Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Potencjał: od realizmu do symbolizmu

Autor: MrinMapi (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: społeczeństwo, aniol milosci, miłość, policja

fot. d r o u u/Stock.Xchng

fot. d r o u u/Stock.Xchng

Aniol już nie mógł tego ścierpieć. Po mieście rozlała się, niczym wzburzona rzeka, fala zbrodniczej działalności. Nieznany osobnik używał sobie. Bezkarnie, a swawolnie.

  I to nie tylko na dziewczynach: jak nie było w pobliżu niewiast zadowalał się młodzieńcami. Coś się działo wreszcie, bo gwałcił naprawdę w całym mieście.

- To jest takie… ohydne – myślał sobie Anioł.

 Nie! Nie budził w nim odrazy sam postępek. Czyn był jak najbardziej zrozumiały:

 W końcu człowiek ma swoje potrzeby. Anioł to rozumiał. Odrazę wzbudzał w nim fakt, że to nie Anioł gwałcił. Ani nawet nikt z kumpli, którym wydał koncesję na gwałt na dzielnicy. Ani nawet żaden z kumpli bez wykupionej licencji. Ale obcy. Całkiem obcy. Nieznany, który z buciorami wchodził na podwórko Anioła. Zresztą ten obcy nie tyle gwałcił osoby, bo jak Policja dotarła do ofiar, to ofiary utrzymywały: „fajnie było”, „niezły ten smoluch”, „łał, takiego jeszcze nie miałam”, „nareszcie mogę oddawać gazy bezgłośnie, bo do tej pory, wstyd się przyznać, dziewicą byłem”.

Ten obcy gwałcił odwieczne prawo gościnności „na dzielnicy” i „na mieście”. Prawo Anioła do „pierwszej nocy” z upatrzonymi wybrankami i narzeczonymi, jak też moralność społeczna, która nie pozwala gwałcić. Nawet za wyrażonym przyzwoleniem.

Panel

Widząc nieudolność i bezskuteczność Policji, Anioł zaproponował Dzielnicowemu pomoc. I Dzielnicowy ją przyjął, bo pomoc miała 65 procent i pięć litrów pojemności.

Rozpoczęli dyskusję. Do panelu (dyskusyjnego) zaprosili czołowych myślicieli na komendzie, a naradę określili roboczym tytułem: „O co, qwa, chodzi?”

Zastosowali najnowocześniejsze techniki indukcji, dedukcji, wnioskowania „apriori”, jak też „aposteriori”. Żeby nie narazić się na zarzut działania wyłącznie za pomocą „szkiełka i oka”, pod koniec narady, za pomocą talerzyka i świec, skorzystali z pomocy z zaświatów oraz przeprowadzili trening „empatyczny”.

W tym ostatnim celował zwłaszcza komendant:

 - Ja go qwa rozumiem, to biedny chłop. Szuka szczęścia w życiu. Ojciec go bił, a matka była nieczuła. Teraz zona mu nie daje – tu odrobinę zawahał się, szukając trafnego porównania – jak matka onegdaj!

- To po co gwałci ?– Zainteresował się Anioł

-Jak to, po co?– oburzył się komendant – on chce tylko trochę czułości od kobiet. No i przejąć tej czułości, co jej nie dostał za młodu – wyjaśniał dalej – tej, co od matki nie dostał.

- No… a po co gwałci mężczyzn? – dociekał Anioł dalej, bo obraz świata wydawał mu się niekompletny

- Mężczyzn? - Komendant zastanowił się przez chwilę - Bo jego stary to była straszna gambeta, która nie broniła go przed matką. No i on nie chce być taki, jak ojciec. On chce przejąć trochę cech męskich od innych. Dlatego gwałci – Komendant roztoczył jasną i nieskomplikowaną wizję świata.

Naprawić świat

Wnioski robocze zostały przyjęte, alkohol kończył się, a do rana był jeszcze czas. Anioł, wraz z panelem prawie kompletnym – nie licząc drobnych ubytków „naturalnych” - postanowili wykorzystać wolną chwilę, którą mieli w drodze do sklepu monopolowego nocnego. I ująć zbrodniarza. Najlepiej na gorącym uczynku.

Na wabia puścili Anioła.

Niestety! Jak głosi staropolskie przysłowie „biednemu wiatr w oczy”. To i na Anioła nikt się nie skusił. Może to przez te piórka? A może wyglądał na zbyt chętnego i potencjalny gwałciciel wystraszył się? Może dżinsy źle spasowane albo okulary nieprzetarte należycie?

W każdym razie uczestnicy panelu dyskusyjnego nie znaleźli osobnika, którego mogliby uznać za gwałciciela.

