Młyn z widokiem na Wawel
Słowa kluczowe: Kraków, wystawa, Podgórze, Zabłocie, fotografia, Paweł Kubisztal
2012-02-21 08:34:58
Oprócz fotografii autorstwa Pawła Kubisztala, widzowie wernisażu zgromadzeni w galerii Domu Historii Podgórza mogli zapoznać się z prezentacją multimedialną, która stanowiła komentarz historyczny oraz krótki opis industrialnych zabłockich zabytków.
Do uwiecznionych obiektów należą: Rzezalnia Miejska z 1881roku, Stacja kolejowa Podgórze Wisła z 1911, dom rodziny Brylskich z 1888, Młyn "Ziarno" z 1920, Fabryka Schindlera, Krakowska Fabryka Mydła C. Śmiechowski (obecnie Miraculum) z 1913, Dawne Koszary przy ul. Dekerta 15, Skład Solny przy Placu Bohaterów Getta, kompleks budynków przy Dekerta 15 z lat 50-tych XX w. oraz zabytkowy kwartał Dąbrówki/Lwowska.
W fotografiach widać osobiste zainteresowanie autora tematyką Zabłocia nie tylko, jako dokumentalistę, ale przede wszystkim, jako człowieka, który próbuje uratować historyczny obszar objęty zagładą. Można powiedzieć, że Kubisztal wykonuje Zabłociu pośmiertne portrety chociażby przez uwiecznienie zwierciadlanych odbić budynków w błękitnych kałużach. Widz może także zajrzeć do wnętrz dawno już wyburzonych obiektów i poczuć pewien dreszczyk emocji, jaki wywołuje obcowanie z duchami – mieszankę zachwytu i trwogi.
Zachwytu nad tym, że każdy nawet najbardziej pospolity budynek może pretendować do miana dzieła sztuki. Trwogę zaś powinno wywoływać poczucie, iż znakomite świadectwa epoki przypominające krok po kroku funkcje dzielnicy w krwioobiegu infrastruktury miasta umierają w samotności i zapomnieniu.
Koloryt tego tradycyjnie przemysłowego rewiru ustępuje miejsca na krzykliwe billboardy i stalowo-szklane apartamentowce. Rewitalizacja ma, więc na celu nie tyle odnowienie i przywrócenie do życia starego Zabłocia, co raczej ukształtowanie go według pomysłu i gustu współczesnego dewelopera.
Oglądając wystawę można zastanawiać się czy taka odnowa stanowi naturalnie, historyczny proces przemijania czy raczej pewien rodzaj eksterminacji kulturowej.
Wchodzące w skład ekspozycji kadry ujmują przebieg odchodzenia tej zabudowy bardzo sugestywnie poprzez odcienie szarości, brudu, starych cegieł, wyblakłych kolorów przełamywanych zielenią dzikich traw i błękitem nieba. Ale w tym ponurym miejscu prezentują się także drobne, ale bardzo wymowne pejzaże – jak choćby ten z "Młyna Ziarno", gdzie w promieniach popołudniowego słońca przez okno hali magazynowej spojrzeć możemy na Wzgórze Wawelskie. W tym kontekście wystawa sprytnie demonstruje pewną kontynuację dziedzictwa kulturowego Krakowa przez dostrzeganie Zabłocia w kontekście wielkich zabytków. Jakby ustawionego w poczekalni do dołączenia w ich poczet. Próżno jednak liczyć na to, gdyż żaden z tych budynków nie jest wpisany do Rejestr Zabytków i tym samym nie podlega oficjalnej ochronie.
Wystawa "Zabłocie Tracone 2002-2011" przypomina o tym, że miasto to dynamiczny twór, gdzie wszystko ma swoje miejsce, a naszym obowiązkiem jest ratować każdy zabytek. Nawet wtedy, gdy wydaje się lekko trywialny. Ujednolicenie krajobrazu według schematu obecnie obowiązujących trendów w "dizajnie" architektonicznym nie jest niczym złym jednak cała sztuka polega na tym, by tak zaprojektować otoczenie, aby każdy element pozostał na swoim miejscu. Jest wielka siła w tym, by kreatywnie scalić to, co powstało z czasów późnych Austro-Węgier i PRL z nowomodnym wzornictwem. W czasach, kiedy tyle mówi się o potrzebie odkrycia na nowo tożsamości i zachowaniu pamięci nie wolno myślę, niszczyć w imię źle rozumianego postępu. W takim wypadku można liczyć tylko na to, że ktoś zlituje się nad padliną po starej dzielnicy i z właściwym historycznej schedzie szacunkiem przywróci jej godność.
Ale to już jest kwestia czystej wiary, choć jak mawiają potrafi ona czynić cuda…
Paweł Kubisztal "Zabłocie tracone 2002-2011"
Dom Historii Podgórza, ul. Limanowskiego 13, Kraków
Wystawa potrwa do 6 kwietnia 2011















wasze komentarze
dodaj komentarz »