Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

O oszustach, oszukiwaniu i oszukiwanych

Autor: Radosław Żubrycki (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: oszuści, Anglia, emigrancja, Londyn, Dublin, Irlandia, polska

Oszuści w białych kołnierzykach

Oszuści w białych kołnierzykach / fot. ©Panthermedia

Polacy należą do najbardziej łatwowiernych narodów na całej kuli ziemskiej. Nie wiedzieć czemu żaden Polak nie uwierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, ale każdy uwierzy, że to właśnie jemu przygodnie poznany nieznajomy oferuje interes życia.

Made in Poland

Temat polskich oszustów żerujących na naiwności rodaków pojawia się sukcesywnie na portalach informacyjnych co kilka miesięcy. Za każdym razem opisywane są nowe sprawy, coraz bardziej śmiałe pomysły na oszustwa oraz niewyobrażalna bezwzględność, z jaką oszuści wykorzystują najczęściej ludzką niewiedzę, czasem łatwowierność, a czasami głupotę. Mimo wielu sygnałów napływających regularnie do mediów, skala procederu nigdy nie została określona ani zbadana. Ciężko jest znaleźć nie tylko informacje statystyczne, ale również konkretne przykłady. 

Przyczyną tego jest z jednej strony brak wymiernych narzędzi monitorowania, bo jednostkowe straty nie przekraczają zwykle 1000 euro i z różnych powodów nie są zgłaszane przez samych poszkodowanych. Z drugiej strony istnieje niepisana zmowa milczenia łącząca tak oszukujących, jak oszukiwanych. Ludzie, którzy stracili pieniądze na poszukiwaniu super płatnej pracy, inwestowaniu w podejrzane piramidy finansowe lub szybko-zyskowne lokaty, z jednej strony boją się, a z drugiej wstydzą przyznać, jak wielką łatwowiernością się wykazali. 

Choć opisywane tu przykłady pochodzą z informacji o polskich oszustach pracujących przede wszystkim na terenie Zjednoczonego Królestwa, należy sądzić, że część z tych metod była już testowana kilkadziesiąt lat temu, wraz z pierwszymi falami emigracji zarobkowej do Niemiec czy Stanów Zjednoczonych. Można też sądzić, że wiele z nich będzie wykorzystywane w przyszłości niezależnie od tego, jak bardzo sprawy nieuczciwości, wyzysku, czy naciągania będą nagłaśniane. 

Aaaaaa praca od zaraz

Wśród najczęściej występujących oszustw są te związane z fikcyjnym zatrudnianiem i znalezieniem zakwaterowania. Nie powinno nikogo dziwić, że akurat te dwie sprawy łączą się ze sobą w sposób trwały. Sprawa mieszkania i pracy od samego początku jest jedną z najważniejszych rzeczy dla każdego emigranta. Trzeba wiedzieć, że świadomość posiadania miejsca do spania i tak zwanej "pierwszej pracy" jest szczególnie ważna dla kogoś, kto wyjeżdża do nieznanego kraju, ze słabą lub bez znajomości lokalnego języka. 

Wbrew temu, co można by sądzić nadejście kryzysu, wcale nie obniżyło aktywności oszustów. W stosunku jednak do pierwszych lat po wejściu Polski do Unii Europejskiej zmieniła się struktura przestępstw oraz ich jakość. O ile początkowo żerowano na naiwności związanej z niewiedzą, rzadziej z głupotą, dzisiaj stosowane mechanizmy są dużo bardziej wysublimowane pod względem formalnego przygotowania. Obecnie stosowane mechanizmy skupiają się na wykorzystywaniu naiwności w zakresie inwestowania kapitału i w wielu przypadkach skierowane są do osób pracujących za granicą od dłuższego czasu. Związane jest to w dużej mierze z faktem, że w ostatnich latach zmieniła się struktura emigrantów.

