Rekrutują z polecenia - nowoczesny sposób znalezienia pracy
Słowa kluczowe: ZATRUDNIANIE, z polecenia
2012-02-08 14:21:27
Tego dnia przechodził całkiem przypadkiem obok ich domu pewien fachowiec w dziedzinie tworzenia rynków zbytu i zaproponował iż zajmie się tworzeniem rynku zbytu dla towarów, którymi ci dysponują pod jednym jednak warunkiem - że te towary nie będą rozprowadzane żadnym innym kanałem dystrybucji. Cóż mamy do stracenia - powiedzieli zgodnie owi młodzi małżonkowie i... się zaczęło.
Był to rok 2004.
Najpierw jeden pracownik zarekomendował kolegę, później ten ściągnął znajomych specjalistów. A ci jeszcze innych fachowców. W ten sposób we wrocławskiej firmie produkującej 70 rodzajów perfum zatrudniono kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt a do dziś kilkaset tysięcy "pracowników w prawie 60 krajach świata.
Jedna pani, drugiej pani...
W czym tkwi tajemnica sukcesu?
- Po pierwsze - dobry jakościowo produkt,
- Po drugie - niska, konkurencyjna cena,
- Po trzecie - produkt codziennego użytku (szybko rotujący),
- Polecenie " jedna pani, drugiej pani" sprawdziła i poleciła.
Firma rozpoczęła swoją działalność na rynku od produkowanych przez rodzinę perfum i wód perfumowanych. W tym momencie muszę jednak poinformować, iż owe perfumy produkowane są na bazie tych samych komponentów, na bazie których swoje produkty produkują wilekie i uznane firmy zachodnie, których produkty jednak sprzedawane są w tradycyjnej dystrybucji, czyli ich droga od producenta do klienta jest rozbudowana do kresu wytrzymałości finansowej klienta - bo to on klient za tę drogę płaci, w związku z czym cena ich jest wielokrotnie wyższa.
Dziś owa firma państwa Trawińskich oferuje już chemię gospodarczą, kosmetyki kolorowe, a nawet telefonię komórkową i internet.
Jaka jest moja droga do podpisania Umowy z właścicielami Firmy?
- Czy na biurko właściciela firmy wpłynęło kiedykolwiek moje CV?
- Czy może Pan Trawiński słyszał kiedykolwiek, że gdzieś w Rumi mieszka facet, który chciałby z nim współpracować w tworzeniu dla jego produktów rynku zbytu?
Szukałem pracy, jak większość z was. Wiecie jak to wygląda? Najpierw zapisałem się na płatny kurs profesjonalnie pisanego CV. Następnie wszedłem na internet i szukałem firm, do których wysyłałem te moje profesjonalnie CV. Ile ich wysłałem? Nie wiem, nie liczyłem, ale zapewne ponad pięćdziesiąt. Następnie wydrukowałem sobie owo profesjonalnie napisane CV i ruszyłem w "kraj" zostawiając w różnych firmach owo profesjonalnie napisane CV.
Na biurkach firm, w których szukałem zatrudnienia takich CV z podaniem o pracę leżało już oczywiście dziesiątki. Dwa razy więcej wysłało swoje profesjonalnie napisane CV na maila. Prawdopodobieństwo, że to ja właśnie otrzymam pracę jest znikome, jednak się łudzę.
Zdaniem właściciela firm, do których składam moje CV, nie spełniam stawianych przez firmę wymagań, bo... jestem za stary, za młody, mam zbyt małe doświadczenie, albo moje doświadczenie jest już zbyt wielkie i nie rokuje - że da się jeszcze coś w moim działaniu zmienić, a przecież świat idzie do przodu i moje doświadczenia się już zdewaluowały. Jestem zbyt krótko, albo zbyt długo po studiach. Mam dzieci albo ich nie mam, mam męża, albo go nie mam, mieszkam na wsi, albo w mieście... oczywiście każdy powód jest dobry, aby powiedzieć mi, że niestety nie przyjmą mnie do pracy, bo przecież nie jestem znajomym szefa, księgowej czy choćby sprzątającej tam od lat Pani Uli, co być może byłoby moją "karta przetargową" w owej "walce o ogień", czyli właściwie o "chleb" dla mnie, o chleb dla męża i trójki dzieci, które nie wiadomo kiedy zamieszkały w moim domu.
Wiecie co stało się pewnego dnia, gdy wróciłem już taki zrezygnowany, po pięćdziesiątym już chyba dniu mojego "szukania" kogoś kto zechciał by, choćby tylko przyjąć odemnie moje profesjonalnie napisane CV?
Ktoś zadzwonił do furtki przed domem, w którym obecnie zamieszkuję. Wyglądam przez okno i mówię do mojej żony - wiesz, a przed paroma dniami na Faceboku odezwała się do mnie koleżanka Sabina, pamiętasz przed piętnastu, może osiemnastu laty byliśmy razem na wycieczce w Katowickim "Spodku" i poprosiła mnie o adres, no i oczywiście zapytała, czy nie mam nic przeciwko temu by mnie odwiedziła. Oczywiście nie miałem nic przeciwko... więc chciałem cię właśnie poinformować, że owa koleżanka sprzed lat właśnie stoi przed naszą furtką.
- Super - odpowiedziała moja śliczna.
- Ale, jak widzę ta moja przyjaciółka jest jeszcze z inną jak sobie przypominam Beatką z mężem, więc rozumiem, że nie masz nic przeciw temu, że zaproszę całą tę trójkę do naszego domu?
- Oczywiście, że nie mam nic, cieszę się, że mnie o tym wcześniej informujesz... zdążyłam się przygotować i w ogóle...
To co stało się potem, to już po prostu trudno opisać. Jedna z koleżanek zaczęła od tego, że owa druga otworzyła właśnie swoją prywatną firmę, no i przyjechała do mnie, aby zaproponować mi udział w "spółce". Powiedziały, że ta moja koleżanka, której nie widziałem już 18 lat, aby zaproponować komuś pracę w spółce, zrobiła jakąś listę stu czy trzystu swojej bliskiej i dalszej rodziny, potem dopisała do niej sąsiadów, znajomych w wioski, ze szkoły, znajomych z przedszkola i tych, których kiedykolwiek i gdziekolwiek poznała i metodą "za" i "przeciw", plusów i minusów, wybrała dziesięciu, którym postanowiła zaproponować współpracę. Stwierdziła, że własnie ja będę na tyle zdyscyplinowany i słowny, że może mi właśnie zaufać, że to ja prawda nadaję się na jej wspólnika. Mówiła o tym z takim zaangażowaniem jakby trzymała w garści mapę z ukrytym skarbem na bezludnej wyspie, jednak w związku z tym, że aby dotrzeć do owego skarbu potrzebuje pomocy kilku zaufanych osób no i że jest pewna, że ja własnie jestem jednym z tych, którym może zaufać...
Ufff... Stwierdziłem oczywiście, że byłbym idiotą, gdybym się temu nie przyjrzał z bliska, tym bardziej, że i tak właśnie szukałem pracy, no i stało się - zostałem współpracownikiem mojej koleżanki, sprzed 18 lat, która postanowiła właśnie mnie zaufać.
Dziś, po kilku miesiącach wiem już więcej na temat kopania "owego skarbu" jednak wiem również, że gdybym wtedy nie podjął tej właściwej decyzji to do dziś nie wiedział bym o istnieniu tego "skarbu", bo do dziś jakoś nikt inny nie wpisał mnie na swoją listę ludzi, którym mógłby zaufać.
Dziś zastanawiam się co jest we mnie takiego, że nikt inny nie uznał, że mógłby właśnie mi zaufać, że nikt inny poza tą koleżanką sprzed 18 lat nie widzi mnie w gronie przyjaciół, z którymi chciałby pracować, podróżować i spędzać miło czas wolny.
Dziś, to ja piszę listę ludzi, z którymi chciałbym współpracować, dziś to ja zastanawiam się patrząc na moją listę ponad 300 już osób, z których wybieram tych, z którymi chcę pracować i spędzać czas wolny i z którymi chciałbym podróżować i spędzać urlopy.
Wiecie jakie to wspaniałe uczucie rozdawać "pracę" ludziom, którzy jej poszukują, wiedząc jednocześnie, że dzięki tej "pracy" i systemowi pomocy, do której mam dostęp ta osoba może zmienić styl swojego życia na lepszy?
Moja przyjaciółka sprzed wielu lat zaufała, że kupię " łopatę", którą będę kopał w miejscu, które mi wskaże, zaufała mi, że będę kopał w odpowiednim miejscu i przykładał łopatę pod odpowiednim kątem aby było łatwiej, zaufała mi również, że będę kopał w odpowiednim tempie i odpowiednim czasie. Powiem więcej, moja przyjaciółka, zaufała mi na tyle, że dała mi możliwość abym i ja zaufał kilku odobom spośród moich znajomych i że nauczę ich robić dokładnie to samo, co zrobili przedemną inni, oraz to samo co ja zrobiłem - oczywiście pod warunkiem, że dokładnie zduplikowałem moją przyjaciółkę.
Na czym polega sekret osiągnięcia sukcesu w systemie pracy, o której piszę?
Każdy z nas robi "coś", aby zarobić. Zastanówmy się dziś co mamy z tego, że robimy to "coś" przez rok, pięć, dziesięć, a co niektórzy już 40 lat. A teraz zastanówmy się co zmieni się w naszym życiu, jeżeli będziemy to samo "coś" robili przez następne pięć, dziesięć czy pięćdziesiąt lat? Będziemy w tym samym miejscu, w którym są dziś nasi znajomi, ktorzy robią to "coś" pięć, dziesięć czy nawet pięćdziesiąt lat, a teraz zastanów się czy to ci odpowiada? Czy to co mają i tam gdzie są ci ludzie, którzy robią to "coś" tyle lat dłużej to jest Twoje marzenie? Jeżeli tak, to gratuluje - zapewne spełnią się twoje marzenia. Jednak, jeżeli to ci nie odpowiada to nie czekaj... bo "Żeby coś zmienić w swoim życiu, trzeba coś zmienić w swoim życiu".
Teraz opowiem wam jeszcze o haczyku, którego jak zwykle wszyscy się spodziewają, bo przecież to zbyt piękne, aby było prawdziwe prawda? Jak można dostać pracę tylko dlatego, że ktoś z naszych znajomych wpisał nas na listę swoich znajomych?
Otóż jest tych haczyków bardzo wiele:
- ten ktoś, kto wpisał właśnie Ciebie na listę musi Ci zaufać,
- w tej firmie ten kto Tobie właśnie zaufa nie jest wcale Twoim szefem, ale warunkiem osiągnięcia sukcesu jest wykonywanie jego sugestii,
- to co sugeruje Ci Twój polecający jest spisem zadań do wykonania, a nie MENU z którego możesz sobie wybierać co i kiedy wykonasz,
- do tradycyjnej pracy chodzisz co dziennie na 8 godzin i to jest normalne, więc i w tej pracy pracuj sukcesywnie, co dziennie po dwie godziny, nie odpuszczaj bo sam siebie zwalniasz z pracy,
- potraktuj tę pracę tak samo jak naukę bycia chirurgiem, nauczycielem czy księdzem. Pomyśl ile lat się uczysz każdego zawodu, aby być w tym dobry i aby zarobić dobre pieniądze. Ten zawód nie jest niczym innym, ucz się i pracuj, a efekty przyjdą za rok, za dwa, a co się stanie gdy zajmie Ci to cztery lata? Aby zostać lekarzem studiujesz ile lat? Jeżeli chcesz być wybitnym w swoim zawodzie potrzebujesz czasu prawda? Czy chciałbyś, aby Cię operował student pierwszego roku medycyny?
- zatrudnianie z polecenia, jeszcze kilkanaście lat temu było źle odbierane, jednak dziś w ten sposób rekrutuje już wiele nawet tradycyjnie działających na rynku firmach.
"Zdaniem psychologa Łukasza Radzikowskiego, eksperta ds. rynku pracy, taka forma rekrutacji jest bardzo skuteczna i doskonale się sprawdza, zwłaszcza przy rzadkich specjalizacjach. - Metoda polecania pracowników to dodatkowe źródło kandydatów do pracy w danej firmie - mówi. - Takie osoby doskonale się znają ze studiów, licznych spotkań branżowych, a nawet zrzeszają się w różnych klubach. Nikt nie zna lepszego fachowca w danej dziedzinie niż kolega po fachu - dodaje.
Radzikowski wymienia też inny powód, dla którego coraz więcej firm decyduje się na takie rozwiązanie. - Rekrutacja z polecenia zwiększa lojalność i przywiązanie do firmy osób, które w niej pracują. Pracownikom daje poczucie dużego zaufania ze strony pracodawcy. - Takie metody są standardem na Zachodzie. U nas staje się to coraz bardziej popularne...".













~duduś
skończy,napisz wtedy prawdę ile dopłaciłeś
do interesu,różne metody cel taki sam,ktoś
za...
~agusia
się na MLM, że jest teraz najbogatszym
człowiekiem w Rumi. Tylko żona niezadowolona, bo
cią...
~kolega
coś zmienić w swoim życiu".
Marian- genialne!
Chłopie ty się marnujesz! Ty powinieneś by...
~:)))
~jojo
premiera-genialne w swej prostocie!
~marian-rumia
"żeby zmienić premiera - trzeba zmienić
premiera. Genialnie to wytłumaczyłeś. Prawda
jakie...
~marian-rumia
myśl zawartą w moim artykule o sposobie
dojścia do zarobków "niezależnych" od tego czy
się...
~pinezka
imbecylom.Taki Kolec 1610 będzie swoje brednie i
tak pisać bo on nie ma mózgu tylko mydło Fa
~mydełko Fa
ten artykuł jeszcze raz i coś podświadomie
czuję, że ty znów o MLM, tylko w bardziej
zakam...
~widzę
zabawne ani pożyteczne.Ukazujesz tylko wszystkim
swoją PATOLOGIĘ umysłową!
~mydełko Fa
powoli się rehabilitujesz!
Jeszcze jeden artykuł w którym nie będziesz
zachwalał MLM, a j...
~jjaa
jest już zimna
~Kocio
usług zadowolony klient, polecajacy komuś
usługodawcę to najlepsza forma reklamy,
skuteczno...
~Kogut
znajomych? Bo jak więcej niż 30-40 to już
podpada pod ukrytą reklamę. A jak traktować to
j...
~zainteresowany
wyjaśnienia, na czym polega ta praca, nie ma.
To ma być jakiś pośrednik dla znajomych?
Mam...
~mama
~Maniek
systemu twoja praca ?
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »