Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Dla mnie zabić psa to jak splunąć...

Autor: Calman (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: pies, cierpienie, wystawa, okrucieństwo, ludzie, zwierzęta

fot. B. Lussier/Stokc.Xchng

fot. B. Lussier/Stokc.Xchng

Czy Guillermo Habacuc Vargas mógłby się pod tym podpisać? Czy nigdy nikt z nas nie skrzywdził nawet muchy?

Przypomnijmy, że  chodzi o głośne dzieło opisane w jednym z poprzednich artykułów w Interia360.pl

>Nie zamierzam się odnosić do wartości artystycznej dzieła tego pana, nie ma chyba obelgi, jaką by nie został nazwany "artysta", ale pamiętajcie czytelnicy, że nawet diabłu przysługuje adwokat. Zacznijmy od początku, bo chyba odrobinę się pogubiliśmy w ocenach. Masa komentarzy jaka pojawiła się pod artykułem wprost zionie różnorodnymi sposobami uśmiercenia "artysty" i osób, które próbują nawiązać dialog.

>Błogosławiona anonimowość. W komentarzu można nieco spuścić bezkarnie troszkę pary z nabrzmiałego "organu". Osoby, nawet uważające się za obrońców życia, pacyfistów piszą: "zabić sk***syna!", "udusić!", "przywiązać i tak samo katować!". Jeśli skończyłeś, to znajdź chwilę, proszę, na refleksję.

>Jeden z publicystów skomentował artykuł "Ludzie i potwory..." pisząc: "ludzie siebie tak samo traktują - jakiekolwiek wartości są zapomniane od bardzo dawna... "elyta bezowa" uważa tego psa za genialną sztukę pewno :P. Dopiero jak ekolodzy się zbulwersują i przypną łańcuchami do psa nagle "elyta" zmieni zdanie i potępi psią rzeźbę...
PS. Skoro w demokracji elita jest zależna od opinii publicznej i mniejszości A NIE OD moralności i tradycji to, to wcale nie jest elita tylko jakiś burdel... Kiedyś by wpadł szlachcic z szablą i "usiekł linę a zwierzę zaniósł do konowała coby je wyleczyć miał" a potem dał w mordę artyście".

>Jako, że autor ostatnio mi "podpadł" zdecydowałem się na ripostę. Oto fragment znaleziony w Internecie przypisywany autorowi "dzieła":

>Here is a part of his original [most recent] statement: "Hello everyone. My name is Guillermo Habacuc Vargas. I am 50 years old and an artist. Recently, I have been critisized for my work titled "Eres lo que lees", which features a dog named Nativity. The purpose of the work was not to cause any type of infliction on the poor, innocent creature, but rather to illustrate a point. In my home city of San Jose, Costa Rica, tens of thousands of stray dogs starve and die of illness each year in the streets and no one pays them a second thought. Now, if you publicly display one of these starving creatures, such as the case with Nativity, it creates a backlash that brings out a big of hypocrisy in all of us. Nativity was a very sick creature and would have died in the streets anyway.

>Na ile znam angielski, wydaje mi się dość czytelnie autor określa swój manifest, wyraźnie daje do zrozumienia jaki był cel jego "wystąpienia".

>Oto część oświadczenia autora:

>"Witam wszystkich. Nazywam się Guillermo Habacuc Vargas. Mam 50lat i jestem artystą. Ostatnio jestem krytykowany za moją pracę zatytułowaną: "Eres lo que lees", w której pojawia się pies o imieniu Nativity. Istotą powstania pracy nie było zadawanie cierpienia niewinnemu i choremu zwierzęciu, lecz chodziło o ukazanie problemu (zapewne umierających bezdomnych zwierząt). W moim rodzinnym mieście San Jose, w Kostaryce, dziesiątki tysięcy bezpańskich psów głoduje i umiera w cierpieniu, każdego roku na ulicach i nikt nie poświęca im nawet sekundy uwagi. Teraz, kiedy publicznie obrazujesz jedną z tych (głodujących) cierpiących istot, tak jak Nativity, tworzy to reakcję (odrazę), która ukazuje wielkość naszej hipokryzji. Nativity była bardzo chorym zwierzęciem, które i tak było skazane na śmierć".

>Faktem jest, że mamy w głębokim poważaniu codzienne zamachy, po prostu ich nie zauważamy. Dopiero pokazany na żywo wylatujący w powietrze autobus wypełniony dziećmi, gdzie fragment śledziony nastolatka ląduje z hukiem na nienagannie ułożonej bluzce Versace uśmiechniętej blondynki za mikrofonem, wtedy wybucha oburzenie. Tak się tworzy emocje w motłochu drodzy państwo.

