Przejdź do głównej części strony

INTERIA360
interia.pl

Nawigacja

Górne menu

ACTA, czyli świat bez wad! (cz.1)

Autor: Radosław Żubrycki (zredagowany przez: Magda Głowala-Habel)

Słowa kluczowe: acta, wolność, europa, piractwo

Wolność? Raczej wolne żarty

Wolność? Raczej wolne żarty / fot. Brad Martyna/Stock.Xchng

Acta to tylko kolejna forma "poprawiania" demokracji. Pod hasłami o wolności i ochronie praw obywatelskich politycy wszystkich krajów wprowadzają kolejne ograniczenia swobód. W końcu znów skończymy w świecie, gdzie prokuratorzy będą mówić: Pokaż mi człowieka, a ja znajdę paragraf.

Czy zadaliście sobie kiedyś proste pytanie: kim jest człowiek we współczesnym świecie? I czy zaraz potem zadaliście pozornie jeszcze prostsze: czy we współczesnym świecie człowiek jest wolny? 

Czy reakcję na takie pytania kwitujecie uśmieszkiem, wzruszeniem ramionami, a może obojetnością, mniemając, że istota problemu dotyczy wielu, ale nie was; lub sądzicie może, że zadawanie takich pytań jest bez znaczenia? No cóż, są tacy, dla których tak nie jest; tacy, którzy wierzą, że rzeczywistość można zmienić na lepsze.

Zamiast próbować dociekać na jak wiele sposobów człowiek jest teoretycznie wolny, można odwrócić pytanie i spróbować zastanawiać się na faktem, co ową wolność krępuje w praktyce. Krótka analiza może wykazać, że wolność to złuda, a istniejący publiczny porządek opiera się na narzędziach metodycznego wyzysku i społecznego sabotażu, oczywiście w granicach rozsądku i litery prawa.

Nowy porządek – stare zasady

Wraz z końcem średniowiecza zaczęto mówić o końcu feudalizmu i tworzeniu się nowego politycznego porządku. Geograficzne odkrycia, techniczne wynalazki, dynamiczny rozwój nauki i sztuki, stały się zaczątkami końca tzw. systemów feudalnych opartych na lojalności i wasalstwie. Stały się z zaczątkiem narodzin systemów tzw. kapitalistycznych – opartych na wolności handlu i sile ekonomicznej. Być może mówienie o demokracji sięgającej kilkuset lat wstecz jest lekką przesadą, niemniej jednak XV-wieczna Republika Florencji, której udało się przetrwać około 30 lat, była pierwszym zwiastunem nieuchronnych zmian.

Wydarzenia takie jak: wystąpienie Lutra i rozłam Kościoła, Rewolucja Francuska, narodziny partii robotniczych i rewolucja Październikowa mogą być przykładami punktów - znaków na drodze społeczeństw do demokratycznego modelu rządzenia. Choć z dzisiejszej perspektywy, spoglądanie na demokrację przez pryzmat rzezi francuskich czy rosyjskich rządów rewolucyjnych jest dość śmiałym uogólnieniem, to jednak zmiany, jakie owe wydarzenia wprowadziły, były podstawami dzisiejszego porządku prawnego na całym świecie. I chociaż rzadko się o tym wspomina, narodziny komunizmu i socjalizmu są również przyczyną rozwoju i szerzenia się demokracji. 

Wiek XX to niepohamowany postęp we wszystkich dziedzinach życia: zmiany społeczne, mentalne, jak również szybkie zmiany w technologii i nauce. Ale ponad tym widmo I i II wojny światowej, rozwój agresywnego komunizmu, zimna wojna, eksterminacja Żydów. Koniec tej epoki to lata 90-te, które z dzisiejszej perspektywy nie różnią się niczym od czasów wcześniejszych: wojna na Bałkanach, ludobójstwo w Rwandzie, Irak. Tym wydarzeniom przyglądał się cały współczesny świat. Nikt nie zrobił nic aby temu zapobiec, lub aby się przeciwstawić na tyle głośno, żeby mogło to być zauważone. Wręcz przeciwnie, choć niewiele się dzisiaj wspomina, podczas krytycznych dni największego współczesnego ludobójstwa, większość Europejskich państw odmówiła nie tylko pomocy, ale również zainteresowania.

