Nie wierzyłem w przegraną Polski!
Słowa kluczowe: polska-niemcy, euro 2008
2008-06-11 09:38:45
>Stado sfrustrowanych 30-latków
>Ci z nas, którzy dobijają powoli do trzydziestki niestety nigdy nie doświadczyli prawdziwych sukcesów w polskiej piłce nożnej. Nasze babcie (a raczej dziadkowie) opowiadają nam o jakimś tam remisie na Wembley, który obchodzi większość z nas mniej niż zeszłoroczny śnieg. Tak więc od ponad 20 lat zasiadamy przed telewizorami, oglądamy eliminacje, a od 2002 roku po długiej przerwie nawet Mistrzostwa Świata i łudzimy się, że może tym razem będzie inaczej. Po mistrzostwach chowamy szaliki do szuflady, słuchamy wymądrzania się Tomaszewskiego (bo przecież obronił karnego z Anglikami!) i topimy nasze smutki w...tu każdy znajduje swój własny sposób.
>Flagi w lodówce, flagi zamiast papieru toaletowego
>Przychodzą kolejne Mistrzostwa Europy w naszym życiu. Ale dla każdego z nas pierwsze z udziałem reprezentacji Polski! Histeria opanowała nasz kraj. Flagi na oknach, flagi w samochodach, może ktoś ma flagę nawet w lodówce albo w ubikacji? Mój kolega po fachu we wspomnianym już artykule trochę ironicznie odnosi się do atmosfery, która zapanowała w naszym kraju. A ja pytam: Czy to histeria czy raczej wielka nadzieja? Czy to "resztki rozumu" czy może wielka tęsknota za sukcesem kazała nam te wszystkie flagi porozwieszać?
>Nie wierzyłem w przegraną Polaków!
>Biało-czerwony szalik zawitał i w moim aucie. Jest symbolem tego, że wierzę w naszą reprezentację i jednoczę się z nią. Nie interesują mnie statystyki. Nie obchodzi mnie to, że nigdy z Niemcami nie wygraliśmy. Gdybym miał wystarczającą ilość pieniędzy to kupiłbym nawet słynny z reklamy telewizor za 2.599 zł, bo po wygranej Polaków jedna ze znanych firm zwróciłaby mi za niego każdą złotówkę (na szczęście go nie kupiłem). Wiara w wygraną Polaków może była i naiwna, ale BYŁA - i to się tylko liczy. Patrząc na świat tylko poprzez statystyki i liczby, można się co najwyżej dorobić finansowo (choć nie zawsze), ale traci się zarazem cały świat wielkich emocji i nadziei, a tego żadne pieniądze nie zwrócą! Martin Lechowicz nie wierzył w wygraną Polski, ja nie wierzyłem w przegraną! Czy coś straciłem? Musiałem jedynie poradzić sobie ze smutkiem, bo porażka boli bardziej przy rozbudzonych nadziejach. Z drugiej jednak strony, czy patrzenie na "swoich" i to bicie serca powodowane przez wiarę w powodzenie (do ostatniej minuty!) nie jest wystarczającą nagrodą dla nas, tych bez "resztek rozumu"?
>Piłka toczy się dalej!
>Przed nami mecze z Austrią i Chorwacją. Jakie szanse mamy na wyjście z grupy? Być może tak nikłe jak na wygranie w totka. A nawet gdyby, to jednak ktoś w tego totka co kilka dni wygrywa! Może tym razem to właśnie MY wyjdziemy z grupy z podniesionymi głowami?!
>W całej rozciągłości zgadzam się z Martinem Lechowiczem w "sprawie Podolskiego", o której wspomina w swoim tekście. Jednak, co do sprawy histerii narodowej - Martinie, zapomnij na chwilę o statystykach i wywieś flagę! Piłka dalej się toczy! Nie ważne czy wyjdziemy z grupy. To, co teraz razem przeżyjemy, patrząc na te wszystkie trzepoczące na wietrze flagi, pozostanie naszym wspomnieniem na zawsze. A tego nam już nikt nie odbierze!
>Czytaj też: "Za Oświęcim, za Majdanek"



















~Martin
Myślisz, że ta narodowa paranoja to tak
naprawdę tęsknota za sukcesem? A wiesz co, to
możliw...
~kibic
a co mają własne sukcesy do "podczepiania" się
pod statek reprezentacji? Twoje dywagacje wycho...
~Martin
Ładnie powiedziane, ale mnie nie przekonało.
Pozostanę sceptyczny. Wciąż wolałbym,
żebyśm...
~zuzka
Czy na fladze polskiego hydraulictwa widnieje
klucz skrzyżowany z kolankiem? ...niczym sierp i
m...
~Christiano Carmelli
Osobiście też nie wierzyłem w wygraną Polaków
z Niemcami, ale zawsze jak nasi grają to cie...
~tino71
Powiem krótko - brawo Stanley !!!!!!!!!!!!!!!
dodaj komentarz »wszystkie wątki »
zgłoś naruszenie prawa »