Sezon na Janka
Słowa kluczowe: polska, Janusz Palikot, Platforma, Ruch Palikota, wybory
2011-11-03 08:18:16
Kiedy 10 lat temu Lepperowi udało się wprowadzić do sejmu kilkudziesięciu posłów, publicyści zbudzili się ze snu, że lewica zostanie zbawcą ówczesnej Polski. Przez długie miesiące zwracano uwagę, że za pięć, dziesięć lat Samoobrona może stać się wiodącą siłą polityczną w Polsce, a działania Leppera wyprowadzić go na Prezydenta. Było to o tyle uzasadnione, że elektoratem Samoobrony była Polska wieś, przez całą dekadę traktowana przez polityków po macoszemu i z wyraźna pogardą.
Minęło owych pięć, dziesięć proroczych lat, podczas których w polskiej polityce nic się nie zmieniło i naprawdę śmieszy mnie dzisiejszy patos i zachwyt odprawiany nad Ruchem Palikota. Natchnieni prorocy znów wieszczą, że za pięć, dziesięć lat ten sympatyczny polityczny spekulant, może stać się prezydentem Polski. Jest to o tyle dziwne, że Janusz Palikot tylko powtórzył wyczyn Leppera, a jego realna polityczna siła opiera się na najbardziej niestabilnym wyborczym elektoracie, czyli ludziach młodych.
Ciężko takie proroctwa traktować poważnie, bo przypominają one czarne scenariusze dotyczące ocieplania klimatu na świecie.
Dziesięć lat temu, wszyscy naukowcy zgodnie twierdzili, że musi być coraz cieplej, a tymczasem jest coraz zimniej. Fenomen Palikota polega na braku chwytnej idei w polityce głównego nurtu, a nie wyjątkowości prezentowanych przez niego haseł. Ani w Polsce, ani w żadnym innym kraju nie da się zbudować trwałego nurtu politycznego na negacji tradycji i niechęci do ogólnie przyjętych obyczajów. Obecnie poparcie jest tylko wynikiem trendu, być może silnego, ale wyjątkowo nietrwałej natury.
Uzyskanie przez Palikota 10 proc. mandatów nie jest zasługą głoszonego przez niego programu. Z tymi samymi hasłami prezentowało się przez ostatnie lata wiele różnych inicjatyw, żadna nie zdobywając szerszego poparcia. Obecna sytuacja to efekt wypalenia pewnego pomysłu na polską scenę polityczną. Siłą PiS było budowanie negatywnego obrazu życia w Polsce. Siłą Platformy, budowanie wrażenia dobrobytu. Obie te postawy, niezależnie od samego stanu faktycznego, który zapewne leży gdzieś w środku, zostały już całkowicie wykorzystane z marketingowego punktu widzenia. Polska scena polityczna zmienia się nie dlatego, że 10 proc. społeczeństwa postanowiło nagle wypowiedzieć kościołowi wojnę religijną, ale dlatego, że owe 10 proc. uznało, że obrazy promowane przez partie głównego nurtu to zbyt dalekie uproszczenie.
Jakkolwiekby nie spojrzeć, Polska jest szara w odcieniach codzienności, a Polacy są nudni i w dużej mierze przewidywalni. W swoich wyborach zwykle nie są za, ale nie są również przeciw. Dlaczego? Polacy nie zarabiają ani mało, ani dużo.
Nie są ani gorliwi, ani leniwi. Nie mają sprecyzowanych poglądów tak na sprawy polityczne, jak na kwestie swojej wiary, czy mody, bo interesują się najczęściej tylko tym, co leży w zasięgu ich wzroku. Opinie Polaków są zwykle powierzchowne i w dużej mierze zasłyszane w telewizji. Polacy jako naród, są szarzy, tylko okresowo budząc w sobie entuzjazm prawdziwej dobroci np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, lub prawdziwego gniewu np. Stan Wojenny. W tym sensie wybór Palikota nie jest zielonym światłem postaw antyklerykalnych, ale wyrazem znudzenia biało-czerwoną wizją kreowaną przez ostatnie pięć lat przez Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego.
Wracając do przepowiedni, w której Janusz Palikot za kilka lat ma zostać prezydentem Polski. Nie ma według mnie żadnych realnych możliwości, aby takie proroctwo mogło się spełnić. Chociaż powołany ruch jest ulepszoną wersją Samoobrony, to jego inicjatywa zapadnie się pod swoim ciężarem z tych samych powodów, jak miało to miejsce wcześniej. Połączenie wielu przypadkowych ludzi w jedną całość, będzie zawsze nietrwałe. Różni polityczni debiutanci o odmiennej stałości poglądów i wytrzymałości na stres będą dążyć do jednego celu tylko przez chwilę, a ich ograniczone doświadczenie da znać już w najbliższej przyszłości.
Janusz Palikot jest natomiast zręcznym biznesmenem. Sprzeda swój polityczny kapitał tak szybko, jak stwierdzi, że osiągnął punkt szczytowy wartości zgromadzonego majątku. Zrobił to już raz opuszczając Platformę, w której mógł być tylko błaznem. Zrobi to ponownie, tuż przed tym jak społeczeństwo zacznie orientować się w braku fundamentów założonego przez niego ruchu. Powinno to nastąpić za około dwa lata, kiedy medialny szum wokół debiutanta, osiągnie maksymalną wartość, i od którego powtarzanie tych samych populistycznych haseł zacznie tracić swoją moc. Wtedy też obecny elektorat Ruchu Palikota podejmie pierwszą pracę i zderzy się z realnym życiem, w którym kierunkowskazami wyborów nie są symbole religijne, ale pełna lodówka i polityczna stabilność.













~Polak
zauważam próby dyskredytacji Janusza
Palikota.Próbuje się zrobić z niego błazna,
nieodpowi...
~Andrzej
utrzyma to mało ważne. Śmiało naruszył
interesy CZARNYCH, tej bandy hipokrytów w
sukienkac...
~Pavel
załatwią jak Leppera, to w przyszłych
wyborach zdobędzie jeszcze więcej głosów.
~czytelnik
tylko marionetką. Z treścią bym polemizował
ale styl masz dobry.
~czytelnik 2
~F166
powodem popularności P. jest miałkość i
bezczelność obecnych weteranów partyjnych
czwórk...
~apacz
po palikociarni.
~Zenek
wyborczej 49% minus 4% oddanych głosów
nieważnych daje nam ok. 4,5% społeczeństwa, a
nie 10...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »