Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Czy istnieją grzechy finansowe?

Autor: Andrzej Fesnak (zredagowany przez: kambuzela, Analityk)

Słowa kluczowe: grzech finansowy, konsumpcja, inwestycja, wartość netto

fot. sanja gjenero / sxc.hu

fot. sanja gjenero / sxc.hu

To co się w życiu osiąga, to suma własnych wyborów życiowych. Wielu szuka jednak innego wytłumaczenia angażując nawet Boga we własne nieudacznictwo. Jak Bóg da – to jest, a jak nie to pech. Ale we wszystkich religiach istnieje pojęcie grzechu. Czy zatem nieudacznictwo jest grzechem finansowym?

 

Dawny kodeks grzechów religii katolickiej niestety już się przeżył. To nie znaczy, że grzechy znikły. Wprost przeciwnie - istnieją nadal. Ale pojawiły się też nowe. Watykan wprowadził do Katechizmu nowe grzechy na miarę czasów, w których żyjemy:

 

"Stare" grzechy śmiertelne:

"Nowe" grzechy:

Pycha

Niesprawiedliwość społeczna

Chciwość

Handel narkotykami

Nieczystość

Zanieczyszczanie środowiska

Zazdrość

Manipulowanie genetyczne

Łakomstwo

Nieprzyzwoite bogactwo

Gniew

Aborcja

Lenistwo

Pedofilia

 

Charakterystyczne jest odwołanie się do nieprzyzwoitego bogactwa i niesprawiedliwości społecznej. Pobrzmiewa tu nadal stary cytat z Nowego Testamentu: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego." (Ew. Marka 10:25, Biblia Tysiąclecia). Po krótkiej nawet analizie zapewne wszyscy się jednak zgodzą ze stwierdzeniem, że nie sam fakt posiadania pieniędzy jest haniebny i zły, ale dwa inne:

a/ droga, w jaki sposób się te pieniądze zdobyło;

b/ sposób, w jaki się te pieniądze użytkuje.

To wykorzystywanie innych dla własnego bogacenia się jest potępiane jako niewłaściwe posługiwanie się siłą, jaką dają pieniądze. Ta ogromna energia może być przecież spożytkowana w sposób moralny i etyczny.

Zakładając, że średnia zarobków w Polsce to 3150zł (2009), a 75% ludzi nie posiada nawet takich przychodów - możemy śmiało założyć, że większości z nas nie dotyczy problem nieprzyzwoitego bogactwa, a raczej problem nieprzyzwoitego ubóstwa. Łakomstwo jako symbol konsumpcji pozostaje nadal aktualnym grzechem. Co więcej „koledzy po fachu" czyli dziennikarze, a jeszcze bardziej „specjaliści" od reklamy zdążyli już swoją nowomową opanować nasze umysły. Rak konsumpcji toczy nasze mózgi do tego stopnia, ze najgłupszy już wydatek traktowany jest jak inwestycja. A przecież każda definicja zwraca uwagę na to, że inwestycja ma dać korzyści w przyszłości.

Inwestycja to wyrzeczenie się obecnych, pewnych korzyści na rzecz niepewnych korzyści w przyszłości. Inwestowanie zawsze wymaga wcześniejszego poniesienia wydatków, ale za to w przyszłości, w późniejszym okresie daje wpływy pieniężne.

Jeśli więc, Drogi Czytelniku inwestujesz w nowe majtki o bardzo disajnerskim wyglądzie - to na czym polega twoja korzyść w przyszłości? Jakie wartości da ci dzisiejsza konsumpcja w przyszłości i co to ma wspólnego z inwestycją? Mimo tego, że każdy spec od reklamy uważa inaczej, to:

  • konsumpcja nigdy nie była inwestycją
  • konsumpcja nie jest inwestycją,
  • konsumpcja nigdy nie będzie inwestycją

Jakie zatem są Główne Grzechy Finansowe i jak działają?

Istota Głównych Grzechów Finansowych sprowadza się do przyjęcia konsumpcji zamiast inwestycji za cel swego działania. Nadmierna konsumpcja, brak kontroli wydatków, brak inwestycji, brak finansowych planów na przyszłość - to wszystko powoduje, że zaczynamy się czuć niepewnie.

Często ludzie wykonują pracę, której nienawidzą, cierpią z powodu chodzenia do pracy i źle się czują. Boją się jednak ją utracić - bo to będzie jeszcze większa katastrofa finansowa niż stresotwórcza praca.

A jakie grzechy finansowe prowadzą do tej grzesznej finansowej beztroski?

Mój autorski Dekalog Kardynalnych Grzechów Finansowych:

  1   Nie kontrolujesz swoich finansów
  2   Nie wiesz, na co wydajesz
  3   Nie posiadasz płynności finansowej
  4   Masz bardzo niską zdolność kredytową lub nie masz jej wcale
  5   Nie budujesz swojej wartości netto
  6   Wydajesz więcej niż zarabiasz
  7   Uzależniasz swoje przepływy finansowe od jednego źródła
  8   Nie inwestujesz regularnie
  9   Nie ubezpieczasz swoich aktywów
10   Zawsze postfinansujesz zamiast prefinansować ważne wydarzenia

Wartość netto - dla mniej wtajemniczonych - to różnica między twoim całkowitym stanem posiadania a całkowitymi kosztami.

W Kościołach chrześcijańskich, a zwłaszcza katolickim, istnieje oprócz grzechów głównych jeszcze katalog grzechów cudzych. Moim zdaniem w przełożeniu na finanse powinien wyglądać następująco:

 

1.

Namawiać do grzechu

Informujesz swoich znajomych, dzieci i rodzinę, że finanse są trudne i nie należy się nimi zajmować

2.

Grzech nakazywać

Mówisz, żeby sobie odpuścili zagadnienia finansowe, jako i ty je sobie odpuszczasz, winowajco

3.

Na grzech drugich zezwalać

Tolerujesz brak zainteresowania finansami u swojego partnera / dzieci

4.

Innych do grzechu pobudzać

Chwalisz się nadmierną konsumpcją i tym, że nie starcza ci do pierwszego

5.

Na grzech drugich milczeć

Tolerujesz brak zainteresowania swojego partnera życiowego sprawami finansowymi i niezależnością finansową

6.

Grzech drugich pochwalać

Mówisz, że to dobrze, że sobie partner lub dziecko nie łamie głowy finansami - bo i tak nie ma sensu - przecież i tak nie dadzą człowiekowi szczęścia

7.

Grzechu nie karać

Nie zmuszasz partnera ani dzieci do aktywnego planowania własnej przyszłości finansowej

8.

Do grzechu pomagać

Tolerujesz brak celów i planów finansowych i życiowych u swoich najbliższych

9.

Grzechu innych bronić

Uzasadniasz brak instrumentów finansowych - bo przecież nie będziesz robić na innych i płacić nie wiadomo po co, ile i komu

 

Nie będę wchodzić na drogi skomplikowanego rozważania filozoficznego, ale zastanów się nad tym Czytelniku, czy nie ma w tym jakiejś logiki?

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest jednym z siedmiu grzechów głównych, jak pamiętasz. Jest to kardynalna pomyłka w życiu katolika o poważnych konsekwencjach. Generuje „piekłowstąpienie". A cóż należy powiedzieć o nieumiarkowanym wydawaniu pieniędzy?. I to nie tylko tych, które się posiada, ale również tych, które mamy nadzieję zarobić w przyszłości. Czyli wydajemy to, czego nie mamy, zadłużając karty kredytowe lub zaciągając kredyt konsumpcyjny!!!

A zatem zanim nagrzeszysz finansowo - zastanów się, Drogi Czytelniku. Chyba, że uważasz inaczej - to napisz. Pozdrawiam. Licencjonowany Doradca Finansowy  Andrzej Fesnak

 

 

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   69,17 %

Przeczytano razy: 27274

 

Dodatki


Informacje dodatkowe