Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Nigdy Cię nie biłem

Autor: Andrzej Śliżewski (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: rodzice, dzieci, życie.

fot. Bierley/Stock.Xchng

fot. Bierley/Stock.Xchng

Boże mój! Tak bardzo się starał. Tak bardzo pracował nad sobą. Skutecznie. Dobrze jest. A było jeszcze lepiej.

A jak zwykle trzeba iść do ojca. No nic, trzeba iść. I się idzie. I kupić chleba, i maślankę i jajek parę, i coś tam…, pietruszki.

Mamy nie ma. Wyjechała rok temu, do swojego starszego syna. Tam jest większe mieszkanie. Syn, namawiał, a tutaj jak królik z otwartymi oczami oczekiwała na egzekucję: „ ja cię kurwo zabiję, suko pierdolona”. Bała się. I kiedy syn zobaczył, że to nie przelewki, zabrał ją. Pięćdziesiąt lat tam mieszkała. Tęskni. Płacze. Chce wracać, bo tam jest inaczej, gorzej, ale… boi się… o życie. Ten człowiek jest… nikt nie wie, ale nie chce słyszeć o tej kurwie, suce, bo go zostawiła na starość.

- Aaaa, to przynieś piwa. I pół litra! Żołądkowej Gorzkiej!

- Tato, daj spokój, człowieku, przecież ty masz już 83 lata.

- _Eeech tam, idź przynieś! Ojcu nie przyniesiesz? Masz pieniądze!

- Oooo, jak to fajnie, pogadać muszę. Ja stary, przepraszam, ale muszę pogadać.

Ble, ble, ble, ble…….. A jak byłeś mały,… ble ble ble… tak Cie kochałem,… i braciszka,… i jak przyjeżdżałem z delegacji to prezenty przywoziłem… Ach, jak ja was kochałem.

W głowie syna cos się zagotowało. Mocno. „Kurwa, to nie tak. Coś”.

- No, a to po co nas biłeś? – syn zapytał, wychylając kieliszek, pierwszy od wielu lat, ale wiedział, że coś tu nie gra, i wiedział, że „będą schody”. Wiele razy były, i się obyło na sucho, ale tym razem… postanowił, że albo w te, albo we wte.

- Ja? Biłem? Was? Co ty, co ty…?

Tato, to nie pamiętasz, jak nas lałeś pasem? Mnie i Janusza?

Ja? Pasem? Nigdy!

Co byście zrobili na miejscu tego faceta – syna. Wziął flaszką. Nalał sobie ¾ szklanki, Wychylił. To niemożliwe jest, żeby ktoś, kto tego był świadkiem, a nawet uczestnikiem, o tym ie pamiętał.

- Tato, nie pamiętasz, jak nas lałeś pasem, że nie mogliśmy ćwiczyć na WF?

- Ja? Zgłupiałeś? Ja nigdy! Na dzieci? Ja zawsze tłumaczyłem!  A dzieci mnie słuchały (mówi do jednego z synów).

Syn (młodszy) nie chciał się kłócić. Ale…, wypił szklankę przed chwilą, a teraz słucha taki tekst… Ręce trzęsą mu się coraz bardziej.  W ogóle nie miało być tego tematu, ale ojciec sam zaczął, a emocje przecież grają. I nie jest to niczyja wina.

Przypomniał sobie czarna dupę. A potem pomyślał o żonie, która w wannie ciągle pytała (na początku), „dlaczego masz takie pasy-blizny na plecach?”

I przypomniał sobie pas, ściągany właściwie codziennie ściągany po pracy i „używany” na synach. I przypomniał sobie wypadek, kiedy rozwalił sobie głowę, i leżał w łóżku po opatrzeniu przez lekarzy, a ojciec, ledwo żywemu wybijał pasem z głowy „takie wypadki na przyszłość”. I przypomniał sobie pasa z wczesnego dzieciństwa, nigdy bo nie zapomni:

Miał sześć lat. Pamięta, bo chodził do starszaków. Tato przyszedł pijany. Brat (starszy) schował się w wersalce i siedział jak myszka, modląc się, żeby ojcu się nie przypomniało.

- Matka! Trzeba napalić w piecu (kuchnia była na piece)! Synuś podaj gazety i drewno!

Synuś posłusznie wyciągnął spod spodu drewno, gazety i włożył do paleniska. Wszystko było w „miejscu pod piecem, specjalnym”.

- Czekaj, czekaj! Pokaż mi „Perspektywy”.

Synek, sześcioletni, zobaczywszy, ze tata ma dobry humor, podał mu perspektywy. Tyle, że nie miał pojęcia, że coś jest nie tak.

- Perspektywy!!! Durniu!!! Synek,  nieumiejący czytać jeszcze, trzęsącymi się rękami wyciągał spod pieca kolejny tygodnik.

- Durniu, to jest „Panorama”, ja chciałem „Perspektywy”! -  Wstając wysuwał pas ze spodni.

- Ojciec, przecież on nie umie jeszcze czytać – rzuciła matka – Stul pysk suko, niech się nauczy – pas wylądował  na przedramieniu mamy, ale za to wieczorem wszyscy musieliśmy leżeć w łóżku i wszyscy dostaliśmy wpierdol, z mamą na czele. Mama była czarna. A my prawie że czarni. Było tak, że byliśmy my: mama, ja i brat, i był on. I tyle. Wpierdol.

Nie... Nie wpierdol. P R Z E P I E R D O L E.

Nie skończyłem tego artykułu. Cholera. Nie miałem siły. A to jeszcze nie koniec.

No trudno. Nie jest to takie proste, wbrew pozorom.

Albo nie. Nie będę kończył. Po co?

P.S. Przepraszam za wulgaryzmy użyte w tekscie, ale one po prostu muszą tam być.

Przeczytaj też:

Dzieci na ringu

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   78,99 %

Przeczytano razy: 3583

 

Dodatki

MIESZKANIA I APARTAMENTY

  • WARSZAWA
    WARSZAWA
    Wilanów, al. Wilanowska
    Mieszkanie w stanie developerskim na pierwszym piętrze, 3 pokoje
    Sprawdź
  • KRAKÓW
    KRAKÓW
    Krowodrza, ul. Lea
    Mieszkanie na terenie zamkniętego osiedla. 69 metrów kwadratowych.
    Sprawdź
  • POZNAŃ
    POZNAŃ
    Nowe Miasto, Konarskiego.
    Przytulne mieszkanie na trzecim piętrze w trzypiętrowym bloku.
    Sprawdź