Przejdź do głównej części strony

INTERIA360

Nawigacja

Górne menu

Dyskalkulia

Autor: Dominika Krawczak (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: dyskalkulia, matematyka, matura, szkoła, edukacja, szkolnictwo, dysfunkcje, uczeń

Ile prawdy jest w opiniach na temat dyskalkulików, że są to leniwe "dysmóżdża", a ile w tym krzywdzącego mitu? Ciężko to stwierdzić komuś, kto nigdy z prawdziwym problemem się nie spotkał.
Nie jestem debilem, jestem dyskalkulikiem

Nie jestem debilem, jestem dyskalkulikiem / fot. G. Fabbri/Stock.Xchng

Ciężko jest być dyskalkulikiem, który pracuje nad swoją wadą przez cały rok bardzo ciężko po to tylko, aby przeczytać w Internecie, że jakiś anonimowy internauta używa słowa "debil".

Mam dosyć, dlatego, że to słowo boli wiele osób w tym mnie. Jestem dyskalkulikiem.

Dobry dziennikarz to taki, który rozpatruje sprawę z wszystkich stron, a inteligentny człowiek to taki, który zanim coś powie albo wyda opinię (będącą bardzo często niesprawiedliwym wyrokiem jednoosobowego sądu bez możliwości odwołania) zastanowi się... Czy może przez przypadek ta opinia nie krzywdzi drugiego człowieka.

Zacznijmy od początku, od naukowych faktów.

Dyskalkulia to inaczej trudności związane z uczeniem się matematyki. Jest to jedyna poprawna definicja, aczkolwiek wielu psychoterapeutów podkreśla fakt, że osoby z dyskalkulią nie mają tylko problemów z nauczaniem matematyki.

Dyskalkulia objawia się szeregiem różnych syndromów - najbardziej oczywistymi są te matematyczne, ale również dotyczy np. odczytwania map, wykresów, schematów.

Jej przyczyny mogą być różne, ale bezpośrednio wiążą się z budową mózgu. Mam 18 lat i ocenę dopuszczającą z biologii, więc pozwolę sobie oszczędzić wam niefachowego opisu na ten temat, natomiast przywołam cytat z pewnego artykułu magazynu Focus: (...) uczeni znaleźli już kilka obszarów ludzkiego mózgu ściśle związanych z naszymi zdolnościami obliczeniowymi. Najbardziej znany to tzw. bruzda śródciemieniowa, przechodząca przez środek płata ciemieniowego mózgu. Tu zlokalizowane są grupy neuronów odpowiedzialne za wykonywanie prostych obliczeń arytmetycznych. Nieprawidłowa budowa tego rejonu lub jego uszkodzenie wskutek urazu czy udaru oznacza poważną dyskalkulię. Jednak obliczeniami zajmują się też inne części mózgu: zakręt kątowy, zakręt obręczy i kora przedczołowa. Wszystkie one muszą być sprawne i wzajemnie ze sobą połączone, by człowiek był zdolny do prowadzenia skomplikowanych obliczeń.

Dyskalkulia nie jest zjawiskiem nowym, liczy sobie już pół wieku, bo tyle minęło od prowadzenia rewolucyjnych badań na ten temat. Polska, jeśli chodzi o prowadzenie badań na ten temat również nie była uwsteczniona. Kiedy byłam na jednym z etapów testów, które miały wykazać dyskalkulię, dostałam arkusze zawierające następujący podpis - Warszawa, 1978. Oznacza to, że badania były właśnie tam i w tamtym czasie opracowane.

Wydaje mi się, że nasza niewiedza w ówczesnych czasach wynika przede wszystkim ze specyfiki ustroju jakim był PRL. Specyfiki ignorancji problemów osób, które niewątpliwie takowe miały.

"Zdolny z innych przedmiotów, ale leniwy z matematyki". Chyba każdy miał takiego kolegę czy koleżankę w klasie. Jednak raczej nikt nie starał się zastanawiać, czy może ten Kuba albo Kaśka ma jakiś problem. Może uczy się bardzo długo matematyki, ale nie daje to efektów? Zdecydowanie prościej jest powiedzieć, że Kaśka czy Kuba to "leniwe debile" niż zauważyć problem.

Dyskalkulicy stanowią 4-6% społeczeństwa. To dość spora grupa osób.

Mówienie o nich, że są "debilami" to zwykłe, bezpodstawne i świadczące o niskim poziomie autora, wyzywki. Dyskalkulicy najczęściej są na takim samym poziomie intelektualnym jak większośc naszego społeczeństwa - przeciętnym.

Opinia o dyskalkulii wydana w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej ma moc prawną. Moc, która powinna dawać uczniowi ocenianie nie tylko za poprawny wynik, wydłużony czas pracy i wiele, wiele innych.

Nie jest prosto ją uzyskać i należy sobie prawdę: nie każdy, kto ma problemy z matematyką ma dyskalkulię.

Ci, którzy mają problemy, bardzo często nie przykładają się do nauki. Dyskalkulicy muszą pracować o wiele, wiele bardziej niż przeciętny uczeń, aby nadgonić równieśników, dopasować się.

Często pojawiają się opinie o tym, że my, dyskalkulicy, chcemy, aby na podstawie opinii zwalniano nas z matury.

Powiem tak - byłoby świetnie, ale wiem, że to niemożliwe. Zależy mi na tym, aby matura z matematyki była dopasowana do możliwości osób, które mają dyskalkulię.

Mają ją, nie ze swojej winy, tylko dlatego, że się tacy po prostu urodzili. Nie zwalnia ich to z obowiązku pracy nad sobą, ale przede wszystkim nie zwalnia to władz z odbierania im możliwości kształcenia się na stosownym poziomie.

Dyskalkulicy mogą  być świetnymi artystami, polonistami, pisarzami i pełnić wiele zawodów, ponieważ mają swoje pasje, jak wielu z ludzi na tym świecie.

Jest im bardzo trudno wytrzymać w społeczeństwie, które umie tylko podcinać im skrzydła, podczas gdy oni każdego dnia muszą udowadniać, że warto włożyć w osoby z dyskalkulią odrobinę pracy.

Wśród nauczycieli matematyki, którzy bardzo często nie respektują opiniii wydanej przez poradnie, nie chcą zwrócić uwagi na problem.

Wiem o tym, że jest także w Polsce grupa osób, która bardzo prężnie działa, aby dyskalkulia była traktowana tak, jak powinna.

Jest to bardzo ważne działanie, ponieważ tak naprawdę wiele osób nie ma świadomości problemu.

Nie życzę nikomu, aby miało taki problem jak ja lub też dziecko z problemem dyskalkulii.

Natomiast wam, drodzy Internauci, życzę przede wszystkim, kultury i mądrych, posiadających podstawy, osądów. Nawet jeśli uszanowanie kogoś, kto jest w niezrozumiały dla nas sposób innych wymaga wysiłku.

Przeczytano razy: 3193
Oceń tekst:
OCENA: 53%
  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
 

Ostatnio dodane

Zabójstwo czy miłosierdzie?Zabójstwo czy miłosierdzie?Eutanazja znaczy tyle, co „dobra śmierć”. Polskie prawo i Kościół określają ją jako moralnie niedopuszczalną. Lekarze przysięgają, że nikomu nie podadzą śmiertelnej trucizny. Sączytaj więcej

Dodatki


Wasze komentarze (49)

Dodaj komentarz

~Mech -

Zresztą, to, że 'naukowcy' określą, że coś jest lub nie jest chorobą nie znaczy, że rzeczywiście jest. Np. człowiek, który odkrył ADHD, po latach przyznał, że to tylko jego wymysł. Ale ludzie wierzą, więc dalej 'chorują'...

~mech -

Cóż, wciąż spora część środowisk naukowych podważa tezę, jakoby istniało coś takiego jak dyskalkulia. Za kilka lat 'naukowcy' odkryją dysmózgię, im kto głupszy tym więcej czasu i 'punktów wyrównawczych' dostanie na maturze, bo to sprawiedliwe. Ja rozumiem, że nie wszystkim nauka przychodzi równie łatwo, często brakuje kogoś, kto potrafi dobrze wytłumaczyć zagadnienie (co w matematyce czy fizyce jest kluczowe), ale, na jowisza!, nie nazywajmy ograniczonych zdolności chorobą!

~Lady B. -

proszę najpierw przeczytać ze zrozumieniem artykuł, a następnie komentować... jeśli badania naukowe nie stanowią dla państwa żadnego dowodu na to, że problemy z matematyką mogą być spowodowane m. in. uszkodzeniami mózgu, to znaczy to mniej więcej tyle, że zatrzymali się państwo w czasach, kiedy jeszcze takie dowody nie istniały! czy osoba, która urodziła się z zespołem Downa, może być odpowiedzialna za geny, jakie przekazali jej rodzice? jeśli ktoś rodzi się z taką a nie inną budową mózgu lub jego uszkodzeniami, nie możemy mówić, że powód jego trudności jest spowodowany jego lenistwem, niechęcią do nauki, zaniedbaniem ze strony szkoły. Te dzieci często chcą np. lepiej pisać, czytać, zrozumieć i pojąć świat liczb. Nie mogą tego zrobić, ponieważ miejsca w mózgu odpowiedzialne za te funkcje sa uszkodzone. Świat i nauka idą do przodu, niestety, jak widać, niektórzy nie nadążają. Pozdrawiam i zachęcam do pogłębienia swojej wiedzy o świecie osobom, które zatrzymały się na etapie szkoły podstawowej.

~Magda. -

mam dyskalkulię. jestem w gimnazjum. problemy z matematyką miałam od początku . nie potrafiłam odróżnić plus od minus. teraz jest lepiej. ale od tego czasu nie rozumiem rzadnego dzialu. ćwiczę z mamą w domu która jest dobra z matematyki . ale w szkole idzie mi znacznie gorzej. ale będe walczyć. chcę pójść na studia dziennikarskie .

~xxx -

ja mialem w szkole dysbiologie, dyshistorie i inne dysbadziewia, a jednak kazali mi sie tego uczyc a nie udowadniali ze nie mam neuronow za to odpowiedzialnych. Wezcie sie do uczciwej roboty a nie bzdety pisac...

~kraken -

dla dyslektykow,AGHD(czy tak jakos) i temu podobnych niedorozwojow byly szkoly specjalne,a obecnie ze wzgledu na nich zaniza sie ogolny poziom edukacji.A juz zgroza wieje,gdy czyta sie o pomyslach ministra,ze z dwoma lufami mozna przepuscic debila do nastepnej klasy w szkole sredniej.Poszedlbym jeszcze dalej-dyplomy magistra wydawalbym maturzystom w drodze losowania ,po co maja sie "meczyc" na studiach??

~Staruszka -

Niedługo problemem będzie dyssapiensja. Niestety mózgi niektórych "humanistów" cechuje taka budowa, że mają tę przypadłość. Zlikwidujmy szkoły! Po co się męczyć! Czy człowiek, którego nie można nauczyć czytać, pisać, liczyć (dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia) może rozwinąć skrzydła? Tak w polityce.

~Dysalkocholik -

Dysufologia, Dysczubkologia i co kur...a jeszcze. Zwykłe lenistwo. Czy osoba z Zespołem Downa w imię równych szans może pracować w elektrowni jądrowej na stanowisku głównego inżyniera?

~Wrotki -

dzieci prominentów bywały zazwyczaj głupsze od rówieśników żeby im nie było przykro że chodzą do szkół specjalnych znajomy lekarz napisał obecnie:ADHD i dysleksja kiedyś: kretynizm

~Lipek -

dyskalkulia czyli koleś nie umie obsługiwać kalkulatora:):) a hdzie dys fizyka, dyschemia, dyshistoria, dysbiologia, ludzie nie każdy musi mieć maturę!!!!!