Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Najmniejsze państwo świata

Autor: whisper (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Sealandia, państwo, monarchia, raj podatkowy, Wielka Brytania

Zastanawiałeś się kiedyś jakby to było mieć swoje własne państwo? Choćby najmniejsze państwo świata?
fot. M. Lewandowski/Stock.Xchng

fot. M. Lewandowski/Stock.Xchng

Mało kto wie, że najmniejszym państwem wcale nie jest Watykan ani Maroko. Najmniejsze państwo świata - Sealandia - leży sobie, na Morzu Północnym jakieś 7 mil od wybrzeża brytyjskiego. Kraj o powierzchni boiska piłkarskiego nie zachwyca bogactwami krajobrazowymi ani złotymi drzewami po środku, choć rozległe i piękne widoki na morską otchłań, mogłyby być jedynym turystycznym priorytetem. Sealandia to zaledwie kilka blaszanych kontenerów, postawionych na rdzewiejącej platformie artylerii przeciwlotniczej pochodzącej z czasów II wojny światowej. Ale nie myślcie, że państwo to nie jest nic warte.

Księstwo o ustroju monarchii posiada własną konstytucję, uchwaloną w 1975 roku. Głową państwa jest książę Roy Bates, wraz z małżonką, księżną Joan Bates. Kraj ma też własny hymn i flagę, pieniądze (dolar sealandzki), znaczki pocztowe, paszporty oraz narodową dewizę: E mare libertas (Z morza wolność). Sealandia wydaje również prawa jazdy, mimo, że po jej małej powierzchni jazda samochodem jest niemożliwa.

Historia kraju jest ciekawa a zarazem nieco zabawna

Zanim Roy Bates został księciem był zwykłym majorem, który pewnego, pięknego dnia wpadł na ciekawy pomysł rozkręcenia biznesu. U wybrzeży Wielkiej Brytanii, na opuszczonej wiertniczej platformie postanowił utworzyć siedzibę stacji radiowej Essex. Radio cieszyło się ogromną popularnością, jednak było nielegalne na terenie Wielkiej Brytanii - nakazano więc zlikwidować nadajnik. Roy jednak się nie poddał, bo co gdyby nadajnik był o sto metrów dalej? Tam wody terytorialne Wielkiej Brytanii już nie sięgały, a więc nie mogłaby rościć sobie praw. I tak też się stało - 3 mile dalej, w 1966 roku pierwsze pirackie radio Wielkiej Brytanii utworzyło sobie siedzibę właśnie w Sealandii ówczesnej Roughs Tower. Było to pierwsze radio nadające 24 godziny na dobę.

Roy wpadł na ciekawy pomysł utworzenia na platformie księstwa, które miałoby swoje prawa - wtedy nikt nie miałby prawda o nim decydować. I tak też się stało 2 września 1967 roku. Ale państwa nikt nie uznał. W tym samym roku do platformy podpłynął kuter brytyjskiej straży przybrzeżnej, który został ostrzelany. Postawione Bates'owi zarzuty o nielegalne posiadanie broni i ostrzelanie kutra zostały następnie uniewinnione, gdyż incydentu dokonano poza granicami Wielkiej Brytanii, a zatem wobec prawa nie mogła ona wydać sądu.

W ten oto sposób Sealandia została oficjalnie niepodległym państwem. Na dobrą sprawę miedzy Sealandią a Wielką Brytanią zapanował pokój do czasu kiedy to Wielka Brytania postanowiła poszerzyć swoje morskie granice do 12 mil. Dzień wcześniej jednak, Książe Roy Bates wydał taki sam dekret, dotyczący Sealandii. Kiedy następnego dnia, Sealandia znalazła się na brytyjskich wodach terytorialnych powstał równie ważny drugi punkt widzenia - oto Sealandia, leżała na Morzu Północnym w sąsiedztwie oddalonej o 12 mil wyspy, z ogromną ilością ludzi, pięknych domków i miasteczek.

Życie na platformie nie było łatwe, poza niedziałającym generatorem prądu i gołymi ścianami pozostałych, żołnierskich pokoi, nie było tam nic. Nie było światła ani ogrzewania, nie można było nawet rozpalić ogniska, a woda wciąż zamarzała. Stopniowo jednak, biedny kraj, zaczął zamawiać pierwsze meble, przybyli pierwsi obywatele (ludzie szukający przygód, skłóceni ze światem, kilku prawników, biznesmenów). Jak w każdym cywilizowanym państwie pojawiły się pieniądze, znaczki, w 1975 roku powstała konstytucja napisana przez premiera, niemieckiego prawnika Alexander'a Achenbach.

