzy strony WWW, bloga, itd. I po co to wszystko? To jakaś taka misja aspołeczna? Prywatna wojna z wybranymi? Walka z Internetem i ze znakomitościami tego wirtualnego świata?

Trollingiem w trolla

Oczywiście takimi samymi prymitywnymi metodami można pokonać większość trolli, ale po co zniżać się do ich poziomu? Koleżanka nękana na Naszej-Klasie przez jakiegoś "wielbiciela", który w mailach pisał jej, co by z nią i jak chciał zrobić, czuł się bezkarny do tego momentu, aż wszyscy jego znajomi otrzymali zapis wszystkich jego mailowych wytrysków. Jego koleżanki otrzymały maila z pytaniem, czy Tomek, w "realu" proponuje im podobne rzeczy, a jego koledzy z pytaniem, czy to oni nauczyli Tomka tak prymitywnie podrywać kobiety?

Koleżanka zmarnowała dwie godziny na obskoczenie wszystkich jego znajomych, ale troll stracił zarówno zapał, jak i swoje erotyczne chęci, a także konto na NK (które sam usunął).

W Polsce za takie rzeczy nic nikomu póki co nie grozi. A przynajmniej winnym wydaje się, że nie grozi...

Ale wkrótce wejdzie w Polsce prawo, że każdy, kto jest nękany telefonami, SMS-ami, e-mailami, komentarzami na swoich profilach na portalach społecznościowych, każdy kogo tożsamość (nawet internetowa!) jest w jakiś sposób zawłaszczana przez inne osoby ma prawo wtrącić winnego tych czynów do więzienia na okres od 5 miesięcy do 3 lat! 

W USA już od dawna tak można. Można każdego takiego trolla "zostawić w skarpetkach" udowadniając nasze wielkie straty moralne i psychiczne, jakie nam swoją działalnością wyrządził i żądając pokaźnego zadośćuczynienia za ten uszczerbek. Całkiem niedawno w Polsce dziewczyna, która oskarżyła swojego byłego chłopaka o umieszczenie anonsu z jej zdjęciem na portalu "randkowym" dostała 2,500zł odszkodowania - czyli nawet w Polsce tak się da!

W USA można pozwać do sądu i osadzić w więzieniu każdego, kto użył nasze zdjęcie nie tylko wbrew naszej woli, ale i bez naszej wiedzy. Każdego, kto zakładając sobie konto na amerykańskim odpowiedniku fotka.pl, naszej-klasy, grona, itp. umieści na nim nasze zdjęcie zamiast swojego, może przez kilka lat oglądać świat przez więzienne kraty.

Przesada? NIE! Póki jest to dla nas abstrakcja i nikogo z nas to nie spotkało, możemy to uważać za przesadę, ale gdy nasze zdjęcie czy numer telefonu wyląduje na jakimś forum (szczególnie na portalach erotycznych dla niewyżytych seksualnie) wtedy każdy zmieni zdanie odnośnie srogiego karania takich czynów. Ukarać, jak się okazuje można, a złapać sprawcę jest łatwiej, niż się sprawcom wydaje. IP to taki internetowy odcisk palca...

Każdy może stać się ofiarą...

Dwa dni temu, mój kolega, którego dziewczyna wyjechała do pracy do Anglii i z którą pokłócił się na tyle poważnie, że tamta w ogóle się do niego nie odzywała, wziął swój drugi telefon, zainstalował w nim nowy numer i pisał z nią SMS-y jako ja. Wypytywał ją, co się dzieje, że nazwijmy go kolega "X" jest taki smutny, czy wszystko między nimi jest OK, czy może "X" ma już nie czekać na jej powrót, bo ona sobie kogoś w tej Anglii znalazła, itd.

Niby niewinne pytania, jednak zadawane w imieniu kogoś, kto nie ma bladego pojęcia, że ktoś (bliski kolega czy przyjaciel) prowadzi rozmowę podszywając się pod niego stają się rzeczą niezręczną, niemiłą, a także i karalną!

Mając odrobinę wolnego czasu i chociaż trochę wiedzy technicznej możemy zamienić życie większości ludzi aktywnie się udzielających w Internecie w piekło. Nawet najlepiej zabezpieczone dane (adres, nowy numer telefonu, itp.) wyciekają jak nie same (z naszego profilu na NK, GoldenLine, z naszego cyfrowego CV, itp.), to przy odrobinie sprytu możemy je wyłudzić od znajomych osoby, której dane chcemy pozyskać.

