Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Ile biorą Polki?

Autor: cyniczny77 (zredagowany przez: Gabusia, Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: Irlandia, prostytucja, Polki

fot. K. Vinion/Getty Images

fot. K. Vinion/Getty Images

Edyta nie wygląda na swoje 26 lat. Coś w jej postaci, może nieco zawiedzione życiem spojrzenie, sprawia, że wygląda bardzo dziecinnie. Niewinnie? Na pewno jednak nie wygląda na prostytutkę z rodzaju tych, do których widoku przywykł człowiek oglądając amerykańskie filmy...

Wiecie, tych w krótkiej mini, wyzywającym makijażu i kozaczkach do kolan. Gdyby nie to, że widziałem ją w okolicach tego hotelu już kilkakrotnie z klientami, w ogóle bym się nie domyślił, że pracuje w seksbiznesie. Wygląda zupełnie zwyczajnie. Szczerze? Niczym się nie różni od wielu dziewczyn z Polski, które znam z Dublina. Może ja za dużo filmów oglądałem, ale ona na pewno nie wygląda na typową "dziewczynkę".

>Trzeba jakoś zarabiać

>Pali. Oczywiście jej papierosy mają polską akcyzę. Jak u 90% moich polskich znajomych. Ma bardzo zadbane dłonie. W Polsce skończyła kurs pedicure urządzany przez Urząd Pracy w jej miejscowości.
Boję się ją spłoszyć, więc na początku rozmawiamy o wszystkim, tylko nie o pracy. Kiedyś chciała pracować w salonie kosmetycznym, ale te dwa, które były w jej miasteczku, utrzymywały się tylko dzięki temu, że ich pracownikami byli członkowie rodziny właściciela.

>W Irlandii jest półtora roku. Niemal od początku pracuje w tym zawodzie. Przyjechała z małego miasteczka na wschodzie Polski. Bo tu miało być łatwiej o pracę. Niestety, nie znała tu nikogo, prawie nie mówiła po angielsku, a pieniądze na hostel szybko się kończyły. Wtedy Ukrainiec z pokoju obok, zaproponował jej pracę w agencji. (Tutaj nazywa się to escort service i działa niemal oficjalnie. Sama prostytucja w Irlandii bowiem nie jest karana. Karane jest tylko czerpanie z niej korzyści).

>Najpierw powiedziała nie. Po tygodniu, gdy zostało jej 20 euro w portfelu, a pracy nadal nie było, sama poszła do niego. Można się przyzwyczaić. Większość klientów jest nawet miła, choć mogliby bardziej dbać o higienę osobistą. Jakieś 10% jej klientów to Polacy. Udaje wtedy Rosjankę. Odkłada na dom. I jak tylko odłoży - od razu wraca. Już kupiła działkę. Najbardziej zaskoczyło ją pytanie, czy myśli o dzieciach. Wyraźnie ją to poruszyło. Po chwili odpowiedziała, że kiedyś na pewno. Dwójkę. Ale dopiero w Polsce. Nawet nie zauważyłem, kiedy mój czas się skończył. Byłem klientem. Dziwnym, ale jednak klientem. Oczywiście, Edyta, to nie jest jej prawdziwe imię. Ciekawe, dlaczego nie jestem zdziwiony?

>Od hostessy do "damy do towarzystwa"

>Ewa. Jest... ładna. Ba, będę szczery. Jest śliczna. Może nie jest to uroda modelki - ma może ze 165 cm wzrostu, ale jest ładna. To pierwsze, na co zwróciłem uwagę. Potem był zapach perfum, staranny makijaż i głos z chrypką. Właśnie taki, który sprawia, że facet myśli... No, właśnie, myśli o jednym.
I ten uśmiech. Już wiem, czemu za swoje towarzystwo bierze kilkaset euro. Spotkaliśmy się w jednym z najdroższych dublińskich lokali. To ona była przed czasem i czekała na mnie.

>To już zupełnie inna klasa. I zupełnie inna historia. Ewa studiuje stosunki międzynarodowe (sama mówi, ze uwielbia ironię tej sytuacji) w Krakowie. W tej chwili jest tu na dziekance. Cała historia z jej obecnym zajęciem zaczęła się w trzy lata temu w Londynie. W czasie wakacji zaczęła pracować jako hostessa na przyjęciach. Jej firma obsługiwała bardzo ekskluzywne przyjęcia. Piosenkarze, politycy, biznesmeni. Dostawała tam sporo rożnych propozycji. Nie ukrywa, że nieśmiała nigdy nie była. Zdarzało się jej mieć w łóżku artystów z pierwszych stron gazet. Z czasem pomyślała sobie, że skoro i tak sporo czasu spędza w łóżku, to może zacząć w ten sposób zarabiać. Bez problemu znalazła osobę prowadząca taką właśnie agencję. Bez żalu rzuciła starą pracę. W nowej zarabiała kilkadziesiąt razy więcej, miała czas dla siebie.

>Dziewczyna na telefon

>I tak przez dwa wakacyjne turnusy. W końcu pomyślała, że nie warto płacić komuś. Kilka telefonów do starych klientów i w ten sposób wylądowała w Dublinie. Nie, wcale nie uważa, że robi coś niemoralnego. Połowa jej koleżanek z roku śpi z kimś w zamian za mieszkanie i kieszonkowe. Ona to robi za znacznie większe pieniądze. I jej klienci nie są drobnymi, spoconymi grubaskami, którzy dorobili się na handlu na bazarze, mają żony i dzieci, co niedziele chodzą do kościoła, a co sobotę lądują w łóżkach jej koleżanek. Są ludźmi z klasą. Dzięki nim zwiedziła już niemal cały świat. Co jest dla niej czystym zyskiem, bo kocha podróże i zarobione pieniądze i tak przeznaczyłaby na zwiedzanie.

>Zawsze wiedziałem, że pin-up girls są inteligentne, ale ta tutaj zagoniła mnie w kozi róg swoją wiedzą, dowcipem i znajomością galerii świata. Świetnie posługuje się angielskim, francuskim i niemieckim. Ostatnio zaczęła się uczyć rosyjskiego, bo znaczna część jej klientów stanowią tzw. Nowi Ruscy. Dzieci? Oczywiście, że tak. Ale jeszcze nie teraz. Sporo mówi o pracy. Choć wcale nie traktuje tego jako pracy. Bo dzięki temu, że sama jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem wybiera takich klientów, z którymi mogłaby pójść do łóżka i bez pieniędzy.

>Średnio ma dwóch klientów w tygodniu. Na wieczór. Często wyjeżdża z nimi na rożne konferencje. Sam seks to jakieś 10% jej pracy. Bo często ma po prostu być: na sympozjach, w restauracjach, delegacjach. Takie niby trofeum. Kiedy pytam, czy nie czuje się wykorzystywana, śmieje się serdecznie i patrząc mi w oczy mówi, że to ona tu dowodzi. Kiedy się żegnamy, mimo mego sprzeciwu, płaci za siebie. Mówi, że zgodziła się na rozmowę, bo zaskoczyła ją moja bezczelność.

>Prostytucja na Wyspach 

>Według Gardy i nieoficjalnych danych ok. 30% dziewczyn w irlandzkim seksbiznesie pochodzi z Europy Wschodniej i Azji. Nieznana jest liczba przymuszanych do wykonywania tego zawodu, ale ocenia się, że jest to połowa z nich. Pozostałe robią to z własnej woli. Z różnych przyczyn. Na koniec garść danych, które charakteryzują klientelę i jej preferencje.

>Klienci:
- 70% z nich ma 25-45 lat.
- 75% ma wyższe wykształcenie i zarabia powyżej przeciętnej krajowej.
- 40% jest w stałym związku.
- 35% korzysta z usług przynajmniej raz w tygodniu.
- 88% chce legalizacji prostytucji.
- 56% korzysta z tych usług dlatego, że ich obecny partner nie lubi seksu oralnego.
- 15% korzystało z usług niepełnoletnich prostytutek.

>Najczęstsze usługi:
36% - seks analny
29% - wytrysk na twarz
24% - lesbijski pokaz
21% - strój uczniowski
16% - seks grupowy

Za dane dziękuje Michelle z EscortSurveys.com

>      Przeczytaj też:

  1. Sprzedają się, bo lubią seks
  2. Szlaban na prostytucję
  3. Princessa

Ty też możesz pisać do Interii - kliknij i publikuj

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   68,84 %

Przeczytano razy: 115926

 

Dodatki


Informacje dodatkowe