Pierwsze oszustwa bazowały na masowym i bardzo chaotycznym przemieszczaniu się dużych grup słabo wykształconych pracowników. W latach 2005-2007 każdego dnia na lotniskach w Londynie, Dublinie czy Glasgow wysiadały tysiące nowych emigrantów. Dla osób wyjeżdżających bez większego przygotowania jedynym źródłem wiedzy o organizacji życia na wyspach była telewizja, internet i znalezione tam informacje. 

Za chlebem

Również w sieci, nowi emigranci poszukiwali pierwszych pokoi do wynajęcia i możliwości zatrudnienia. Stworzyło to pole działalności szybko zagospodarowane dla obrotnych emigrantów, którzy rozpoczęli przygodę z pracą za granica jeszcze przed 2004 rokiem. Internet w krótkim czasie wypełnił się ślepymi ogłoszeniami o tanim pokoju do wynajęcia w każdym większym mieście Anglii, Irlandii i Szkocji. Odpowiadający na takie anonse byli tym szybciej kierowani do rzekomych właścicieli w celu uiszczenia zaliczki, nierzadko również kaucji najlepiej jeszcze przed przylotem na miejsce.

Rynek popytu rósł w takim tempie, że wiele osób decydowało się na wynajem wpłacając pieniądze ludziom, którzy nie tylko nie mieli faktycznych pokoi do wynajęcia, ale nawet nie przebywali już na wyspach. Robili to choćby dlatego, że ogłoszenie wystawione w poniedziałek wieczorem, we wtorek rano było już nieaktualne. W natłoku wciąż nowych emigrantów, problem ludzi, którzy wpłaciwszy od 100 do 300 funtów i zostawali po przyjeździe bez dachu nad głową, był zupełnie ignorowany. Nie interesowały się nim specjalnie ani polskie media, ani policja, ani tym bardziej organizacje w krajach, w których owe oszustwa popełniano.

Z jednej strony zwracano uwagę na niską wartość szkody, z drugiej na praktycznie znikomą wykrywalność w takich spraw. Oszukani, na niewielkie sumy, Polacy, choć nie tylko, nie znając języka, lokalnych organizacji pomocy i nie mając oparcia w jakiejkolwiek inicjatywie przeciwdziałającej takim praktykom, najczęściej musieli przełykać gorzką lekcję życia na obczyźnie.

Podobnie było z oferowaniem pracy. W internecie oraz gazetach lokalnych w Polsce mnożyły się informacje o możliwościach zatrudnienia oraz oferty typu "Praca w Anglii od zaraz". W masie opowieści o niewyobrażalnych zarobkach emigrantów i anglo-irlandzkim dobrobycie, mało kto zwracał uwagę na rzetelność czy prawdziwość publikowanych ogłoszeń. Tu w zależności od schematu stosowanego przez tak zwanego "pośrednika", wymagano od potencjalnego kandydata wpłaty niewielkiej sumy tytułem rezerwacji lub pokrycia kosztów administracyjnych. Co ciekawe kilka lat później podobne, niesłuszne i nieuczciwe opłaty rejestracyjne wprowadziły oficjalne agencje zatrudnienia, które z założenia nie pobierają opłat od pracowników, tylko od pracodawców.

Chociaż poszukujący zatrudnienia są zwykle dużo bardziej ostrożni w kwestiach podejmowania pracy, niż w kwestiach mieszkania, to jednak mając do wyboru wpłacić zaliczkę i być wciągniętym na listę kandydatów lub nie wpłacać i nie być, wybierali to pierwsze. W większości takich spraw na żadnym etapie nie było mowy o żadnej pracy, a jedynym celem działania organizatorów było żerowanie na naiwności ludzi i chęci zaspokojenia nadziei na godne życie.

Kryzys, a sprawa Polska

Kryzys wzmógł nie tylko czujność poszukujących. Lata między 2005-2009 to czas prawdziwych żniw dla wszelkiej maści oszustów i ludzi żyjących z wyzysku innych. Te kilka lat pozwoliło zorganizować się w sieci wielu siatkom nieformalnych kolegów od oszukiwania, których w słowniku prawnym można nazwać gangami, choć określenia "biznes" czy "firma" lepiej oddają ducha tych przedsięwzięć. Rozwinięto przy tym nie tylko schematy oszukiwania. Wiele z nieformalnych działalności zostało zalegalizowanych pod szyldem normalnych firm. 

I tak wyzyskiwanie benefitów zostało zalegalizowane pod szyldami Tax Shopów, pomagających rozliczyć się emigrantom z podatków i uzyskać ulgi. Sprowadzanie pracowników dla wyzysku lub jedynie w celu wyłudzenia zaliczki, zorganizowano pod hasłami agencji zatrudnienia i pomocy w znalezieniu pierwszej pracy. Wyłudzanie czynszu i fałszywe zakwaterowanie rejestrowano pod nazwami firm sprzątających lub czyszczących, które miały dostęp do wielu nieruchomości i mogły być wykorzystywane do prezentacji nowym emigrantom, jako przyszłe lokum.

Prostytucję zalegalizowano jako salony fryzjerskie, salony masażu, agencje matrymonialne czy nawet solaria, które poza normalną działalnością mają wydzielone prywatne pokoje dla prowadzenia usług seksualnych. 

W większości opisanych tu działalności przemoc fizyczna chętnie eksponowana przez twórców dramatycznych reportaży o handlu ludźmi nie występuje. Bohaterami tragedii są ludzie, którzy z własnej woli podejmują się pracy na nieuczciwych warunkach lub godzą się na wykorzystywane z braku innego wyjścia. Przyczynami są tutaj długi, brak znajomości języka, ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości czy po prostu brak życiowej ogłady. W wielu wypadkach minimalna pensja wypłacana przez oszukujących, nie jest traktowana jako życiowa niedogodność, ale jako rodzaj zadośćuczynienia za niedostatki poprzedniego życia np. w Polsce. W wielu przeanalizowanych przypadkach, ludzie pracowali dla oszustów lub dawali się wykorzystywać, nie dlatego, że nie wiedzieli, że są oszukiwani, lecz z powodu lęku przed kontaktem z administracją danego kraju.

Dzisiejszy świat jest nieco inny. Profesjonalizacja oszustw narzuciła również odmienny sposób rekrutacji kandydatów do oszukiwania. Nie poszukuje się już byle kogo i byle jak. Oszuści zaczęli wyraźnie dbać o wygląd nie tylko swój własny, ale również prawny swoich przedsięwzięć oraz stopień skomplikowania samego procesu dopuszczenia do kolejnych informacji, który ma świadczyć o rzetelności pracodawcy, biznesu czy partnera handlowego. Dotyczy to dzisiaj w równym stopniu wszystkich działalności gospodarczych. Chodzi tak o np. poszukiwanie pracowników, jak również chętnych do tak modnej dzisiaj franczyzy. Łatwowiernością wykazują się nie tylko niewykształceni pracownicy sezonowi, ale również prawnicy, architekci i menadżerowie.

Na pierwszy rzut oka nie sposób dzisiaj określić, czy ogłaszane w prasie sesje rekrutacyjne czy kursy o inwestowaniu są inicjowane przez prawdziwe firmy, czy przez fałszywych pośredników. Może to dotyczyć tak ogłoszeń o pracy dla Tesco pod Londynem, jak Ryanaira w Dublinie. Osoba prywatna ma dość niewielkie możliwości sprawdzenia, czy ogłoszenie firmowane nazwą znanej firmy jest rzeczywiście prawdziwe. Jednym, niezmiennym sygnałem, że dana procedura może nie prowadzić do prawdziwego zatrudnienia czy osiągnięcia zysków jest próba pobierania wszelakiego rodzaju opłat rejestracyjnych. Fałszywi pośrednicy robią to zawsze i to się prawdopodobnie nie zmieni.

Artykuł napisany na podstawie rozmowy z Piotrem Schneiderem autorem książki "Latające Słonie – o oszustach, oszukiwanych i oszukiwaniu".

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   54,45 %

Przeczytano razy: 23745

 

Dodatki


Informacje dodatkowe