Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Podejrzane samobójstwa

Autor: Tomasz Wasiołka (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: polska, samobójstwo, samobójstwa, politycy, polityka, tajemnice, teorie spiskowe

W ostatnim czasie, dość często słychać o różnych podejrzanych zgonach i samobójstwach. Po przeczytaniu różnych komentarzy w internecie, można zauważyć kilka ciekawych zbieżności. Postanowiłem się nimi podzielić.
Seryjny samobójca?

Seryjny samobójca? / fot. ©123RF/PICSEL

Gdy 5 Sierpnia 2011 media informowały o samobójczej śmierci Andrzeja Leppera, przez moją głowę przeszła taka oto myśl: "Kogo Lepper miałby tak bardzo się bać, żeby się zabić?" Pierwszą zajawką, która od razu przychodzi do głowy jest: "No właśnie? Kogo?" Media przecież kreowały Leppera na osobę niezbyt lubianą, na którą nie warto zwracać uwagi.

Taka osoba nie powinna się obawiać o swoje życie, bo komu by zależało na jej śmierci?
Hipotezy na temat udziału "życzliwych osób" miały więc podstawy do zaistnienia, gdyż nawet gdy po badaniach próbek DNA z biura szefa Samoobrony, prokuratura zamówiła portret psychologiczny polskiego polityka.

Jak powiedział Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie:
– Chodzi o ocenę stanu psychicznego Andrzeja Leppera przed śmiercią, zbadanie czy miał skłonności samobójcze, ustalenie możliwych motywów targnięcia się na życie i tego czy jakieś osoby lub zdarzenia mogły mieć wpływ na jego decyzję.

Wielką niewiadomą w tej sprawie jest "spotkanie z pewną osobą", na które Lepper udał się 4 sierpnia. Tego samego dnia miał też się spotkać z Januszem Maksymukiem. Jednakże mieli się spotkać feralnego dnia o godzinie 11.00.

Według informacji Super Expressu rozmowa między Panami miała przebiegać w następujący sposób:

- Będziesz jutro? - zapytał Andrzej Lepper.
- Tak, tylko trochę się spóźnię. Przyjdę o 11.00.
- To przyjdź, przyjdź koniecznie.
- Coś się stało?
- Mam dziś wieczorem bardzo ciekawe spotkanie. Wszystko opowiem ci jutro. Do jutra.
- Cześć - zakończył Maksymiuk.

Z kolei gazeta Fakt w czasie rozmowy z Maksymiukiem, pytając go o szczegóły spotkania ustalonego na feralny piątek, dowiedziała się, że mimo że Pan Janusz był w biurze kilka godzin i mimo kilku prób dodzwonienia się do Leppera nawet nie zamierzał wejść do jego biura, bo jak twierdzi: "W siedzibie my mieliśmy taki syndrom, że jest jak jego prywatne mieszkanie. I tak je traktowaliśmy" - ciekawe podejście do tematu.

Przyznaje też, że prezes Samoobrony lubił się zamykać na klucz by np. uciąć sobie krótką drzemkę. Tegoż dnia drzwi też były zakluczone, jednakże zięciowi Leppera to nie przeszkadzało by je tego dnia otworzyć, znajdując tam jego zwłoki.

Ciekawych informacji też możemy się dowiedzieć od kręgu najbliższych osób Andrzeja Leppera.

W wyemitowanym w 2011r. reportażu pt. "Ucięty życiorys" pojawia się informacja iż Maksymiuk miał szantażować rodzinę lidera chłopskiej partii "kompromitującymi materiałami", które to miały "przypadkiem" wyciec do mediów, jeśli nie będą milczeć.

- Janusz Maksymiuk straszył ich. Powiedział, żeby uważali, bo jak on ujawni takie rzeczy, że się będą wstydzić do końca życia – mówił w reportażu Krzysztof Sikora, asystent i przyjaciel Andrzeja Leppera – Już wcześniej pani Irena Lepper mówiła mi, że Maksymiuk ma jakieś taśmy na męża – twierdzi z kolei Mirosław Rudowski, który był kierowcą Andrzeja Leppera.

Kolejną rysą na szkle jest nagranie, do którego dotarło RMF FM. Nagranie którego autorem jest Tomasz Sakiewicz z "Gazety Polskiej" miałoby świadczyć iż Lepper bał się o swoje życie. Ku ironii słychać na nim głównie monolog Sakiewicza, zaś w kluczowych wypowiedziach Andrzeja Leppera, jest ono uszkodzone. Oczywiście "nie wiadomo czemu".

Wiele niewiadomych w okół tego samobójstwa. Wśród powodów mówi się chociażby o problemach finansowych czy chorobie syna.

O ile w te pierwsze mógłbym uwierzyć, o tyle druga koncepcja wydaje mi się dziwna.
Z informacji, które podają bliscy Leppera, bardzo chciał pomóc synowi w wyzdrowieniu, na czym mu strasznie zależało. Był z nim bardzo zżyty, tak więc czy samobójstwo z tego powodu byłoby najlepszym sposobem by mu pomóc?

Śledztwo zostało umorzone w październiku 2012 roku.

Innym podejrzanym samobójstwem jest przypadek chorążego Remigiusz Musia, który lądował w Smoleńsku na godzinę przed "kultowym" już wypadkiem samolotu TU-154.

Od samego początku negował od rosyjskie raporty, twierdząc że słyszał przez radio pokładowe w swoim samolocie, jak kontroler zezwolił na lot na wysokości 50 metrów. Takie same pozwolenie dostała jego załoga oraz rosyjski Ił, który następnie został odesłany na inne lotnisko.

Otwarcie też przyznawał iż na chwilę przed katastrofą dwukrotnie słyszał wybuch.

W kraju nad Wisłą zdarzyło się też wiele innych budzących wątpliwości targnięć się na życie.

Jak zauważa jeden z użytkowników serwisu Sadistic.pl, w wątku poświęconemu śmierci Remigiusza Musia:

"1. Chorąży Stefan Zielonka, rok 2009 - szyfrant w kancelarii premiera. Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał dostęp do zastrzeżonych danych.

2. Profesor Stefan Grocholewski - ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach czarnych skrzynek z CASY. Zmarł 31.03.2010 r.

3. Grzegorz Michniewicz - dyrektor generalny Kancelarii Donalda Tuska. Powiesił się 23 grudnia 2009 roku na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym.

4. Mieczysław Cieślar, biskup Diecezji Warszawskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, zginął w wypadku samochodowym 18.04.2010 r, miał być następcą Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Podobno otrzymał telefon ze Smoleńska od A. Pilcha już po katastrofie.

5. Krzysztof Knyż, operator "Faktów", 10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkowicie przemilczana.

6. Profesor Marek Dulinicz, szef grupy archeologicznej, zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym, w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska.

7. Doktor Eugeniusz Wróbel, wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Zabity za pomocą piły mechanicznej 16.10.2010 r, przez swego syna, który zdołał usunąć ślady krwi, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i zapomnieć wszystko. Złego stanu swego "chorego psychicznie" syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka, która jest psychiatrą.

8. Ryszard Kuciński, prawnik Andrzeja Leppera, zmarł w maju 2011 r.

9. Wiesław Podgórski, były doradca Andrzeja Leppera, w czasach gdy ten był ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011 r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.

10. W 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych.

11. Róża Żarska, adwokat Andrzeja Leppera, zmarła w lipcu 2011 r. w Moskwie.

12. Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia.

13. Generał Sławomir Petelicki, były dowódca jednostki "Grom". Znaleziony martwy 16 czerwca 2012 roku. Ostro krytykował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych i opieszałość polskiego rządu przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Zmarł na skutek ran postrzałowych.

14. Andrzej Lepper, szef "Samoobrony" oraz były wicepremier, 5 sierpnia 2011 został znaleziony martwy w swym biurze w Warszawie. Według informacji przedstawicieli policji popełnił samobójstwo przez powieszenie się.

EDYCJA (GG):

15. płk. Leszek Tobiasz - były oficer WSI, główny świadek w "aferze marszałkowej". Zmarł 17.02.2012 podczas balu OHP ("zatańcował się na śmierć") rzekoma przyczyna zgonu: niewydolność krążenia. 01.03.2012 miał składać zeznania przed sądem.

16. dr. Dariusz Ratajczak - historyk, tzw. "rewizjonista holocaustu", wydalony z "wilczym biletem" z Uniwersytetu Opolskiego. Jego zwłoki w stanie rozkładu znaleziono 11.06.2010 w samochodzie przed opolskim centrum handlowym "Karolinka". Oficjalnie samochód miał stać na parkingu od 28 maja. Nieoficjalnie - świadkowie twierdzą, że samochód ze zwłokami dr Ratajczaka został podstawiony znacznie później.

17. Jerzy Pronobis - prezes spółki Club&Travel, która zajmuje się rozprowadzaniem lukratywnych biletów na Euro 2012. Rozprowadzanie biletów odbywało się w atmosferze korupcji i skandalu. Pronobis "wpadł" pod pociąg. Policja nie wyklucza samobójstwa, choć denat tradycyjnie nie pozostawił listu pożegnalnego. Nazwisko Pronobisa pojawia się w tzw. "taśmach Grzegorza Laty".

Można by stwierdzić, że mamy w Polsce "seryjnego samobójcę". Jeśli natomiast chodzi o niektóre osoby z tej "listy z sadistica", postanowiłem poczytać informacje z Polskich mediów na temat kilku z nich.

Stefan Zielonka - wojskowy szyfrant. Miał dostęp do najpilniej strzeżonych tajemnic naszego kraju. Drugiego dnia Wielkanocy w 2009 roku wyszedł sobie z domu po czym... w kwietniu 2010 ktoś znajduje jego zwłoki. Gdzie był jak go nie było przez ten rok?
Możliwym, że "kupił go sobie" inny kraj. Taką możliwość potwierdza francuska gazeta internetowa Intelligence Online, która "ze swoich źródeł" dowiedziała się, że posiadacz największych tajemnic z nad Wisły, dostał azyl w Chinach.

Jaki w tym  interes by miał Kraj Środka? Otóż nasz delikwent pracował przy łączności z NATO. Także mógł wiedzieć o wielu poczynaniach tej organizacji; a Chiny niewątpliwie stać na kupno takich informacji. Chciałbym zauważyć iż szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego płk Janusz Nosek w grudniu 2009 stwierdził, że "prawdopodobieństwo takiego scenariusze jest mniejsze niż jeden promil".

Osoba znająca wszystkie tajemnice swojego kraju, miałaby nie być w kręgu zainteresowań obcego mocarstwa? Swoją drogą, mała dygresja: Bogdan Klich, będąc jeszcze Ministrem Obrony Narodowej, stwierdził że tajemnicze zniknięcie tak ważnej osoby nie stanowi zagrożenia dla jego Państwa, zaś sama sytuacja ma związek z “problemami osobistymi”.

Jednakże pod koniec kwietnia 2010 nad rzeką Wisłą, przypadkowo ktoś zauważa gnijące zwłoki, z wiszącą na drzewie torbą, w której to znajdują się... dokumenty poszukiwanego jegomościa. Badania DNA zwłok wykazują, że za życia był to... Stefan Zielonka. Nawet odrzucając wersję z ucieczką do Chin.

Osoba, która wie właściwie wszystko na temat naszego kraju ot tak sobie ucieka na blisko rok, po czym jego gnijącego trupa (z dokumentami w pobliżu) znajduje dwójka przypadkowych przechodniów? A skoro już gniły, to znaczy, że zgon musiał nastąpić na długo nim je znaleziono. Czemu wcześniej nikt ich nie znalazł? Oraz czy jest możliwym żeby tak ważna osoba bez problemu uciekła ze swojego kraju?

Czytając pozostałe pozycje na "liście z sadistica" można z łatwością zauważyć, że na wielu pozycjach znajdują się osoby powiązane albo z Andrzejem Lepperem, albo katastrofą smoleńską. Ciekawy zbieg okoliczności.

W głębokich otchłaniach internetu, znalazłem intrygujący przypadek samobójstwa. Mianowicie potrójne postrzelenie się, którego dokonał Ireneusz Sekuła, który za komuny był wicepremierem. Nieoficjalnie się też mówi o niespłaconych długach opiewających na kwotę 2 milionów dolarów, które miał zaciągnąć u Mafii Pruszkowskiej. Skąd takie przypuszczenia?

1 Lutego 2000 roku, spotkał się on ze swoim przyjacielem Bronisławem Klimaszewskim, będącym wówczas prezesem LOT-u. Wręczył mu wówczas kartkę o treści: "Pomóż zdobyć 50 tys. USD do 8 II 2000 roku. Jeśli nie oddam, to mnie zastrzelą". Co usłyszał w odpowiedzi nie wiadomo. W czasie śledztwa zeznał w prokuraturze iż:

"Sekuła był znany z poczucia humoru. Potraktowałem to jako jeden z jego niewybrednych dowcipów. Pokpiwałem sobie z niego, że (na ogół byłych wicepremierów za 50 tys. dol. się nie zabija). Ale Sekuła był śmiertelnie poważny i wystraszony. Obaj wiedzieliśmy, że ja tych pieniędzy nie mam, ale znam ludzi, którzy mogą pomóc. Zapytałem, czy może mi powiedzieć coś więcej. Zaprzeczył. Spytałem, czy nie najprościej zawiadomić policję. Zaprzeczył, gestykulując. Nie pisał, bo nie miał na czym. Na tym spotkanie się zakończyło. Prosił, żeby nie mówić o jego kłopotach żonie".

Jednakże kilka tygodni później - 23 marca - w kamienicy w której mieszkał były wicepremier, jedna z lokatorek budynku słyszy 3 krotny strzał, a zaraz potem rozmowy na korytarzu. Te zaś zostały przez prokuratora uznane ze ratowników.

Kolejne dwie dziwne koleje rzeczy to:

1. W drodze do szpitala, Ireneusz Sekuła stara się jak może by tylko powiedzieć, że sam się postrzelił, zamiast powiedzieć co zaszło, oraz w jakich okolicznościach go postrzelono.

2. Przed operacją, rutynowo zrobiono zdjęcia ran postrzałowych. Nie trafiły nigdy do akt sprawy bo... w aparacie nie było kliszy.

14 lipca 2000 roku, Jarosław Sokołowski ps. Masa, w swoich zeznaniach, które pogrążyły “pruszków” powiedział że:

"Wiem od, że Ireneusz Sekuła był zadłużony na znaczną kwotę pieniędzy u Bagsika. Bagsik po wyjściu z więzienia w 1998 r. poprosił go o pomoc w odzyskaniu długu Sekuły. mówił mi, że chodziło o kwotę około miliona dolarów. W zamian za pomoc w odzyskaniu długu miał dostać połowę tej kwoty”.

Co przyniosło kilkuletnie śledztwo? Nic, gdyż je umorzono.

"Akta sprawy nie wskazują w sposób niebudzący wątpliwości, że udzielono Ireneuszowi Sekule pomocy lub namówiono do samobójstwa" - napisał w uzasadnieniu prokurator Grzegorz Kiec. Liczące 15 tomów akta sprawy kurzą się teraz w archiwum.

I tak za każdym razem. Znana osoba się zabija, zaraz po czym policja od razu stwierdza iż nikt tej osobie nie pomagał. Następnie prowadzi się kilkuletnie śledztwo, które i tak nic nie przynosi.

Przeczytano razy: 4549
Oceń tekst:
OCENA: 81%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

Na tropach Lesia (cz.7)Na tropach Lesia (cz.7)A dzikich kotów na płocie łączącym ulicę Lesia i dzielącym od Herbowej było tak wiele, że wielu ludzi nie uwierzy. Były, żyły, a opiekowała się nimi przez lata pani Górzyńskaczytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (15)

Dodaj komentarz

~mw -

Coz, temat ciekawy ale wraz z "Pierwszą zajawką" sugeruje, ze to tekst kabaretowy- dalej sobie darowalem. Chociaz nawet w kabarecie, to zalosne okreslenie.

~belfer akademicki -

Poczekajcie trochę, dziatki. Wkrótce rozzuchwaleni bezkarnością asystenci (ratownicy) samobójców będą jawnie likwidować "niesłuszne" osoby. Przecież tacy nie mają prawa żyć, nieprawdaż, kochana tolerancjo, matko polityki miłości?

~Mala Ania8 -

POPENIASZ SAMOBOJSTWO Z MMILOSCI, PRAWDZIWEJ MILOSCI, BO SERCE CI PEKKA Z BOLU DO OSOBY KTORA DAZYSZ TYM PIEKNYM, NAJBOGATSZYM UCZUCIEM. NIE WYTRZYMUJESZ CIERPIENIA, NIE MASZ JEJ PRZY SOBIE I NIE JESTES PEWNY, CZY W SERCU NAJDROZSZEJ CI OSOBY, NIE POJAWILA SIE inna osoba. WIEC WOLI- SZ ZAKONCZYC CIERPIENIE. NIE TYLKO NA FILMACH SIE TO ZDAZA. KOCHAM PRAWDZIWA, WIERNA, SZCZERA MILOSCIA KIERUJE SIE UCZUCIEM, A NIE SEKSEM. POPROSTU SERCE TAK KOCHA, ZE NIE MA CZASU MYSLEC O SEKSIE. SAMOBOJSTWO Z PRAWDZIWEJ MILOSCI.

~Zenek -

A dlaczego "zakluczone" /rusycyzm/ a nie zamknięte?

~romank -

tyle spraw niewyjasnionych,cukierkowe media chca characzu od glupich wlascicieli telewizorow.moze te media sa powiazane z tymi morderstwai/samobojstwami.dlatego sa beznadziejne

~Marian P. -

A chcecie wiedzieć jak zakończy się śledztwo w sprawie śmierci Krzysztofa Zalewskiego? Otóż, okaże się, że sprawcą jest chory psychicznie mężczyzna, który albo niczego nie będzie pamiętał, albo powie, ze Bóg mu kazał tak zrobić!!!

~st.st. -

Zaczyna coraz bardziej śmierdzieć. Trzeba myśleć panie Tusk - ponieważ nie robisz nic, a wrzody rosną, aby powoli torować sobie drogę ucieczki. Proponowałbym wybrać - jak to robili hitlerowscy...po wojnie - któryś z krajów Ameryki Płd.- tam zaszyć się z rodziną, czekać na bieg wydarzeń i mieć nadzieję, że nie dopadną...

~grzybek -

Jest dokładnie jak piszesz.Układ się domyka. Czy wiesz,że w katastrofie Casy i w Smoleńsku zginęło więcej generałów polskich niż w czasie II wojny? Wojsko zlikwidował nam miłościwie panujący rząd, którego lider nie ukrywa ,że Polska to nienormalność-cytat z dostępnego w Internecie przemówienia Tuska na zebraniu Związku Kaszubów, gdzie zszokował zebranych Ślązaków stopniem autonomii jakie zaplanował dla płn i płd zachodnich krańców Polski.Nasz premier bez tłumacza potrafi "doskonale " dogadać się zarówno z Merkel jak i Putinem.Za to nas kochają. Historia Polaków nic nie nauczyła.

~Vice -

Chopie - ale pi..dolisz. A najgorsze że 90% opisów domniemanych ofiar to zwykłe kłamstwo. Kto ci płaci??? PiS

~i ja tam uważam... -

Gratuluję odwagi i życzę bezpieczeństwa.