>Podobnie rzecz ma się z tysiącami (dziesiątkami tysięcy) psów w Kostaryce. Nikt nie lży władz, właścicieli ani opiekunów (o ile tacy są). Organizacje pomocowe są zapewne bezsilne. Dopiero kiedy ktoś robi coś tak makabrycznego, nagle odzywają się głosy sprawiedliwych i moralnych. Relacje z wystawy mówią o tym, że ludzie zachwycali się, robili zdjęcia i dyskutowali. Moim zdaniem "artysta" odniósł sukces w kategorii swoich założeń, gdyż nikt, naprawdę nikt mu tego nie zabronił! 

>Zapewniam, że facet nie przeszkodziłby, nikomu kto wyniósłby psa w celu skrócenia mu cierpień (pies był tak chory i wygłodzony, że to jedyne co dałoby się zrobić - niestety). I tu jest problem, problem Kostaryki, widocznie nikt Tam nie zwraca uwagi na cierpienie zwierząt, a droga jaką obrał artysta jest jedyną formą społecznego protestu. Protestu na znieczulicę.

>Umyślnie spowodował międzynarodowe oburzenie, jednakże w moim odczuciu przeliczył się, bo jedyne do czego doprowadził to agresja wobec siebie. Agresorami są, niestety świętoszkowaci hipokryci, którzy zapewne w dzieciństwie niejednego kota podpalili. Jeden z komentujących przyznał się nawet: "najpierw oceniłem, a potem przeczytałem". Szanuję taką postawę, lecz kto z reszty pragnących ludzkiej krwi może się pochwalić podobnym wyznaniem?

>Zgadzam się, że to okrucieństwo, ale wyjrzyj człowieku za okno! Śnieg zaczyna padać, kiedy ostatnio zawiozłeś do schroniska jakąś "wałówkę" dla psów, kotów czy innych pupili? Zgadnijcie o co chodziło autorowi.

>Popełniamy zasadniczy błąd, bo gdy oceniamy czyjeś działanie, korzystamy ze znanej nam etyki. Porównujemy zaraz do Hitlera, Stalina, zbrodni katyńskiej, WTC... To normalne, ale nie wolno nam bulwersować się, kiedy ktoś usiłuje potępić naganne zachowania, czy też brak jakichkolwiek odruchów, według własnych zasad etycznych, w których został wychowany (mniej lub bardziej humanitarnych): po prostu nie mamy żadnej możliwości postawienia się na miejscu autora. Żydów potępimy za upuszczanie krwi z mięsa, muzułmanów za rytualne zabicie kozy, a obywatele Papui zbulwersowani rytualną hekatombą karpia świątecznego, dla których jest symbolem płodności, zapewne prześlą petycję na ręce Prezydenta Kaczyńskiego.

>Autor pokazał nam, że mieszkańcy odwiedzający galerię w Mangui są hipokrytami. Gorzej wszyscy jesteśmy, bo zamiast refleksji, mamy chęć linczu na artyście, spowodowaną lawinowymi publikacjami świętoszków. Tak moi drodzy; autor - Świat 1:0. Nikt nie widzi problemu byle zdychało się w ciszy.

>Przeczytaj też:

>Ludzie i potwory

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   35,48 %

Przeczytano razy: 5989

 
  • huj ci w dupe cwelu
    ( 2009-06-10 09:13)
    ~gawron66gt

  • e
    ( 2008-06-01 22:02)
    ~maly12376

    po co cie mają meczyc lepiej siekierą w łeb

  • bgkuydzol ixzon
    ( 2008-01-28 19:36)
    ~oqdhrwu pdscxfeqz

    nlxos xbev kzaqiymfc xnkqb vzeqfkxcw jnfvwpx
    yqzwnr

  • A ja zabrałam dziś kociaka do domu
    ( 2007-11-28 21:03)
    ~www

    Koło mojej pracy jest stadko bezdomnych kotów,
    które gromadzą się koło śmietnika. Dziś
    wz...

  • ...dygresjaa? (1)
    ( 2007-11-28 19:57)
    ~Ja.

    ludzie mieli swojego Jezusa a psy mialy Nativity i
    tak jak Jezus psina umarla za bledy ludzi.. Pi...

    • Re: ...dygresjaa?
      ( 2007-11-28 20:55)
      ~CALMAN

      Trafił/a Pan/i w sedno, dziękuję za uważną
      lekturę.
      pozdrawiam

  • Tragizm (1)
    ( 2007-11-28 17:43)
    ~kosmo

    Ja bym wszystkich takich ludzi kturzy mają zanic
    cierpienie zwierząt to pod ściane i kulke w ...

    • Re: Tragizm
      ( 2007-11-28 20:53)
      ~CALMAN

      To jak napisałeś "kturzy" obrazuje ile energi
      umysłu włożyłeś w napisanie tego
      komentarza....


Dodatki


Informacje dodatkowe