Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

Chciałabym cię zahipnotyzować (Katie Melua, "The House")

Autor: margorietta (zredagowany przez: zuzka)

Słowa kluczowe: Katie Melua, The House, recenzja płyty

fot. Okładka płyty

fot. Okładka płyty

Od kilku dni na półkach polskich sklepów muzycznych natrafić można na "The House", najnowszy krążek Katie Melua. Znana ze swej filigranowej figury oraz łagodnego, pełnego ciepła głosu 26-letnia piosenkarka po raz kolejny nie zawodzi słuchaczy. Co więcej, tym razem ich obezwładnia.

Po Call Off the Search, Piece by Piece oraz Pictures przyszła pora na czwarty album studyjny brytyjsko-gruzińskiej piosenkarki. Zawiera on dwanaście różnorodnych stylistycznie utworów, świadczących o ciągłym rozwoju artystki. Na płytę składają się utwory o charakterze typowym dla Katie, jak Red Balloons - subtelna ballada opowiadająca o złamanych sercach, poruszających się po niebie jak balony i oczekujących kolejnej szansy na szczęście. Równie nastrojowa jest I'd Love to Kill You – piosenka, która otwiera płytę i od początku intryguje swym tekstem. Chciałabym cię zabić pocałunkiem i spojrzeniem, omamić zapachem, zahipnotyzować, po czym zostawić i być wolną - śpiewa Melua, bez pardonu korzystając z metaforyki agresji, czy podboju.

The House zawiera także kawałki nowatorskie, bardziej filuterne i drapieżne, w których 26-letnia piosenkarka staje się pełną seksapilu, czarującą kokietką. Należy do nich The Flood - singiel promujący płytę, zaskakujący mutacją klimatu, nieprzewidywalny i zmienny (jak powódź). Nie ufaj zmysłom i rozumowi, bo nic nie jest pewne; oddaj się starożytnemu rytmowi – tymi słowami artystka wprawia w swoisty trans. Na nowej płycie odnajdziemy spektrum rozmaitych gatunków i aranżacji, czego przykładem jest A Moment of Madness – pełna gracji chwila szaleństwa w rytmie tanga, o kolejnym rozkosznym tekście: obietnica namiętności, zapowiedź grzechu, uśmiechnięty morderca…, czy raczej morderczyni, która uwodzi po raz wtóry. Dynamicznym utworem jest Plague of Love o ciekawej instrumentalistyce,  bardziej jazzowym zaś The One I Love Is Gone,  w którym – przeciwnie niż w poprzednich kawałkach - słyszymy o bezradności osoby, która straciła kogoś bliskiego. The House wszakże nie jest monolitem, nie jest materiałem równym, a raczej  wielowarstwowym.

Wiele tekstów Katie napisała sama. Słowa jej piosenek są dojrzałe, kobiece, czasami nietypowe, jak w utworze Tiny Alien, gdzie słowa (Why are we so alone?)  kierowane są do małego kosmity. The House to bez wątpienia album o miłości, rozstaniu, ciągłej potrzebie kochania i bycia kochanym, także o zmienności losu i powtórnym poszukiwaniu spełnienia. Miłość sprawia, że nie boimy się tego, co na co dzień sprawia problemy – śpiewa artystka w No Fear of Heights. Melodyka płyty jest w większości kantylenowa, łagodna, liryczna, klimat zaś - niepowtarzalny. Tytułowy utwór zdaje się najbardziej tajemniczy i mroczny, A Happy Place z kolei wesoły, o nucie flirtu i igraszek, z wymownym refrenem, w którym wszyscy szukają swego szczęśliwego miejsca.

Płyta odurza, uzależnia jak narkotyk. Ton zabawy sąsiaduje tu z powagą i spokojem, wyzwolona pełna temperamentu kobieta z zagubioną dziewczynką, która cierpi wskutek utraconej miłości. Kwintesencją The House jest hipnotyzujący głos i obłędne teksty, wysublimowany nastrój i urzekające melodie. Jednym słowem rozkosz, chwila zapomnienia i oddania się obezwładniającej muzyce.

Warto dodać, że Katie Melua za kilka miesięcy odwiedzi Polskę. 18-go listopada wystąpi w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, a dzień później w Sali Kongresowej w Warszawie. Bilety można nabyć w cenach 90-300 zł. 

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   66,67 %

Przeczytano razy: 419

 
  • Fajnie to napisałaś.
    ( 2010-06-03 18:15)
    ~Rollins

    Krótko, zwięźle i bez zbędnego pier....lenia.
    Albo ta płyta jest naprawdę taka dobra, albo...


Dodatki


Informacje dodatkowe