Rodzi to uzasadnione obawy, że świat, mimo ekonomicznego postępu, nie zmienił swojego wrogo-kapitalistycznego charakteru. Wzrost ekonomiczny zamiast powodować dobrobyt, powoduje sytuacje biegunowo przeciwne. Współczesny świat bardziej niż kiedykolwiek wcześniej podąża w kierunku kolejnej wojny, której pretekstem może być najmniejsze dyplomatyczne zadrażnienie czy prowokacja. Ale jej prawdziwym motywem będzie żądza władzy oraz "konieczność" zahamowania rozwoju w innych niż "zachodnie" częściach świata.

Zakończenie II wojny światowej, i potrzeba odbudowy zniszczonej Europy, wskazały na konieczność zmian w sposobie rządzenia krajami. Nie chodzi tylko o uniemożliwienie szaleńcom dojścia do władzy, chodziło również o moralną odbudowę społeczeństw, tak aby w przyszłości takie konflikty nie miały już miejsca. Po 60 latach okazuje się, że szaleńcy mogą dochodzić do władzy również za sprawą demokracji i nawet demokratyczne metody wyboru nie są gwarancją racjonalnego rządzenia. Poza tym po kilkudziesięciu latach od zakończenia największej i najkrwawiej światowej wojny, eksperyment o odnowie moralnej możemy włożyć między bajki. Nie wiemy, czy forma organizacji społeczeństw ludzkich wpływa na poszukiwania ujścia agresji, czy może agresja i przemoc są wpisane w proces ludzkiego rozwoju i są nierozerwalne z istnieniem człowieka. Obserwując dzisiejszy świat ciężko uciec od przekonania, że ludzie mniej lub bardziej świadomie dążą w kierunku wywołania konfliktu zbrojnego o szerokim zasięgu, a konflikty same w sobie są sposobem, również współczesnej, komunikacji.

Postęp – nowa mitologia

Rozwój, który jest jednym z najbardziej promowanych mitów współczesnego świata, jest wskazywany, jako najważniejsze ludzkie osiągnięcie od początku istnienia cywilizacji. Nie chodzi tu o jakieś konkretne osiągnięcie. Chodzi o osiągnięcie punktu w historii, w którym potrzeba nieustannego rozwoju zaczęła stanowić nadrzędne dobro ludzkości. Niezależnie od wojen, rewolucji, katastrof i politycznych przewrotów, rozwój, stał się niekwestionowaną koniecznością, lub mitem takiej konieczności. Społeczeństwa mimo zmian stylów, poglądów czy wierzeń od kilku wieków pozostają wierne jednej nadrzędnej idei – postępowi. I  choć postęp nie ma twarzy żadnego boga, to właśnie ośrodki badawcze są dzisiaj najpilniej strzeżonymi i najbardziej doinwestowanymi elementami współczesnych kultur – analogicznie dla klasztorów czy kościołów jeszcze kilkaset lat temu. 

Warto zauważyć, że jest to wyjątkowa zmiana w historii ludzkości jaką znamy. Kultury i cywilizacje, które poznaliśmy poprzez wykopaliska jawią się nam jako kultury mono-postępowe. Rozwój zawsze kończył się na pewnym etapie, lub był przerywany. Można w ten sposób scharakteryzować wszystkie cywilizacje starożytne: Grecką, Rzymską, Fenicką Egipską, Perską. Osiągnięcie pewnego pułapu technologicznego poziomu, było w tych kulturach końcem postępu. Gdyby było inaczej, starożytna Grecja, czy Rzym istniałaby do dzisiaj, a dzisiejszy świat pełen byłby technologicznych wynalazków, które ciężko nam sobie nawet wyobrażać.