Niedługo po tym odbywa się nieudany zamach stanu zorganizowany przez Niemców i Holendrów. Zamachowcy zostali pojmani i uwięzieni, jednak po pewnym czasie z żalu i współczucia zwolniono ich z aresztu. Brzmi jak piękna baśń, ale to wszystko prawda.

Dziś Sealandia jest siedzibą wielu firm, głównie internetowych portali. Jest też rajem podatkowym. Na serwerach Sealandii każdy może umieścić stronę internetową i żadne państwo nie ma prawa jej zablokować. Rząd kraju nie zgadza się jednak na propagowanie hackerstwa i pornografii dziecięcej. Zgodził się natomiast na zamieszczenie strony nie uznawanemu przez Chińczyków rządowi Tybetu.

Kraj zatem, to istna studnia pieniędzy, studnia bez dna. Państwo zostało rok temu... wystawione na sprzedaż!!! Można je posiąść za jedyne.. baaa, bagatela 750 milionów euro. Ofertą zainteresował się szwedzki serwis The Pirate Bay, który chciałby tam zamieścić serwery za darmo rozprzestrzeniające najnowsze filmy, muzykę i gry. Jednak piratom prawdopodobnie nie uda się zakupić przepustki do wolności, jaką bez wątpienia jest Sealandia. Raj Podatkowy, Raj dla Piratów komputerowych, Wolność i Ogromne Dochody. 

Gdyby tylko mieć te 750 mln euro... można by taki kraj mieć na własność.

Ciekawe linki:

Oficjalna strona Księstwa Sealandii - http://www.sealandgov.org/

Galeria - www.fruitsofthesea.demon.co.uk/sealand/gallery.html

Nieoficjalna strona rządu Sealandii na uchodźcwie http://www.principality-of-sealand.net/

Firma tworząca internetową Sealandię - http://www.havenco.com/

Przeczytano razy: 11158
Oceń tekst:
OCENA: 72%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

Oliwin - reguluje przemianę materiiOliwin - reguluje przemianę materiiOliwin jest kamieniem znanym już od czasów starożytności. Obecnie przypisuje się mu właściwości lecznicze związane m.in. z regulowaniem przemiany materii. czytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (13)

Dodaj komentarz

~ciekawski -

Wszystko to ładnie brzmi, jako "suwerenne" państewko, Sealandia może emitować np prawa jazdy, czy zezwalać na zakładanie firm na preferencyjnych warunkach (raj podatkowy). Tylko, że te działania są bez pokrycia. Żadne inne państwo (np. Polska) nie ma obowiązku uznać wydanego w Sealandii prawa jazdy. Pomyśleć, co by się stało, gdyby wydawanie pr jazdy w Sealandii polegało jedynie na zaplacie np $100, bez koniecznosci zdawania egzaminow a nawet bez ograniczen wiekowych! Gdyby jakiemus panstwu nie spodobala sie dzialalnosc Sealandii i zaatakowaloby tę wysepkę kilkoma rakietami, "panstewko" przestaloby istniec (nawet nie mialoby jak sie bronic).

~internauta -

artykuł na żywca zerżnięty z sieci - WSTYD!! może zamiast plagiatować opisałabyś jakieś swoje przemyślenia na ten temat?

~polak -

Tak wiec nie może być najmniejszym państwem świata

~ona -

tez czytuje czasopism kobiece.

~Anderus 44 -

TEŻ MAMY WOLNĄ I CAŁKIEM NIEZALEŻNĄ ENKLAWĘ - RYDZOLAND !

~rys -

Będą krążyć legendy niczym o Atlantydzie

~arkadiaaa -

często wyobrażam sobie swoją własną Arkadię ... :)

~Christiano Carmelli -

A ja się tam udam na urlop:P. Może nawet zostanę na stałe?:). Obejmę funkcję redaktora jakiejś sealandzkiej gazety;P

~otco -

a ja bym byl ksiedzem!

~sad -

Ja chce mieć takie państwo!! Byłbym prezydentem, czy tam księciem, i bym rzadził!! co z tego ze zardzewiałą platformą!!