Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Obama jak Miss Świata

Autor: tino71 (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Obama, Oslo, Nagroda Nobla

fot. AFP

fot. AFP

Gdy dziś rano w radiowej "Trójce" podawano notowania i szanse kandydatów do pokojowej nagrody Nobla usłyszałem, że jeśli ktoś postawi na amerykańskiego prezydenta 2000 dolarów to zostanie milionerem.

Barack Obama – Miss Świata

Przez głowę przemknęła mi myśl, że gdybym miał „wolną” taką kasę, to można by zaryzykować. Zaraz jednak ostudził moje zapędy zdrowy rozsadek. Czy byłby sens wyrzucać 2000 baksów? Tymczasem stało się to, co wydawało się nierealne. Obama został Miss Świata. W takim kontekście, obok decyzji stricte politycznej, można rozpatrywać decyzję Komitetu Noblowskiego. Bowiem jednym z celów każdej  nowo wybieranej miss, jest szerzenie i propagowanie pokoju na świecie.

Równocześnie każda z tych pięknych pań, zostając ambasadorem światowego pokoju, nic wcześniej w tym kierunku nie dokonała. Niemal identycznie wygląda sytuacja z Obamą. Świeżo upieczony prezydent USA nawet nie miał możliwości wykazać się czymkolwiek w walce o pokój na świecie. Jak podkreślają komentatorzy, amerykański prezydent ma dopiero wizję, co można zrobić w sprawie pokoju i zażegnania konfliktów światowych. Ale wizję czysto teoretyczną, która może nigdy się w dzisiejszym skomplikowanym świecie nie ziścić. W takiej sytuacji, Noblistą powinien zostać ewentualnie za kilkanaście lat.

Wielcy przegrani

Faworytami do tegorocznej nagrody byli przede wszystkim: chiński dysydent Hu Jia, niewygodny  dlatego, że propagował działania na rzecz śledztwa w sprawie masakry na Placu Tiananmen, a kto chciałby zadrzeć z chińskim mocarstwem,  premier Zimbabwe Morgan Tsvangirai, wieloletni działacz w obronie praw człowieka, czy szefowa Niezależnej Afgańskiej Komisji Praw Człowieka-Sima Samar. Ludzie Ci z pewnością zrobili przez lata nieporównywalnie więcej na rzecz pokoju na świecie niż Barack Obama. Mało tego, za swoją działalność byli prześladowani, oraz nie dysponowali takim zapleczem jak szef największego mocarstwa na świecie. Jednak w ich przypadku trud nie został dostrzeżony. Przynajmniej nie przez Kapitułę Konkursu.

Wielki wygrany???

Uhonorowano człowieka z wizją, bez sukcesów. Człowieka-szefa państwa, z którym, czy chcą czy nie, muszą się liczyć wszyscy na świecie. I któremu sam urząd prezydenta, oraz cały aparat i zaplecze polityczne nakazują szerzyć pokój i dążyć do jedności świata. Czy to posunięcie słuszne ? Czas pokaże. Na pewno bardzo kontrowersyjne. W opinii wielu, jedno z najbardziej kontrowersyjnych w historii Nagrody Nobla. Ale pewnie tak wygląda dziś wielka polityka. A nam zostaje tylko żałować, że nie postawiliśmy na Obamę tych marnych 2000 dolarów.

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   82,55 %

Przeczytano razy: 1841

 

Dodatki

Mieszkania w Warszawie

  • Na sprzedaż
    Na sprzedaż
    Ponad 108 tysięcy ofert. Najlepsza oferta na rynku.
    Sprawdź

Domy drewniane