Czasy się zmieniły, a jednak nasze, kobiece oczekiwania wobec mężczyzn ciągle są takie same. Zaczynam to rozumieć spoglądając na swoją mamę, która była w moim wieku, kiedy jedno z jej dzieci szło do pierwszej klasy, a drugie po raz pierwszy miało pójść do przedszkola.
Czasy się zmieniły, a jednak nasze, kobiece oczekiwania wobec mężczyzn ciągle są takie same. Zaczynam to rozumieć spoglądając na swoją mamę, w świadomości, że kiedy była w moim wieku jedno z jej dzieci szło właśnie do pierwszej klasy, a drugie po raz pierwszy miało pójść do przedszkola. Jak to się stało, że ja nie jestem nawet w połowie tej drogi?
Przypominam sobie moje marzenia małej dziewczynki, zapatrzonej w księcia z bajek Disneya. Miało być prosto i nieskomplikowanie. Mąż głowa rodziny, opoka moja i moich przyszłych dzieci. Miałam go poznać jeszcze na studiach, tak by po ich ukończeniu być już żoną i matką. Tak miało wyglądać moje dorosłe życie. Tymczasem studia się skończyły, a wszystkie te plany i założenia wzięły w łeb. Nadal rozpaczliwie poszukuję idealnego księcia wśród wiecznych Piotrusiów Panów, którzy wcale nie chcą dorosnąć.
Romans z komputerem
Bo czy głową rodziny miałby być Tomek, zapalony fan gier komputerowych, który siadając przed swoim laptopem stawał się nagle wodzem osady i wraz z wirtualnymi sprzymierzeńcami podbijał nowe światy. Kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy wiedziałam, że każda z koleżanek będzie mi go zazdrościć. Błyszczał w towarzystwie, a ja błyszczałam przy nim. Co z tego, kiedy szybko się okazało, że seks może trwać tylko tyle ile przerwa między turami, w których trzeba „wysłać atak na wrogie wioski nieprzyjaciół”. Po tym jak zostawiał mnie niezaspokojoną i wracał do komputera, ja wściekła odwracałam się do ściany próbując zasnąć i zapomnieć. I to jednak nie było mi dane, bo przeszkadzały mi w tym dzikie ryki, które wydawał za każdym razem, jak wygrał walkę. W końcu rozstaliśmy się, bo ciągle miałam wrażenie, że nawet gdy się kochamy, on śpieszy się, bo musi „rozbudowywać osadę do następnego poziomu”.
A ja wolę moją mamę...
Nie tracąc nadziei zaczęłam spotykać się z Jackiem. Basistą w rockowym zespole. To nic, że grali ciągle w garażu jego ojca, on tak bardzo wierzył w swój sukces, że w końcu i ja uwierzyłam. Pomyślałam, a co tam, kiedy już rozwinie skrzydła będę z nim jeździć w trasy koncertowe, a potem, gdy stanie się sławny i bogaty będziemy żyć za pieniądze ze sprzedaży jego biografii, którą mu napiszę. Problem w tym, że za nic nie mogłam namówić go na wyprowadzenie się od rodziców, bo przecież grał w garażu ojca. Oprócz tego, ciągle powtarzał, że pomieszkując u mnie, że nigdy się nie najada, bo nie gotuję jak jego matka. Gitarę za drzwi wystawiłam mu po tym, jak w szczytowym momencie będąc ze mną w łóżku wykrzyknął nagle: „Mamusiu!”.
Za chwilę, później, jutro...
Trudno nie myśleć w takich momentach, że to ze mną coś jest nie w porządku. I to ja działam na dziwnych facetów jak magnez. Tak właśnie myślałam, gdy kolejny – Krzysio notorycznie wymawiał się od spędzania wspólnie wolnego czasu. Lubię sport, więc go zachęcałam – chodź na rower – nie mógł, bo w telewizji był ważny film. Chodźmy na basen – nie, bo chcę skończyć tę książkę. Pojedźmy wspinać się w góry – nie, bo w pracy nie dali urlopu. Opadły mi ręce. A gdy któregoś razu w chwili uniesienia po prostu zepchnął mnie z siebie i wybiegł do łazienki, zgłupiałam. Usłyszałam dziwne dźwięki charczenie, kaszel, sapanie.
Po chwili wyszedł ze spuszczoną głową przepraszając a ja nie wytrzymałam. Albo mi natychmiast powie o co chodzi, albo nie chcę go znać. Spojrzał na mnie wzrokiem wisielca i powiedział, że musi mi wyznać straszną tajemnicę. W myślach przychodziło mi tylko jedno do głowy, co jeszcze gorszego przygotował dla mnie los, po maniaku komputerowym i kolesiu z kompleksem Edypa, ten okaże się kosmitą? W jego klatce rozwija się obcy, który wystrzeli tu zaraz, rozrywając go na strzępy? To dlatego tak charczał? „Mam astmę” – powiedział. To była jego mroczna tajemnica.
Matka czy żona?
Z Krzysiem jestem do dziś. Miałam dość cierpliwości, by mu wytłumaczyć, że choroba to nie coś, co się ukrywa, a raczej leczy. Wcale niełatwo było wyciągać go do kolejnych lekarzy, umawiać badania, siedzieć z nim w przychodniach, ale teraz przynajmniej w trakcie seksu już nie boję się, że za chwilę zabraknie mu oddechu, a ja będę musiała odwozić go do szpitala. Tak naprawdę o chorobie przypomina może tylko małe pudełeczko Monkasty, leku na astmę, które leży na stoliku nocnym. I kiedy zasypia przy mnie, dochodzę do wniosku, że dzięki szczerej rozmowie przebyliśmy choć połowę drogi, którą pokonali moi rodzice. Prawda jest taka, że to i świat się zmienił i my też. Na to by stać się dorosłymi potrzebujemy więcej czasu, wcale nie jest łatwo. Założenie rodziny, bycie ze sobą tak nieskomplikowane dla moje mamy, dla mnie jest potrójnie trudne. Może dowody powinni zacząć wydawać po 30-tce?
Jak to się stało, że ja nie jestem nawet w połowie tej drogi? Przypominam sobie moje marzenia małej dziewczynki, zapatrzonej w księcia z bajek Disney'a.
Miało być prosto i nieskomplikowanie. Mąż - głowa rodziny, opoka moja i moich przyszłych dzieci. Miałam go poznać jeszcze na studiach, tak by po ich ukończeniu być już żoną i matką. Tak miało wyglądać moje dorosłe życie.
Tymczasem studia się skończyły, a wszystkie te plany i założenia wzięły w łeb. Nadal rozpaczliwie poszukuję idealnego księcia wśród wiecznych Piotrusiów Panów, którzy wcale nie chcą dorosnąć.
Romans z komputerem
Bo czy głową rodziny miałby być Tomek, zapalony fan gier komputerowych, który siadając przed swoim laptopem stawał się nagle wodzem osady i wraz z wirtualnymi sprzymierzeńcami podbijał nowe światy? Kiedy go zobaczyłam po raz pierwszy wiedziałam, że każda z koleżanek będzie mi go zazdrościć. Błyszczał w towarzystwie, a ja błyszczałam przy nim. Co z tego, kiedy szybko się okazało, że seks może trwać tylko tyle, ile przerwa między turami, w których trzeba „wysłać atak na wrogie wioski nieprzyjaciół”.
Po tym jak zostawiał mnie niezaspokojoną i wracał do komputera, ja wściekła odwracałam się do ściany próbując zasnąć i zapomnieć. I to jednak nie było mi dane, bo przeszkadzały mi w tym dzikie ryki, które wydawał za każdym razem, kiedy wygrał walkę. W końcu rozstaliśmy się, bo ciągle miałam wrażenie, że nawet gdy się kochamy, on śpieszy się, bo musi "rozbudowywać osadę do następnego poziomu".
A ja wolę moją mamę...
Nie tracąc nadziei, zaczęłam spotykać się z Jackiem. Basistą w rockowym zespole. To nic, że grali ciągle w garażu jego ojca, on tak bardzo wierzył w swój sukces, że w końcu i ja uwierzyłam. Pomyślałam, a co tam, kiedy już rozwinie skrzydła będę z nim jeździć w trasy koncertowe, a potem, gdy stanie się sławny i bogaty będziemy żyć za pieniądze ze sprzedaży jego biografii, którą mu napiszę.
Problem w tym, że za nic nie mogłam namówić go na wyprowadzenie się od rodziców, bo przecież grał w garażu ojca. Oprócz tego, ciągle powtarzał, że pomieszkując u mnie, nigdy się nie najada, bo nie gotuję jak jego matka. Gitarę za drzwi wystawiłam mu po tym, jak w szczytowym momencie, będąc ze mną w łóżku, wykrzyknął nagle: "Mamusiu!"
Za chwilę, później, jutro...
Trudno nie myśleć w takich momentach, że to ze mną coś jest nie w porządku. I to ja działam na dziwnych facetów jak magnes. Tak właśnie myślałam, gdy kolejny – Krzysio - notorycznie wymawiał się od spędzania wspólnie wolnego czasu. Lubię sport, więc go zachęcałam – chodź na rower – nie mógł, bo w telewizji był ważny film. Chodźmy na basen – nie, bo chcę skończyć tę książkę. Pojedźmy wspinać się w góry – nie, bo w pracy nie dali urlopu. Opadły mi ręce.
A gdy któregoś razu w chwili uniesienia po prostu zepchnął mnie z siebie i wybiegł do łazienki, zgłupiałam. Usłyszałam dziwne dźwięki charczenie, kaszel, sapanie. Po chwili wyszedł ze spuszczoną głową przepraszając, a ja nie wytrzymałam. Albo mi natychmiast powie o co chodzi, albo nie chcę go znać. Spojrzał na mnie wzrokiem wisielca i powiedział, że musi mi wyznać straszną tajemnicę.
W myślach przychodziło mi tylko jedno do głowy, co jeszcze gorszego przygotował dla mnie los, po maniaku komputerowym i kolesiu z kompleksem Edypa, ten okaże się kosmitą? W jego klatce rozwija się obcy, który wystrzeli tu zaraz, rozrywając go na strzępy? To dlatego tak charczał? "Mam astmę" – powiedział. To była jego mroczna tajemnica.
Matka czy żona?
Z Krzysiem jestem do dziś. Miałam dość cierpliwości, by mu wytłumaczyć, że choroba to nie coś, co się ukrywa, a raczej leczy. Wcale niełatwo było wyciągać go do kolejnych lekarzy, umawiać badania, siedzieć z nim w przychodniach, ale teraz przynajmniej w trakcie seksu już nie boję się, że za chwilę zabraknie mu oddechu, a ja będę musiała odwozić go do szpitala.
Tak naprawdę o chorobie przypomina może tylko małe pudełeczko Monkasty, leku na astmę, które leży na stoliku nocnym. I kiedy zasypia przy mnie, dochodzę do wniosku, że dzięki szczerej rozmowie przebyliśmy choć połowę drogi, którą pokonali moi rodzice.
Prawda jest taka, że to i świat się zmienił, i my też. Na to, by stać się dorosłymi potrzebujemy więcej czasu. Założenie rodziny, bycie ze sobą, tak nieskomplikowane dla moje mamy, dla mnie jest potrójnie trudne. Może dowody powinni zacząć wydawać po trzydziestce?
~dziad
moge o cos zapytac..? przy kazdym przypadku duzo
rozpisujesz sie na temat seksu, mam wrazenie ze
...
~A. Bichta
Odpowiedź na pytanie do Autorki (w zastępstwie),
czyli opowieść o dorosłości i dziwnych fac...
~facet
Między 25 a 30 rokiem życia to juz spośród
wolnych kobiet cieżko coś przyzwoitego
wyselekcj...
~Wyborca
Kilkadziesiąt lat temu 30-latka zostawała
babcią. Jak w babciach szukasz to co się
dziwisz? T...
~;)
dlatego wolę dziewczyny ;P
~żona piotrusia
niego w depresję. Stracilam poczucie własnej
wartości (przynajmniej na chwilę) Ostrzegam
kob...
~kitek
Kobiety! Jak sobie posłałyście, tak śpicie!
Nie słyszałyście, że małżeństwo trzeba
cem...
~kitek
dopisął się do mego postu. Spotkasz się z
jego chamstwem jeszcze nie raz. To biedny, chory
c...
~też zdiwiony
który dziwił się, że jako homoseksualista
oszukujesz kobietę i wprost piszesz, że jej nie
...
~R-t
,ale tylko za młodu i dla kogo dobry dla tego
dobry.Jako singiel po 30tce teraz dopiero moge
wyb...
~kitek
mnie oczywiscie, polega tajemnica sukcesu? Nie na
miłości. Ta, według bilologów, trwa trzy, ...
~obst
Sa glupie i same sobie komplikuja zycie, biorac za
meza scierwo .Bywaja tez takie ,ktore pchaja s...
~saternijon
uu jakie mocne słowa, coś wydaje mi się, że
kolega nie może znaleźć osoby, która się
nim...
~jacek
pozostawiając po sobie głodne, chciwe i chytre
macice. Gdzież one są?
~tola
ja kiedyś też szukałam,ale z którym księciem
chodziłam,on zostawiał mnie dla ksieżniczki,...
~Aneczka
Jestem singielka, czy jak tam wolicie stara pana
juz 29lat i nie mam zamiaru tego zmieniac:) Po...
~AlbatrosDL
To zmień zamiar. Pozdrawiam : )
~anna
Kto pisze te artykuły. Co to za wyprany z
wartości portal!!! Wstydzę się,że jestem
zmuszona ...
~Piotruś Pan
A co ma ta rocznica do tego artykułu?
Podczas Powstania Warszawskiego powstało bardzo
dużo zw...
~A.
Mówi się, że jest coś takiego jak bycie
singlem z wyboru... nie do końca się z tym
zgadzam,...
~123
daj innym szanse to nie będziesz sama
wy już po zdjęciu oceniacie jaki ktoś jest a
wcale go ...
~kobieta
samotni, czy może żonaci?
~szczęśliwa
Pozdrawiam.
~Piotruś Pan
Każdy ma marzenia ale czy się spełnią to już
sprawa przypadku i raczej starań Tej Kobiety k...
~matka i babcia o...
pod łaczyłąbym cie do hełmu :) a wczesniej
otworzyła iz apaliła
zebys sie nakręciła do syta
~w tej Polsce
płuc i oskrzeli? czujesz się ebzpieczna??? a
moze sie dna sprawdzi was obojga cos doda i
wyjdzi...
~Piotrusie
które są wiecznie nabzdyczone. POlecam gorące
Hiszpanki.
~??
Co znaczy "nabzdyczone"?
~bm
kazdego faceta?
~Godność
TO PARSZYWE ZESZMACENIE SIĘ KOBIET!!!
~arek
Ja z narzeczoną oboje pracujemy domem zajmujemy
się razem np. ja coś ugotuje ona posprząta
al...
~em
to zmień laskę na partnerkę.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »