Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Homo sapiens patologiae

Autor: chrismicheal (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: człowiek, cywilizacja, Homo Sapiens

fot. Sajjad Hussain/AFP

fot. Sajjad Hussain/AFP

Jest to próba udowodnienia, że nasz wspaniały gatunek został obciążony ewolucyjnym błędem, który spowodował, że jesteśmy śmiertelnym zagrożeniem dla siebie i wszystkiego, co wokół nas żyje.

Niewinnie wyglądające niemowlę to w rzeczywistości niezwykła rzeźba australijskiego artysty. Z drugiej strony przedstawia każdego z nas w ewolucyjnej fazie narodzin przedstawiciela najbardziej niebezpiecznego i destrukcyjnego gatunku na Ziemi, a jednocześnie najbardziej niezwykłego i twórczego. Oto pokrótce jego historia.

Dzięki zagładzie dinozaurów do głosu doszły mozolnie, bo w czasie trwającej dziesiątki milionów lat ewolucji - ssaki, z których w ciągu ostatnich kilku milionów lat wyewoluował najdziwniejszy ich przedstawiciel - fizycznie i psychicznie zmieniający się pod wpływem mutacji genetycznej i kulturowej we współczesnego homo sapiens.

Stopniowe przechodzenie do postawy wyprostowanej i powolne użycie przednich łap do chwytania ofiary i wykonywania narzędzi do zabijania spowodowało, że z leśnego intruza, pogardzanego przez inne gatunki małp wyłonił się osobnik potrafiący stanąć do walki o przetrwanie i dominację, dzięki nagromadzanej w mózgu inteligencji.

Zrodził się praczłowiek, wygnaniec z lasu, fizycznie słaby i nie mający szans w walce z większością organizmów na Ziemi. Mający za to przewagę w kumulowaniu doświadczeń ze swojej marnej i żałosnej egzystencji, polegającej na nieprzerwanej walce na śmierć i życie z bezlitosnym przeciwnikiem - otaczającym światem przyrody i Kosmosu.

Morderca i artysta w jednej osobie

Człowiek nie był ulubionym dzieckiem Matki Natury, gdyż został skazany na ciągłą konfrontację ze światem i z samym sobą. Targany namiętnościami i zachłannością w zdobywaniu pożywienia i zabijaniu wroga rzeczywistego i wyimaginowanego, co spowodowało, że zabijanie stało się sposobem na życie i przetrwanie. Z czasem stało się przyjemnością, a nawet obsesją. W tym momencie rozminęły się drogi drapieżników. Mordowanie na potrzeby zaspokojenia głodu i obrony przed agresorem a mordowanie dla przyjemności i zaspokojenia chorego ego. To co dzieje się w mózgu współczesnego człowieka jest echem i pokłosiem pierwotnego stanu ducha naszych prymitywnych przodków.

Lęk, strach, trwoga wymieszane z żądzą, pychą i ciekawością pchnęły nas w niekończący się spektakl wojen i nienawiści, przeplatanych nauką, sztuką i rzemiosłem artystycznym. To dowód na dychotomię struktury ludzkiego umysłu i świata materio-energii - tworzywa, z którego zbudowany jest Wszechświat. Cząstka i antycząstka, trwanie i anihilacja, życie i śmierć, dobro i zło. Wszystko, co nas otacza i co w nas żyje, idzie ze sobą w parze lub znika, ma swoje przeciwieństwo i lustrzane odbicie. Nic w "przyrodzie" nie ginie, staje się tylko pokarmem dla ciągle nienasyconych struktur duchowej i materialnej rzeczywistości. 

W ciągu całej swojej historii człowiek wymyślił "miliony" sposobów na zabijanie i odbieranie ludzkiej czci i godności. Dziś trudno powiedzieć, które rytuały były czy są bardziej nieludzkie. Czy bardziej nieludzcy byli barbarzyńscy Aztekowie wyrywający serca złapanym do niewoli nieszczęśnikom, czy współcześni barbarzyńcy podcinający gardła niewiernym? Kto był większym tyranem: Hitler, Stalin, Pol Pot, Neron czy Kaligula? Wszystkie zbrodnie zrodziły się w imię niepohamowanej duchowej żądzy władzy i zabijania wynikających z chorego umysłu. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku wojen i ich sprawców od zarania ludzkości.

Umysł ludzki jest siedliskiem dobra i zła, piękna i brzydoty, agresji i potulności. Potrafi zadziwić i wprawić w zachwyt. Dzięki niemu stworzyliśmy rzeczy prawie doskonałe. Mógłby stawić czoła całemu Wszechświatu. Ale nie stawi. Jest na to za słaby, zbyt okrutny i bezlitosny. Stopień nagromadzenia ludzkiej nienawiści osiągnął dziś monstrualne rozmiary. Niewiele brakuje do rozpętania ogólnoświatowej katastrofy. Powoli pali się lont zagłady w wielu regionach świata, gdzie przemoc, zbrodnie przeciw ludzkości są na porządku dziennym.

Wielkie mocarstwa atomowe przyglądają się lokalnym konfliktom, często świadomie w nie ingerując, a przy okazji prężą swoje militarne muskuły wobec siebie. Wojna z Iranem wisi na włosku, cały Bliski Wschód to jedna beczka prochu, tak samo jak nieobliczalne są arsenały nuklearne Korei Północnej. Wielką niewiadomą są wielkomocarstwowe zapędy "demograficznych dinozaurów" Chin, a nawet Indii. To nie są narody wyłącznie roślinożerne. Kraje te potrzebują na gwałt nowych terytoriów i surowców. Groźna dla świata jest wciąż marząca o prymacie w świecie - atomowa Rosja.

Dokąd zmierzasz homo sapiens?

Żądza władzy i dominacji nad światem zaprowadziła nas w Kosmos. Bez przerwy latają wokół nas szpiegowskie satelity, które śledzą ruchy wojsk, rozmieszczanie i produkcję  broni potencjalnych wrogów. Wielu politykom i wojskowym marzą się gwiezdne wojny. Już nigdzie nie możemy czuć się bezpiecznie. Praktycznie nie ma zakątka świata, gdzie można byłoby się bezpiecznie ukryć budując sobie przeciwatomowy schron. Sytuacja wydaje się być bez wyjścia. My przeciętni, szarzy ludzie możemy się tylko modlić o pokój i nic więcej. 

Możemy wyjść na ulicę i protestować. Tylko, co to da? Na co dzień zaprzątamy sobie głowę przyziemnymi zdawałoby się sprawami: jak zarobić na chleb, jak nie stracić pracy, jak ułożyć sobie życie w tym ciągle niedoskonałym świecie. Czasami gubimy się w tym wszystkim, zawodzi nas intuicja i rozum. Ogarnia nas strach, zwątpienie, a nawet przerażenie. Niektórzy popadają w depresję i uzależnienie. Inni próbują walczyć o w miarę normalne życie. Na pozór nie jest tak źle, pomimo wielu lokalnych wojen i konfliktów już ponad 60 lat na świecie panuje pokój. To tylko efekt uśpienia. Zagrożenie światową wojną istnieje cały czas. Jest to największe zagrożenie dla człowieka, większe od zagrożeń pochodzących z Kosmosu, czy z wnętrza Ziemi.

Co nas czeka?

Rok 2012 wcale nie musi być rokiem ogólnoświatowej katastrofy, jak to przypisuje się Majom. Ciągłe przeinaczanie przepowiedni Majów o końcu kolejnej, bo 5 ery człowieka może sparaliżować nasze myślenie o innych groźniejszych niebezpieczeństwach. Tych bardziej realnych. Mam tu na myśli szalony wyścig zbrojeń, bój o Kosmos, wojny lokalne w Syrii, w Afryce, zmiany klimatyczne, kryzys ekonomiczny i światowa walka o gospodarcze wyniszczenie. Brakuje nam wyobraźni o rzeczywistym zagrożeniu dla naszej egzystencji.

Pamiętajmy o tym, że nie zrzucimy winy na nikogo innego. Sami sobie będziemy winni. Zadufani w sobie, w chorobliwie egocentrycznym umyśle.

Dopóki żyjemy wciąż mamy szansę na uniknięcie zagłady i wzajemnego wyniszczenia. Czas pracuje jednak na naszą niekorzyść, gdyż niektóre procesy społeczne, ekonomiczne, demograficzne i przyrodnicze powoli stają się nieodwracalne. Już wkrótce będzie za późno, by coś zrobić.

Możemy jeszcze powstrzymać pochód nienawiści, upadku moralnego i wynaturzenia. O pokój, miłość, sprawiedliwość i prawdę trzeba walczyć. Ofiarą i dobrym uczynkiem.

Człowiek współczesny ma mnóstwo pozytywnych osiągnięć i jest na najlepszej drodze do usunięcia czy zminimalizowania różnej maści zagrożeń dla naszej egzystencji w postaci licznych epidemii, chorób cielesnych i psychicznych wywołanych mutacjami genetycznymi i środowiskowymi. Pamiętajmy o epidemiach dżumy, dziesiątkującej w milionach ludność Europy w XIV wieku. Dziś dzięki postępowi w medycynie żyjemy dłużej, zdrowiej i znośniej. Człowiek pierwotny żył średnio 30 lat. Dopadły nas za to choroby cywilizacyjne, które wywołują raka, chorobę psychiczną, wyniszczają serce, wątrobę, nerki i płuca. Skazani jesteśmy na ogromne cierpienia.

Wielu szuka ratunku w uporczywej modlitwie lub trafia w ręce różnej maści hochsztaplerów od cudownej medycyny. Żyjemy w świecie fikcji, ułudy, fałszu i hipokryzji. Mamy zachwaszczony, irracjonalny i surrealistyczny umysł. Nie odróżniamy ziarna od plew. Wierzymy w gusła.

My ludzie XXI wieku stoimy przed niepowtarzalną szansą na przetrwanie. Mimo zagrożenia globalną katastrofą, która moim zdaniem dopadła niejedną cywilizację w kosmosie, możemy sie jeszcze uratować. Wszystko zależy od nas czy potrafimy się zjednoczyć we wspólnej walce o przetrwanie? Jeśli połączymy swe siły i usuniemy źródła konfliktów będziemy na najlepszej drodze do celu, jakim jest pokojowy rozwój cywilizacji ziemskiej. Będziemy mogli zrealizować nasze marzenia i dalekosiężne plany, związane z zasiedleniem Kosmosu. Gdybyśmy żyli w pokoju, już dziś mieszkalibyśmy na Marsie i na Księżycu, czy na niektórych księżycach Jowisza i Saturna. Na Ziemi zaś wykorzystywalibyśmy odnawialne i ekologiczne źródła energii. Oddychalibyśmy czystym powietrzem i pilibyśmy czystą źródlaną wodę. To nie jest utopia.

Wszystko, co złe leży w ludzkiej psychice, to ona jest skażona od zarania "genem" samozagłady i autodestrukcji. Płacimy ogromną cenę za dychotomię ewolucji naszego umysłu i świata nas otaczającego. Specyfiką jest to, że istnieje cienka, niedostrzegalna granica między dobrem i złem, prawdą i fałszem. Musimy to sobie wreszcie uświadomić i podjąć natychmiastową walkę o normalność, poprzez nakazowe stosowanie w naszych działaniach niepodważalnych wartości takich jak: etyka, moralność, dobro, miłość, przyjaźń, braterstwo, wolność, sprawiedliwość, poszanowanie praw drugiego człowieka. Z drugiej strony musimy bezwarunkowo wyrzec się gwałtów, przemocy, zbrodni i siania nienawiści. Jeśli to, czym prędzej zrobimy uratujemy naszą niepowtarzalną cywilizację, jakiej na próżno szukać w Kosmosie. Kto wie czy nie jesteśmy już ostatnią szansą na przetrwanie ze wszystkich dotychczas poległych cywilizacji? Byłby to niepodważalny dowód na cynizm projektanta i niedorzeczność projektu. 

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   76,75 %

Przeczytano razy: 47514

 

Dodatki


Informacje dodatkowe