Współczesna promocja postępu jako nadrzędnej idei istnienia ma swoje korzenie w XIX-wiecznym sposobie postrzegania świata i realnych zyskach z tego płynących. Z jednej strony promocja nauki, z drugiej relacje społeczne, zbudowały fałszywe, choć wyjątkowo trwałe społeczne przekonanie, co do możliwości harmonijnego życia na ziemi. Ta wyidealizowana myśl utrzymała się w ludzkiej świadomości mimo wojen, zniszczeń, rewolucji oraz ludobójstw w XX wieku. Spuścizną XIX-wiecznego świata, z której wciąż nie możemy się wyzwolić, jest mitologia idealizmu – idealny człowiek, idealny porządek, idealne uczucia, idealna nauka. Mimo iż wiele ze współczesnych odkryć zburzyło "idealne" podstawy stworzone w XIX wieku, sama idea "ideału" wciąż pozostaje żywa.

Pierwsze odkrycia praw fizyki i mechaniki, odkrycia geograficzne i osiągnięcie pewnego pułapu wiedzy, w krótkim czasie tak bardzo zrewolucjonizowało życie w zachodnim świecie, że tradycyjne zasady polityczno-społecznego funkcjonowania świata, stały się archaiczne. Istniejące przez stulecia zasady feudalnego podziału społeczeństwa załamały się pod naporem technologicznych wynalazków, łamiąc nie tylko polityczny porządek, ale również doprowadzając w konsekwencji do stworzenia pop-kultury – idei zaprzeczenia wszelkim wartościom poza doczesnymi.

Nie miało to jednak wpływu na poddanie idei postępu. Rewolucja przemysłowa, wiek pary i odkryć, a potem osiągnięcia technologiczne XX wieku, postawiono na równi z odkryciem Ameryki przez Kolumba 500 lat wcześniej. Można jednak dokonać również innego porównania, w obu przypadkach, tyle samo było zysku, co ofiar z owych odkryć. Odkrycie Ameryki dało poważny bodziec rozwoju dla Europy, ale jednocześnie stało się zaczątkiem eksterminacji Indian, niewolnictwa i wojen morskich między ówczesnymi potęgami. Podobny wniosek można wysnuć analizując wiek pary. Chociaż technologiczne odkrycia przyczyniły się do rozwoju świata, to jednocześnie stały się zaczątkiem 2 światowych wojen, kryzysu ekonomicznego lat XX-tych, eksterminacji kilku narodów. Trudno dokonać faktycznej oceny, czy to postęp wyprzedził człowieka, czy może człowiek po prostu adaptował osiągnięcia postępu do własnych "zwierzęcych" potrzeb.

Demokracja – sen o większości

Wraz  z rozwojem technologii rozwinęła się świadomość społeczeństw. Metoda demokratycznego rządzenia od przynajmniej stu lat z powodzeniem rozprzestrzenia się na całym świecie jako podstawowy model funkcjonowania państw. Nie jest to metoda idealna, ale porównywana do innych metod, daje rezultaty najbardziej zbliżone do optymalnych. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że również demokracja ma swoje korzenie w XIX wiecznym sposobie kształtowania świata. Wizja stworzenia społeczeństwa idealnego była nadrzędną  ideą kształtowania Francji, Anglii, a później także i Niemiec. Te trzy państwa, to trzon współczesnej Europy, w której jednak więcej jest dzisiaj podziałów niż punktów wspólnych. Obraz społeczeństwa idealnego kształtowały nie tylko zmiany wynikające z załamywania się archaicznego post-feudalnego świata, ale również poprzez rozwój technologii. Być może to, bardziej, niż cokolwiek innego prowadziło do zmian oraz poszukiwań metod rządzenia bardziej dostosowanych do potrzeb współczesnego człowieka. 

W idei systemu demokratycznego, społeczeństwo podzielone jest nie ze względu na status majątkowy, ale ze względu na imperatyw pracy. W idei, promowany jest człowiek bardziej pracowity, udzielający się na rzecz społeczności, przedsiębiorczy. Państwo w niewielkim tylko stopniu ma kierować procesami ogólnymi, dostarczając wytycznych akceptowanych działalności, bezpieczeństwa, oraz przestrzegania prawa. W praktyce demokracja jest systemem bardzo elastycznym. W tym systemie możliwe są nadużycia tak względem wolności, jak jej ograniczeń. Podstawowa zasada mówiąca, że większość ma zawsze rację, jest niesprawiedliwa i stanowi jedno z największych nadużyć współczesnych systemów politycznych. Jak zdefiniować większość, kiedy w istocie mamy do czynienia z wynikiem 49%-51%, czy nie jest to moment, kiedy powinna zacząć obowiązywać zasada większości bezwzględnej? Lub zupełnie nowego modelu, dostosowanego do medialnych zasad konkurencyjności.

Ponadto wola większości, która promowana jest, jako podstawowe osiągnięcie nowoczesnego modelu rządzenia, jest wykorzystywana jak bezpiecznik rewolucji, strajków, wybuchów społecznego niezadowolenia. Wybór przeprowadzany metodą powszechnego głosowania, odbiera argumenty o ewentualnej nieuczciwości wybieranych. Niestety nie jest to tożsame z tym, że owe wybory są prawdziwe. Poglądy na sprawy społecznie ważne, które przy wykorzystaniu mediów (np. sprawa wojny w Iraku) mogą być dowolnie kształtowane, są tak naprawdę manipulacją. Biorąc pod uwagę skalę, ilość oraz zasięg współczesnych społeczności, jest zupełnie abstrakcyjnym osobiste przekonanie się o cechach dokonywanego wyboru, tak jeśli dotyczy to wojny w Iraku, ale również jeżeli dotyczy to wyborów prezydenckich. Wybór jest więc efektem kampanii medialnej, coraz częściej budującej obraz jedynie dwóch rywalizujących obozów; odmiennych w charakterze, ale tożsamych w treści.

Współczesny świat to przestrzeń w której wszelkie wybory są  sprowadzane do faktów medialnych, ‘newsów’ czy wydarzeń telewizyjnych. Wynikiem tego jest praktyczny brak kontroli społeczeństwa nad zasadami ładu demokratycznego. Obserwowana w ostatnich latach coraz większa presja rządzących na media aby informowały tylko o sprawach "poprawnych politycznie" jest tego najlepszym przykładem. Dodatkowo, sprawa nagonki na twórcę portalu Wikileaks, Julianna Assangea to przykład pozorności demokracji w bezkompromisowej walce o władze.

Wolność – przywilej elegancki, lecz niepraktyczny

Choć zachodni świat gwarantuje wolność słowa i możliwość wyboru, to jednocześnie zasady swojego bezpieczeństwa opiera na konieczności ograniczania wolności w imię wolności. Bezpieczeństwo Europy i Stanów Zjednocznonych stało się usprawiedliwieniem wielu działań podejmowanym przeciw głównym hasłom demokratycznego świata. W imię wolności, można dopuszczać się wojny (współcześnie - Palestyna, Irak, Afganistan), w imię bezpieczeństwa, można dopuszczać tortury i łamanie prawa do obrony (np. Guantanamo). W imię spokoju można wprowadzać zasady bezpieczeństwa łamiące wszelką intymność i godność człowieka (np. skanery ciała na lotniskach stosowane bez prawa odmowy). 

Społeczeństwa demokratyczne wciąż godzą się na te praktyki, budzi się jednak coraz większy społeczny opór. Jest to opór przeciw powracającej zimno wojennej retoryce rządzących – zbroimy się w imię pokoju na świecie.

Wolność jako przywilej obywatela demokratycznego państwa, gwarantuje swobodę wypowiedzi i wolność przekonań. Jak jednak demokracja może spełniać wyznaczoną rolę, kiedy rządzący swoją postawą nie gwarantują przestrzegania prawa, ale w cyniczny sposób publicznie przywalają na łamanie zasad demokracji: spreparowane dowody na dążenie Sadama Husajna do budowy broni biologicznej, więzienie Guantanamo (bez prawa do obrony), brytyjskie poparcie dla wojny w Iraku (bez sprawdzenia dowodów), wprowadzenie na lotniskach obowiązkowych skanerów ciała pod groźbą nie wpuszczenia na pokład samolotu, czy nawet polski przykład zamknięcia sklepów z tzw. dopalaczami wbrew obowiązującemu prawu i bez prawa do obrony. 

Są to tylko jaskrawe przykłady ostatnich lat na działania rządzących z pobudek politycznych, a nie prawnych, czy społecznie uzasadnionych konieczności. Tolerowanie tych działań przez media i społeczeństwo, czyli narzędzia kontroli władzy, sprawia, że demokracja sama w sobie straciła ideową siłę. Skoro władza może działać wbrew prawu, a narzędzia kontroli nie są na tyle silne aby temu przeciw działać znaczy to, że nie mamy już do czynienia z systemie demokratycznym, ale quasi-dyktatorskim, w którym interesy różnych grup nacisku są ważniejsze, od tzw. ogólnego dobra społeczeństwa i zasady przestrzegania prawa, której powinni podlegać wszyscy bez wyjątku.

Traktując demokrację jak ustrój polityczno-społeczny rozwijający się nieprzerwanie od około 100 lat, można stwierdzić, że zdaje egzamin tylko częściowo. O ile niekwestionowane są ogólne kierunki działań mechaniuzmu, o tyle konkretne działania podejmowane na najniższym oraz na najwyższym szczeblu wykazują zbyt dużą tolerancję, lub elastyczność co do możliwości powstania patologii. Przykładem tego może być niewielkie miasteczko, w którym władza sprawowana przez burmistrza, naczelnika policji, sędziego, właściciela lokalnej gazety i duchownego.

Wszyscy oni, stoją nie tyle w obronie demokracji, ale w obronie interesów grupy własnych podwładnych, rodziny i znajomych. To dość naturalne, że na poziomie ludzkim, ważniejsze od ideologii jest możliwość godnego i spokojnego życia. W tym sensie układ władzy poprzez koligacje, czy znajomości, zamiast gwarantować wzajemną kontrolę, będzie gwarantował nadużycia, kumoterstwo i brak obiektywizmu. Wolność wypowiedzi obywatela będzie w tym przypadku ograniczona do zakresu skoligacenia z lokalną władzą. Brak takiej koligacji stawia zwykłego człowieka na z góry przegranej pozycji. Na poziomie regionu, czy nawet państwa, takim skoligaceniem jest układ mono-partyjny, który nie gwarantuje równego dostępu do urzędniczych pozycji najlepszym, ale tym, którzy są znajomymi lub lojalnymi wobec danej partii.

Buduje to ustrój z nazwy demokratyczny, ale w praktyce nie różniący się od układów plemiennych, gdzie wódz i jego najbliższa świta ma największe prawa, a opozycja nie ma żadnych praw. Innymi słowami, zasady współczesnej demokracji przestają odpowiadać realiom zachowań ludzkich. Człowiek, który z natury nie dąży do sprawiedliwości, ale do wygody, w pozycji rządzącego, bez elementów kontroli, przestanie spełniać demokratyczne standardy. Widać to dzisiaj w całej rozciągłości tak w Europie jak i Stanach Zjednoczonych.

Świat bez wad

Dzisiejszy świat jest przede wszystkim pełen sprzeczności. Z jednej strony mówi się "wolny zachodni świat" z drugiej, ten wolny zachodni świat otoczony jest pilnie strzeżonym murem celników, skanerów, instalacji szpiegowskich i żołnierzy. Wolny zachodni świat jest tak wolny, że boi się nie tylko zagrożeń zewnętrznych, ale przede wszystkim własnych obywateli. Sparaliżowany strachem przed własnym społeczeństwem nasz świat wprowadził wszystkie możliwe techniki kontroli, jawnej i niejawnej: podsłuchy telefonów, automatyczne systemy nasłuchu reagujące na konkretne frazy, kontrolę przesyłek, poczty i internetu, zautomatyzowane narzędzie przeszukiwania korespondencji w internecie, kontrole na lotniskach, urzędach, budynkach publicznych, systemy monitoringu za pomocą kamer. Wszystko to oczywiście, aby wolni ludzie czuli się jeszcze bardziej wolni. 

W świecie bez wad, zbudowano więcej barier, niż wszędzie poza nim. Ten świat jest pełen skrupulatnej kontroli na każdym niemal poziomie życia, od kupna produktu zapłaconego kartą kredytową, aż po płacenie podatków. Ewidencjonowanie, dokumentowanie, opiniowanie i kompletowanie jest niewidzialnym, ale doskonale odczuwalnym systemem lekkiej, powierzchownej i skutecznej kontroli. Obywatele mają do dyspozycji zabawki i gadżety, wykonują nużące ale nie niebezpieczne prace i odpoczywają w chronionych i wyizolowanych kurortach. A w międzyczasie utrzymywani są w przekonaniu, że poza wolnym zachodnim światem jest piekło "Afryki", piekło bieda osiedli w Ameryce Południowej, lub mega miast robotniczych w Chinach, czy Indiach. 

To wszystko, to informacje przekazywane przez media, które jak samonapędzająca się maszyna w pogoni za sensacją przedstawiają obraz świata, którego nikt tak naprawdę nie widział, żeby stwierdzić, czy tak jest na pewno. W naszym świecie bez wad, sami gotowi jesteśmy oddać wiele z naszej, jeszcze pozostałej, wolności, aby mieć poczucie, że nikt nigdy nie będzie chciał zabrać naszych ipadów czy ipodów. Każdy z nas woli cicho znosić wielokrotne upokorzenia nieustannych kontroli, zamiast zadać sobie pytanie: czy ten system stworzono dla mojej wygody, czy może ktoś próbuje dopasować mnie do złego systemu?

Na podstawie wniosków z zasad funkcjonowania dzisiejszych systemów społecznopolitycznych można postawić tezę, że współczesnym systemem nie jest demokracja, ale demokracja feudalna. Jest to rodzaj kombinacji starych, dobrze znanych hierarchicznych systemów politycznych z domieszkami demokracji, socjalizmu i komunistycznego idealizmu. Tworzy to system w którym nadrzędna wartością nie jest wolność jednostki, ale to samo, co w przypadku wszystkich innych wcześniejszych systemów – a mianowicie przetrwanie i ciągłość rządzących. Ten prosty fakt, bardziej niż jakikolwiek inny mało dostrzegany dzisiaj wniosek będzie decydował o przyszłości świata – tak tego, który nazywamy "wolnym światem", jak również tego wszystkiego czego nie chcemy dostrzegać, a co jest poza nim. 

Warto było przeczytać?

kliknij aby ocenić

  • Tak, polecam innym
  • Nie warto marnować czasu
AKTUALNA OCENA   63,89 %

Przeczytano razy: 924

 
  • Napisałeś tu "pracę doktorską" ale (3)
    ( 2012-01-24 11:19)
    ~Kocio

    konkratnie, co proponujesz w zakresie ochrony
    praw wartości intelektualnych,jakimi są prawa
    au...

  • O naiwności Autora. Od dawna wiadomo, że
    ( 2012-01-25 19:44)
    ~a

    należy chronić demokrację, gdy wokół są
    państwa niedemokratyczne.


Dodatki


Informacje dodatkowe