Znając kilka danych osobowych kogokolwiek i mając "gadane" możemy za pomocą kilku rozmów telefonicznych przejąć połowę życia upatrzonej przez nas osoby. Możemy odebrać jej numer telefonu, zablokować karty kredytowe, itd. Korzystając z różnego typu stron internetowych i programów możemy się podszywać pod innych (prowadzić jako ktoś inny korespondencję e-mailową czy naszoklasową, wysyłać SMS-y z numeru innej osoby, itd.).

Jak tego dokonać?

Czasami wystarczy znać tylko imię i nazwisko osoby, a zaprzyjaźniony policjant wyprowadzi nam z bazy PESEL jej adres, datę urodzenia, numer dowodu osobistego, numer prawa jazdy, numer PESEL. Mając takie dane dzwoni się do Biura Obsługi Klienta operatora komórkowego naszego „wybrańca” i odpowiednią grą: „nie pamiętam, ale mogę podać inne dane” otrzymamy wysokość faktury, plan taryfowy, itp. niby to mało istotne informacje. Z tymi danymi dzwonimy do kolejnego konsultanta z pretensją, czemu faktura jeszcze nie przyszła, czemu plan taryfowy nie zmieniony - odpowiednio zastraszony, naiwny konsultant zawsze zdradzi więcej, niż powinien - z kodem PUK włącznie - numer przejęty!

Sprzed komputera prosto na stryczek...

Co kilka miesięcy słyszymy, że kolejne polskie dziecko popełniło samobójstwo, bo ktoś nagrał na komórce jakiś filmik z jego udziałem i umieścił w Internecie, by cała klasa czy szkoła miała „bekę” czy "buhahahę". Do podobnych, drastycznych prób targnięcia się na swoje życie można doprowadzić głupimi komentarzami na Naszej-Klasie czy Fotka.pl.

Nieśmiała dziewczynka zamieści tam kilka swoich zdjęć, skoro koleżanki zamieszczają ich dziesiątki i każdy kolega komentuje, jaka ona jest piękna, jak zdjęcia są cudowne, jak foteczki są "słitaśne". Klasowa szaraczka po umieszczeniu swoich zdjęć i po przeczytaniu pod nimi dziesiątek komentarzy, że jest gruba, brzydka, że wygląda jak prosiak i w ogóle, okazuje się, że bliżej ma do stryczka, na którym chce zawisnąć, niż do pstryczka w aparacie fotograficznym, którym już następnych zdjęć sobie nie zrobi.

Dzieci są okropne i okrutne, bo taka ich natura. Ale co z dorosłymi zachowującymi się tak samo? Czy to tzw. dzieci Neostrady, czyli pozostawione samopas bachory, którym rodzice przed laty zafundowali komputer, Internet i zostawili samych sobie z tym nowym medium, którego do dzisiaj starzy nie pojmują.

Bachory rosnące pomiędzy wszystkimi tymi forami dyskusyjnymi, gdzie mogły bez skrępowania spytać o wszystko, gdzie mogły bez skrępowania i bez przebierania w słowach wszystko skomentować, wyśmiać, wykląć, wyrastają na prymitywnych i równie ułomnych intelektualnie dorosłych. 

Ktoś doskonale to zjawisko opisał sloganem: W necie HERO, w życiu ZERO. 

A teraz poczekajmy na pierwsze komentarze wspomnianych HERO-sów i pilnie notujemy ich IP. Temida może w Polsce nie rychliwa, ale sprawiedliwa. Przedawnienie spraw tego typu będzie wynosiło kilka lat, a serwery internetowe nigdy niczego nie zapominają. Coś raz w necie zamieszczone zostanie tam na zawsze. 

Pierwszemu cyberstalkingerowi osadzonemu w więzieniu za trollizm uroczyście wyślę zapas mydła w płynie…

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   85,41 %

Przeczytano razy: 5317

 

Dodatki

Odszkodowania

  • Wypadek?
    Wypadek?
    Miałeś wypadek w Polsce lub za granicą? Uzyskaj pełne odszkodowanie. Bez opłat wstępnych. Zgłoś szkodę!
    Sprawdź