Zrezygnowani i zmęczeni, wracając z kilkoma butelkami „żytka” na komendę, skorzystali z autobusu nocnego.

Wsiedli

Wtem Anioł złapał się za poręcz autobusu i wyprostował się, niczym wyżeł węszący zdobycz.

- Zara, zara… - zagaił – skoro w gwałcie nie chodzi mu o stosunek płciowy, to gwałt ten ma wymiar symboliczny. To on może gwałcić cały czas. Symbolicznie. Nawet w tej chwili.

-Taaa… . Podchwycił Dzielnicowy – dobra koncepcja. Uniwersalna, a rozumienie świata powinno mieć charakter globalny i uniwersalistyczny

Komendant popatrzył się na towarzyszy podejrzliwie. Chłopaki nic sobie nie robiąc jednak z Komendanta, snuły rozważania dalej

- To co, to jak temu zaradzić? Jak z nim walczyć? – Anioł nie mógł zapomnieć o celu wyprawy

-No – dodał konstruktywnie Dzielnicowy

- No jak to jak – tu nieoczekiwanie włączy się Komendant – trzeba walczyć ze złem. Z nieprawością. Z oszustwem. To jasne, jak słońce.

W akcji

Zapadło kłopotliwe milczenie: niby cele, także pośrednie,  jasne, ale … jak je realizować?

Wtem, z daleka, z głębi autobusu, dobiegł ich głos:

- Bileciki Pana poproszę – kontroler zabrzmiał profesjonalnie

-Eeeee – kontrolowany też tak zabrzmiał

-Nie ma Pan?

-Eeeeeee….

I tu Anioła olśniło. To było to. To tu czaiła się nieprawość. Zło, rozpusta i pijaństwo. Jednym słowem – „gwałciciel”. W wymiarze symbolicznym. Trącił łokciem i Dzielnicowego i Komendanta za jednym ruchem. Bo wymach miał już obszerny. Ich spojrzenia spotkały się i Anioł znalazł w nich to, czego szukał. Zrozumienia.

Dzielnicowy podszedł do kanara i delikwenta. Z wprawą i rutyną machnął im czymś przed oczami, co Anioł zidentyfikował jako karta rabatowa w Piotrze i Pawle.

- Dzień Dobry. Panom i Paniom. Policja. Jakieś problemy są?

- Eeeeee- kanar stracił profesjonalizm

-Eeeeeee – kontrolowany go naśladował

-Znaczy dokumentów nie ma. I biletu – Dzielnicowy był bezlitosny – To wysiadamy – zwrócił się do kontrolowanego. A Panu – to powiedział do kanara – dziękujemy

-Eeeee – kanar też podziękował

In concreto

Złapać gwałciciela to jedno. Ale podjąć właściwe działania prewencyjne, by zapobiec jego atakom w przyszłości – to druga sprawa. Właśnie ta kwestia zdawała się teraz dręczyć, przynajmniej niektórych członków panelu.

- I co teraz – zagaił Komendant patrząc się na opartego o słupek przystanku „gapowicza”

- Eeee. Symbolizm już mamy za sobą – stwierdził Anioł – może coś … in concreto? Żeby ta złość i plugawość skończyła się.

- W rzeczy samej, mój Aniołku – Dzielnicowy oblizał się z lubością – w rzeczy samej

-No? – Komendant nic nie rozumiał

- Azaliż twoja matka Aniołku – dopytywał się Dzielnicowy – to zła kobieta była? Zimna suka

- W rzeczy samej. Znaczy – poprawił się - a zaliż, jak chcesz sobie -  A Twój ojciec, Panie Władzo, to pierdoła i gambeta była – zaciekawił się Anioł rozpinając rozporek

-Już nikt, nigdy przez tego pana zgwałconym nie będzie – Dzielnicowy powiedział dobitnie, ścigając jedną ręką dżinsy z wierzgającego gapowicza, a druga sposobią wazelinę.

Komendant odwrócił się z obrzydzeniem.

- Choć -  pomyślał – chłopaki mogą mieć rację

Bo szkoda by było, żeby taki symboliczny wymiar doświadczeń gwałciciela miał zmarnować się. I nikt by z tego nie skorzystał. Z takiego potencjału…

Przeczytaj też:

Krzyżackie rozbrykanie na mrozie

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   71,50 %

Przeczytano razy: 4645

 

Dodatki

Odszkodowania

  • Wypadek?
    Wypadek?
    Miałeś wypadek w Polsce lub za granicą? Uzyskaj pełne odszkodowanie. Bez opłat wstępnych. Zgłoś szkodę!
    Sprawdź